Przejdź do głównej części strony

Samoloty

Click here for calendarClick here for calendar

Liczba osób
przelot w obie strony

Opcje dodatkowe

Map 24

Nowość

Poszukaj planu miasta

Zaplanuj podróż na wakacje

Autokary

Nowość


Logowanie do biletu

Indie Północne

Mam teorię - im dalej na wschód, tym bardziej wariacko jeżdżą samochodami. Zapchane do niemożliwości ulice Damaszku to nic przy indyjskim bezładzie i bezwładzie.

Tadż Mahal, Agra.
Tadż Mahal, Agra. /Gotramping.pl

Paykany jeżdżą z prądem i pod prąd. Delhi wita nas nocą. Zasad na drodze nie ma żadnych. Do tego dochodzą auta bez świateł.

- Hindusi nie umieją jeździć - stwierdzam kiedy nocą zdążamy do hotelu na Pahar Ganj w stolicy Indii. Nie umiemy się dogadać. Szofer mówi tylko w hindi. Pokazujemy mu adres hotelu. Po kilkudziesięciu minutach kluczenia znajduje hotel.

Okazuje się, że to nie ten. Po czym, po kilkudziesięciu następnych minutach i odwiedzeniu innych noclegowni, wracamy do pierwszej, gdyż okazuje się, że to był właściwy hotel.

Śniadanie w Delhi

Poranek zaczynamy od śniadania w budach vis a vis nowego dworca kolejowego (New Delhi railway station). Coś jak, dawno temu, bar Smok w Krakowie tylko że bardziej odjazdowy. Cztery stoliki, które brudną szmatą przeleciał kelner o cerze szmaty przed naszym wejściem.

Z tyłu, w wąskim zaułku, palenisko na którym kucharz, który właśnie wrócił ze śmietniska, gdzie zapewne zbierał zgniłe pomidory dla nas, mieszał stalową stągwią w kociołku. Wszyscy trzej jesteśmy twardzielami. Wychwalamy zalety indyjskiej kuchni, nie patrząc na zaplecze i w ciemno zamawiamy jedzenie.

Jemy tam gdzie Hindusi. Kiedy przełykam brązową papkę, którą kelner nazywa tali, przelatują mi przez głowę wszystkie choroby przewodu pokarmowego, które można złapać w Indiach. Jeden nie tyka jedzenia. Zjadam prawie wszystko. Trzeci wszystko.

Świątynia Sikhów, New Delhi, Indie Północne.
Gotramping.pl

Zobaczymy za 8 godzin i zmywamy się pod meczet piątkowy. Chlubę Wielkich Mogołów, którzy zapylili Indie islamem. Ciekawa konstatacja - władcy narzuceni i niewielka liczba wyznających religię Mahometa i 80% hinduistów, którymi rządzą. Z powodzeniem przez kilka wieków.

Ludzi w meczecie mnóstwo, głównie zwiedzający. Przeciskamy się przez tłumy do pobliskiego Czerwonego Fortu. Za wysokim, 4-metrowym murem ogrody. A między nimi ażurowe pawilony. Zachodzę w głowę, które to były właściwe pałace. Dopiero po chwili stwierdzam, że to są pałace otwarte na cztery strony, żeby latem było wietrznie w temperaturze ponad 40 stopni.

Przed chwila przechodziłem przez nędzną dzielnicę, do której u nas nawet Cyganie baliby się zaglądać.

Teraz pławię się w luksusie zmysłów patrząc na zbytkowny pałac maharadżów. Czuję się głupi z tymi Indiami. Trudno je zrozumieć. Pełno kontrastów. Dlaczego nie rozdzielą równo tego bogactwa? Bogacze cierpieliby mniej, patrząc na niewyobrażalną nędzę biedaków.

Indyjskie religie

Może pomocna tu będzie wizyta w świątyni naprzeciwko Czerwonego Fortu. Faliste wieże w kształcie stożka w kolorze buraczkowym. Na przodzie odwrócona swastyka. Świątynia Dżinnistów. Religię założył Mahawira w VI wieku przed Chrystusem.

Dżinniści wierzą, że wyzwolenie można osiągnąć dzięki doskonałej czystości duszy. Obowiązuje u nich zasada anihisy - nieużywania przemocy. Niektórzy posuwają się do tego, że zamiatają przed sobą drogę, żeby nie nadepnąć na żadne zwierzę.

Świątynia jest akurat zamknięta, ale nie hinduistyczna, kawałek w głębi ulicy. Ściągamy obowiązkowo buty. Idziemy wąskimi korytarzykami. Dobiega nas monotonny mruk.

Przykład architektury indyjskiej w New Delhi, Indie Północne.
Gotramping.pl

Po turecku siedzi jegomość w pomarańczowej szacie (pewnie mnich) obok posągu boga z głową słonia. Jak trąba to Ganeśa - bóstwo pomyślności, uwielbiany zwłaszcza na południu Indii. Grupki Hindusów wybierają się do ołtarzyka w pobliżu. Srebrzonego lub złoconego, oświetlonego girlandami światełek choinkowych. Oddają cześć bóstwu.

Hindusi, którzy mają miliony bóstw wierzą, że życie toczy się cyklicznie - człowiek umiera oraz odradza się. Jeżeli spełnia się obowiązki, to w przyszłym wcieleniu może uwolnić się od złej karmy i urodzi się w wyższej kaście. Stąd z pogodzeniem się znoszą niedostatki. 82% Hindusów wyznaje hinduizm. Religia powstała ok. 1000 roku przed Chrystusem.

Wystarczy mi na początek tego zderzenia kulturowego. Wychodzę na ulicę. Włóczymy się, przeciskając się pośród tłumów. Jest wczesna wiosna. Temperatura około 20 stopni. Miejscowi chodzą ubrani w spodnie i koszule, luźno rozpięte pod szyją. Ci z najniższej kasty, niedotykalni albo zamiatają ulice albo powożą ryksze. Ubrani w łachmany, wychudzeni, pod górę ledwo je ciągną. Żal mi wynajmować takiego chudzielca. Ale wożąc się daję mu zarobek. Przez to może utrzymać rodzinę, dzieci.

Najpiękniejszy grób świata

Rytualne obmywanie na ghatach (schodach) w Gangesie, Varanasi, Indie. Gotramping.pl
Jedziemy do Agry. Tadż Mahal. Według niektórych, najpiękniejsza budowla świata - mauzoleum ukochanej żony szach Dżachana. Zmarła podczas połogu. Robi wrażenie biała sylwetka najpiękniejszego grobowca na planecie. Ale na mnie wrażenie robi co innego. Dookoła typowe zapuszczone hinduskie rudery.

Drobiazgowa kontrola przy wejściu do mauzoleum - mundurowi obmacują Cię dokumentnie. A spróbuj się postawić! Niesamowite tłumy. Tadż Mahal odwiedza kilka milionów rocznie. Spróbuj się wczuć w ból umierającej ciężarnej. Ileż większe było cierpienie owdowiałego władcy? Kiedy Ci tu wchodzą na głowę tuziny pstrykaczy zdjęć. Mauzoleum zbudowano w 1633-55. Biały marmur do współczesności trzyma się świetnie.

Z Agrą rzadziej wiązane jest inne mauzoleum - Akbara. Ten władca urasta do rangi twórcy wspaniałości mogolskiej. Zdobna, inkrustowana brama wysoka na kilkadziesiąt metrów łączy elementy wielu religii. W środku jest ogród zbudowany, jak to w islamie, na wzór rajskiego edenu. Podobno czasem przychodzą tutaj pobliskiego lasu sarny.

Kolej po hindusku

Ankieta

Indie to:

Indie to:

Dziękujemy. Twój głos został już zarejestrowany
WYNIKI

kraj kontrastów społecznych

 
46%

kultura Bollywood

 
12%

brud, smród i malaria

 
36%

barwna kolebka jogi

 
6%Głosów: 262

Zagłosuj w innych ankietach »

Indie uczą mnie innego porządku rzeczy. Taki dworzec kolejowy. Taksówką jedziemy kilkanaście kilometrów poza miasto. Po co? Okazuje się, że na półwyspie Dekan rzadko wsiadasz lub wysiadasz z pociągu na dworcu w środku miasta. Stacje węzłowe odległe są zazwyczaj od centrów o kilkanaście kilometrów.

Pociąg też jest specyficzny. Jedziemy do Varanasi. To około 400 kilometrów stąd. Bierzemy kuszetkę. Siedząc na peronie obserwuję pociągi. W oknach nie ma szyb. Tylko kraty. Przy tym klimacie ok. Co chwila wylatuje przez niech jakiś odpadek albo strzyka ktoś śliną na czerwono. To znaczy skończył posiłek i zaaplikował sobie paan. To proszek z orzeszków betelu, zaprawionych sproszkowanym wapieniem i przyprawami.

Kończy się nim jedzenie, ma bowiem działanie dezynfekujące jamę ustną. Od koloru orzeszków barwi usta i zęby na czerwono. Bezcielesne zawołania w pociągu masala, masala umilają mi czas. To herbata z dodatkiem mleka i korzeni, która podają domorośli kelnerzy, na każdym kroku. Chłopcy i dorośli roznoszą ją co chwila. Zaspokaja pragnienie. Zresztą pociągi turlają się powoli na peron. Ludzie wysiadają, by kupić coś na ząb, gdyż postój trwa do kilkudziesięciu minut. Spóźnialscy nie czekają na gwizdnięcie konduktora, tylko kiedy wąż wagonów ślamazarnie rusza z peronu biegną w gorączce do swoich wagonów.

Ze śmiercią na ty

Następnego dnia stacja w Varanasi wita nas gangiem taksówkarzy. Robią sztuczny tłok i próbują przekierować się do swojej taksówki. Wsiadamy i szukamy hotelu niedaleko Gangesu. Nad brzegiem Gangesu stoją schody - ghaty, na których palone są zwłoki Hinduistów.

Varanasi jest świętym miejscem. Każdy Hindus marzy by po śmierci być spalonym nad brzegiem Gangesu, właśnie tutaj i by jego prochy rozsypano w rzece. Ghaty ciągną się wzdłuż rzeki przez kilka kilometrów. Jest ich tu około setki. Takich ważnych, gdzie kremuje się zwłoki jest kilka.

Najlepiej wybrać się nas spacer Dasaswamedh ghat i pospacerować do Manikarniki na wysokości Starego miasta. Przechodzimy wzdłuż rzeki. Równo poukładane stosy drewna. Obok mary. Dookoła grupki ludzi i płonące zwłoki. Widzę śmierć na wyciągnięcie ręki. Umarli przykryci są zakryci całunami z kolorowych cekinów.

Śpiący wioślarz nad Gangesem, Varanasi, Indie.
Gotramping.pl

Zgromadzeni przyglądają się raczej obojętnie. Nie wolno fotografować. Hindusi nawet karzą chować aparaty. Czuję słodkawy zapach palonego ludzkiego mięsa. Przypominam sobie czytane książki o Oświęcimiu i wyznania więźniów, że wokół krematoriów unosił się mdły, słodkawy zapach. Brrr. Gdzieś tu nóżka wyskoczyła spod nakrycia.

Kucający łapiduch kijem wpycha kończynę do ognia.To domowie z kasty nietykalnych, oni zajmują się kremacjami. Niedopalone zwłoki wynoszone są do rzeki i topione. Wokół wałęsają się watahy psów. Wyjadają resztki mięsa. Powiadają, że Varanasi jest mistycznym miastem, gdzie panuje niezwykła atmosfera.

Najlepiej wynająć łódkę rano i wśród mgieł popłynąć wzdłuż ghatów i patrzeć na rytuały życia i śmierci. Wynajmuję łódkę i płyniemy. Nie ma mgły, są kremacje i pływające w Gangesie martwe święte krowy. Niebywały bród. A gdzie magia?

Hindusi dokonują ablucji w wodzie - myją się, kąpią, a nawet myją zęby. 10 metrów dalej wrzuca się zwłoki. Nagromadzenie bakterii coli na mililitr wody jest tu chyba największe na świecie (1,5 mln a do mycia powinno być maksimum 500).

Ci ludzie powinni umrzeć ale oni nawet nie chorują. My zamaczając palec u nogi w wodzie wylądowalibyśmy na drugi dzień w kostnicy. To jest może prawdziwa magia Varanasi? Wszak zjeżdżają tu setki tysięcy turystów rocznie. A do innych miejsc nędzy miliony. Indie są dla nas nie do pojęcia.

źródło informacji: Gotramping.pl

Więcej o:
Indie

Warto zobaczyć


Skomentuj artykuł:

Wasze komentarze (24)

Dodaj komentarz

~Gość -

Bardzo dobry, bezpośredni, szczery tekst. Mój mąż właśnie wrócił z Indii i ma takie same przemyślenia i obserwacje, ja wolę czytać o Indiach np."Bóg rzeczy małych' POLECAM niż rozczarować się aż tak bardzo jak autor artykułu lub mój mąż. Pozdrawiam serdecznie P.S. Nie ma co się oburzać na tekst, każdy z nas ma prawo do swojego zdania i oceny, byłoby strasznie nudno na świecie gdyby wszyscy mieli takie samo zdanie na każdy temat........

~M -

Bardzo fajny, kolorowo opisany artykuł. Szkoda, że jest tak mało kumatych (sądząc po wpisach) Polaków. którzy nie załapią o co tak naprawdę autorowi chodziło używając takich a nie innych opisów. Jak także po latach wracając wspomnieniami, mam przed oczyma zapachy oraz różne (być może dla innych dziwne) porównania. Tylko ten kto nie podróżował. lub podróżował po pijaku nie jest w stanie tego (artykułu) docenić. Pozdrawiam i proszę o więcej takich artykułów.

~karola -

Prawie na przeciwko dworca kolejowego jest "dworzec" autobusowy- prawie zwymiotowalam przechodzac obok zle zaparkowanych autobusow, z ktorych brudni podroznicy pluli, obok swododnie i bez wstydu sikali i robili #2!!!Ze lzami w oczach i na wdechu przeszlam nie rozgladajac sie na boki....To moj pierwszy dzien w Indiach..... Gratuluje odwagi-ja bym wolala byc glodna niz tam jesc... mam nadzieje, ze nikt nie zachorowal...Pozdrawiam. K.

~YA -

Co do samej formy przekazania to pozostawia wiele do życzenia .. Natoamist trzeba to przeżyć samemu ...

~zakochana -

ja jestem zakochana w indiach :) nie moge sie doczekac nastepnej wycieczki do tego pieknego kraju !! moj maz jest hindusem i on przyblizyl mi ich kulture i tradycje i naprawde indie sa cudownym krajem na wakacje dla tych ktorzy nie sa za wylegiwaniem sie na plazy tylko poglebianem wiedzy o znajomosci tej jakze pieknej lecz odmiennej kultury i tradycji :) WARTO :)

~milka -

Masa błędów...Może mnie zatrudnicie do korekty, jestem 1000 razy lepsza w pisaniu takich reportaży.

~Daniel -

osoba ktora to pisala , powinna stracic prace

~podróżnik -

Tego się nie da czytać.

~Bogna -

To nie po polsku raczej...Zdania nie gramatyczne

~marcin -

Jakiś nasista to pisał ," Ci ludzie powinni umrzeć..." Kto to pisał ? Najpodlejsza rezenzja....Niech ktoś się tym zajmie...