
Całe wybrzeże Costa Blanca oferuje tyle rejonów, że nie sposób przewspinać je w ciągu 10 dni, więc wobec tychże ograniczeń mam przyjemność zaprosić do podróży po Sella oraz Gandia.
Z pewną nutką nieśmiałości lecieliśmy do Hiszpanii w połowie listopada. Nasze obawy budziła poprzednia podróż do Siurany mniej więcej o tej samej porze roku. Nie ukrywajmy, w Siuranie było zimno, wtedy właśnie pomyślałam, że puchówka przyjacielem wspinacza. Na Costa Blanca potrzebne były okulary słoneczne, chustka na głowę, co by udaru od słońca nie dostać. Wspinanie bez koszulek, polar oglądał raczej dno plecaka. Tylko pierwsze 3 dni zaskoczeni byliśmy przez silny wiatr, dosłownie zrzucający ze skały, ale kolejny tydzień zrekompensował nam pierwszy weekend.
Poza praktycznymi informacjami, które zaraz nastąpią na czoło wysuwa się: och, ach, jak pięknie, zarówno skała jak i okolice na prawdę godne polecenia, ale to najlepiej oddają zdjęcia.
Praktycznie:
Dojazd: Lot do Alicante ( z Trójmiasta Ryanair - da się super tanio)
Na lotnisku 8 wypożyczalni samochodów do wyboru, polecamy Record (dobrze, bo tanio). Rezerwację (bezpłatną) najlepiej wykonać wcześniej przez internet, bo może zabraknąć tanich aut. By zapłacić, trzeba mieć kartę kredytową lub Visę Debit. Gotówką się nie da w Record, ani w kilku innych wypożyczalniach, a sprawdziliśmy jakieś 5 z ośmiu. Przy płatności Visą Debit dodatkowo obowiązkowo trzeba wykupić ubezpieczenie samochodu - 4 euro za dzień. Szczerze mówiąc jeżdżąc pod sektory w Sella, uznaliśmy, że dobrze się stało, że ubezpieczenie musieliśmy wykupić.
Dojazd autostradą lub równoległą do niej drogą ekspresową (najlepiej przejechać kawałek autostradą w stronę Walencji, a po ok 10 km zjechać na N332, gdyż początek autostrady jest za darmo). W Benidormie lub Villa Jollousa kierujemy się na Fenistrat, stamtąd do Sella.
Da się bez wypożyczania auta do Benidormu lokalnymi środkami komunikacji, stamtąd stop lub taxi, ale mało wygodne, no i jeśli nie śpi się na kempingu, to trzeba codziennie pod skały jakieś 6km podchodzić.
Noclegi
Sella
1. Opcja niskobudżetowa - krzaki, jak ktoś chce to spokojnie się da, mały problem z myciem.
2. Namiot na kempingu Font de l'Arc za Sella - 4 euro za osobę za noc, dostęp do jadalni w refugio, ale nie ma tam gazu.
3. Samo refugio Font de'l Arc 6 euro za osobę, poddasze nad jadalnią - klaustofobicznie, brak światła, materace na ziemi, wspinacze w jadalni do późnych godzin, namiot zdaje się lepszym wyborem. Zarówno śpiąc na kempie, jak i mieszkając w refugio do dyspozycji mamy prysznic (szkoda, że gdy tam nocowaliśmy przez 3 dni nie było ciepłej wody) oraz latrynę.
4. Kwatery w Sella - opłacalne przy wynajęciu przez większą ilość osób, ale 13 euro za osobę trzeba liczyć lekką ręką. Dojazd pod skały ok. 5km.
5. Orange House w Fenistarcie - przy 10 osobach można zejść do 7,5 euro za osobę, ale trzeba się potargować. Stamtąd ok. 15 km w skały.
6. Benidorm - hotele, hostele, apartamenty, ale troszkę dalszy dojazd, no i mieszkanie w mieście bloków, a nie hiszpańskiej wiosce w otoczeniu skał.
Gandia
1. Dojazd z Selli ok.1h autostradą, w tym przypadku lepiej poświęcić 6 euro w jedną stronę i 5,10 z powrotem niż tłuc się N332 przez wszystkie wioski, w każdej światła i korki. Jeśli jednak ktoś ma ochotę, to niech przeznaczy na dojazd min. 2h.
2. Nocleg w Gandii - pole namiotowe w centrum, dość drogie, ok. 12 euro osoba.
Wspinanie:
Sella
Najbliższe sektory - piony, dziurki, krawądki, bardzo ostra skała, niewyślizgana, po 2 dniach wspinu skałowstęt murowany. W zasadzie sektory tworzą jedną całość kilkuset metrowy mur. Kawałek dalej, Wild Side, trudne drogi w ostrym przewieszeniu. W okolicach nie brakuje dróg wielowyciągowych zarówno obitych jak i na własnej asekuracji, do tych drugich wskazany kask. Z wielu wielowyciągwek - drogi zejściowe. Nasłonecznienie w zależności od pory dnia i sektoru.
Gandia
Przewieszenia po klamach, kaloryfery, nacieki, okapy, czyli siła rządzi. Piony tez się znajdą. Niektóre początki dróg trochę śliskie. W oddali widok na morze, pod skałami sady mandarynek i pomarańczy. Brak cienia, nawet podczas drugiego pobytu 4-7 grudnia udało nam się opalić i o 12:00 spływało się ze skały. W weekedy dużo wspinaczy, co nie oznacza kolejek pod drogami.
Jedzenie
Najlepiej kupić w Benidormie, aczkolwiek w Fenistracie czy Selli male sklepiki też się znają, z poprawką na wyższe ceny. W Sella i Fenistarcie bary, kafejki. W refugio nie było gazu, gdy tam mieszkaliśmy, gaz można kupić w Benidormie (na obrzeżach w centrum handlowym).
Ceny jedzenia w centrum w Benidormie porównywalne do polskich, mięso i ser trochę droższe.
Przewodnik
Do kupienia w Orange House w Fenistarcie - 24 euro lub przez internet. Dużo info na www.rockfax.com
Internet
Wi-fi w niektórych kwaterach w Sella, w Orange Housie, w barze w Sella, komputerki w McDonalds w Benidormie.













Twój komentarz może być pierwszy!