Przejd� do g��wnej cz�ci strony

Samoloty

Click here for calendarClick here for calendar

Liczba osób
przelot w obie strony

Opcje dodatkowe

Map 24

Nowość

Poszukaj planu miasta

Zaplanuj podróż na wakacje

Autokary

Nowość


Logowanie do biletu

Göteborg. Miasto niezwykłych muzeów

Do Göteborga warto pojechać z co najmniej dwóch powodów. Żeby wybrać się do nowoczesnych, mających niewiele wspólnego z tradycyjnymi, muzeów, Universeum i Muzeum Kultur Światowych. Nie można ominąć też jednego z najlepszych lunaparków w Europie.

fot. Arek Braniewski
fot. Arek Braniewski /INTERIA.PL

Po Göteborgu poruszałem się pieszo. Spacerowanie obok przemieszczania się rowerem to najlepsze sposoby zwiedzania miasta. Wszystkie atrakcje turystyczne, poza fabryką Volvo, są w zasięgu kroku. Przemierzając miasto nie dziwi zatrzęsienie rowerów, ale to że mnóstwo jest bez kłódek. Wizytówką miasta jest Kungsportsavenyn, zwany w skrócie Avenynem. To szeroka, reprezentacyjna arteria. Na jej końcu, na Götaplatsen, stoi okazały pomnik Posejdona. To jeden z dwóch symboli miasta.

Pomalowany w czerwono białe pasy biurowiec Utkiken to drugi. Niektórzy porównują Göteborg do Gdańska. Idąc tym tropem, pomnik Posejdona to większy Neptun, a Utkiken to gdański biurowiec Zieleniak.

Andrzej Stasiuk o północy Europy pisał, że nie można przecież żyć z kawałkiem lodu w piersiach. Jednak mieszkańcy Göteborga są bardzo przyjaźni i uśmiechnięci. Bez kłopotu można porozumiewać się z nimi po angielsku, bo 90 proc. Szwedów w większym lub mniejszym stopniu zna ten język.

Las deszczowy w środku miasta

Universeum to miejsce, gdzie uczymy się przez zabawę. Bardziej przypomina połączenie zoo z laboratorium, niż muzeum. Może być doskonałym miejscem, żeby zabrać tam dzieci. Ale, tak naprawdę, wycieczka rodzinna będzie tylko pretekstem, by samemu wyśmienicie się bawić. Do lasu deszczowego wchodzi się przez podwójne drzwi. Dopiero, gdy zamkną się za nami pierwsze, otworzą się następne. W lesie bucha w nas żar, ciężko oddychać i momentalnie z czoła spływają krople potu. Znalazłem plansze z informacjami o lesie i postanowiłem spytać przyjaciół, z którymi przyjechałem, jaka panuje tu temperatura. Ze 40 stopni albo więcej, usłyszałem. A tak naprawdę, w lesie deszczowym w Universeum jest tylko 26 stopni Celsjusza. Wydaje się znacznie więcej z powodu bardzo dużej wilgotności. Spacerując wśród zielnych chaszczy mija się ciekawe okazy zwierząt. Małe granatowe albo żółte żabki, duże motyle. Nad głową przelatują różnobarwne ptaki. Na szybie, za którą powinien być legwan widnieje informacja, że jeśli go nie ma, to znaczy, że włóczy się po lesie. Podobno na wolności biegają również małpy. Nie udało nam się ich jednak spotkać. W tym lesie nie brakuje chyba niczego, co powinno być w takim miejscu. Za szybą są aligatory. Na samym dole leżą ogromne węże. I jak na las deszczowy przystało, złapał nas deszcz, a właściwie zraszanie, które przeprowadzane jest regularnie, żeby utrzymać odpowiednią wilgotność. Wskutek tego drewniane trapy, po których chodziliśmy szybko gniją. Obsługa Universeum przycinała zgniłe deski. Od obsługi właśnie dowiedzieliśmy się, że w oceanarium, za chwilę będzie miało miejsce karmienie rekinów. Przez grube szyby podziwialiśmy świat fauny wodnej. Obsługa, którą widzieliśmy na ekranie, zanurzała długi pręt z nadzianą na nim rybą. Rekin krążył wokół niej, by po chwili, ku uciesze zwiedzających, szybko ją pożreć. Wszystko komentowała dziewczyna z personelu. Niestety, tylko po szwedzku. W kilku punktach oceanarium można też pogłaskać płaszczki. Nie jest to łatwe, bo uciekają, ale gdy już się to uda, okazuje się, że są szorstkie i chropowate w dotyku.

W drugiej części Universeum, będącego największym tego rodzaju centrum nauki w Szwecji, są urządzenia pozwalające doskonale się bawić. Choćby porozmawiać przez anteny talerzowe oddalone od siebie o kilkanaście metrów. Można sprawdzić się w roli operatora minikoparki. Zobaczyć swój obraz z kamery na podczerwień. I, co bardzo dowcipne, przyjrzeć się stworom z kosmosu w... lustrze. To tylko część atrakcji, jakie czekają na zwiedzających w Universeum. Spędziliśmy tam trzy godziny, a można o wiele więcej, wcale się przy tym nie nudząc.

Zostań gwiazdą Bollywood

Tuż obok budynku Universeum mieści się Muzeum Kultur Światowych. To otwarte przed kilkoma latami muzeum nie ma nic wspólnego z tradycyjnymi muzeami, w których trzeba być cicho, a dotykanie czegokolwiek jest zabronione. Prezentowane są tu ciekawe multimedialne ekspozycje. Z założenia placówka ma być miejscem dyskusji i refleksji, gdzie mają być prezentowane różne opinie, a tematyka może być kontrowersyjna. Muzeum Kultur Światowych ma być miejscem, w którym możesz poczuć się jak w domu, pomimo granic. I takie doprawdy jest. Jedna z prezentowanych obecnie wystaw jest absolutnym hitem. To Bollywood. Gdy wjedziesz na trzecie piętro, gdzie prezentowana jest ta wystawa, świat kiczowatego indyjskiego przemysłu filmowego urzeknie cię w jednej chwili. Mnóstwo kolorowych plakatów, filmy na telebimie i żywiołowa muzyka. Jakby tego było mało, można zagrać albo właściwie zatańczyć w filmie. Z wieszaka bierzesz chustę i przewieszasz przez ramię. Dziewczyny okręcają chusty wokó ł bioder. Na ekranie wybierasz tło. 3, 2, 1, start! Przez półtorej minuty tańczycie. Po wszystkim filmik wysyłasz na swój adres email. Dobra zabawa i śmiech i do łez murowane. Wystawa prezentowana będzie do 27 września 2009.

Fika, czyli przerwa na kawę

Na południe od Starego Miasta znajduje się dzielnica bohemy - Haga. Ta część miasta, pozbawiona zgiełku i charakteryzująca się inną zabudową, to wspaniałe miejsce na dagens rätt, czyli obiad serwowany wczesnym popołudniem. Na ulicy Haga Nygata jest mnóstwo przyjemnych knajpek ze stolikami na zewnątrz. Podczas słonecznej pogody można rozkoszować się artystycznym klimatem dzielnicy przy filiżance dobrej kawy. Taka przerwa nazywana jest w Szwecji fika. To niemal rytuał, że pomiędzy posiłkami robi się przerwę na kawę i ciastko ze znajomym, przyjacielem, rodziną. Nieopodal leży wzgórze z twierdzą Kronan. To świetny punkt widokowy. Rozciąga się stamtąd widok na panoramę Göteborga. A od wzgórza dzieli nas już tylko kilka kroków od parku Slottskogen, w którym jest Muzeum Przyrodnicze i największy szwedzki ogród botaniczny.

Nie udało mi się odwiedzić lunaparku Liseberg, bo koniec kwietnia to jeszcze low season i był otwarty tylko w weekendy i wybrane dni. Od maja jednak rusza pełną parą. Zamknięty lunapark to nic innego jak znak, żeby ponownie wybrać się do Göteborga.

Arek Braniewski

źródło informacji: INTERIA.PL

Więcej o:
miast

Warto zobaczyć


Skomentuj artykuł:

Twój komentarz może być pierwszy

Piszesz jako Gość

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.