
Zjazd 1. Wołowiec północno-zachodnim zboczem.
Wołowiec od dawna był odwiedzany przez turystów-narciarzy, a w ostatnich latach znajdował się na trasie międzynarodowych zawodów w ski-alpinizmie Trofeo Carlo Marsaglia, zawodów im. Jana Strzeleckiego oraz wyścigów na fokach im. Józefa Oppenheima.
Wycieczkę rozpoczynamy przy schronisku PTTK na Polanie Chochołowskiej, które jest dogodną bazą do wypraw w tym rejonie Tatr. Stąd albo podchodzimy Doliną Wyżnią Chochołowską albo wspinamy się trasą nartostrady na szczyt Grzesia (1653 m), pokonując od razu podejście o deniwelacji 500 metrów. Następnie przez Długi Upłaz docieramy na Rakoń, a stamtąd na szczyt Wołowca. Trasa ta to ok. 3 godziny podejścia.
Przejście daje nam możliwość skorzystania z pięknych widoków na Tatry Zachodnie, a zwłaszcza otoczenie Doliny Rohackiej z wyniosłą "koroną" Rohaczy Ostrego i Płaczliwego, które śmiało wznoszą się nad tą doliną. Trasa nie jest zbyt stroma, zawiera kilka krótkich zjazdów, które robimy, nie zdejmując fok, a podejście Długim Upłazem prowadzi po łagodnie wznoszących się grzbietach, z wyjątkiem kilku bardziej stromych podejść. Ostatnim z nich wchodzimy na szczyt Rakonia (1879 m). Należy koniecznie pamiętać o tym, by w czasie przejścia Długim Upłazem nie podchodzić zbyt blisko do powstających tu często dużych nawisów, które mogą oberwać się i spowodować lawinę. We mgle łatwo też podjechać zbyt blisko i spaść z nawisu. Dlatego idziemy za trasą wyznaczoną tyczkami.
Z Rakonia poruszamy się dalej ściśle granią na przełączkę pomiędzy Rakoniem a Wołowcem. W warunkach zimowych szerokość przejścia na nartach jest tutaj nieduża, wynosi zaledwie kilkanaście metrów. Należy zachować szczególną ostrożność, by nie spaść stokiem do Doliny Rohackiej. Uwaga: na przełęczy pomiędzy Rakoniem a Wołowcem często tworzy się spory nawis, zwisający "wargą" nad Wyżnią Chochołowską. We mgle lub przy kiepskiej widoczności należy uważać, by z niego nie spaść. Z przełączki, na początku dość połogo, potem coraz stromiej wznosimy się granią albo popod granią i osiągamy szczyt Wołowca (punkt triangulacyjny). Po odpoczynku szykujemy się do zjazdu. Prowadzi on ścianą w stronę przełęczy między Wołowcem a Rakoniem, przy dobrych i pewnych warunkach śnieżnych możemy wjechać w północno-zachodnią ścianę Wołowca. Tutaj nastromienie sięga 35-40^(o). Po kilkuset metrach stromizna maleje i można długimi skrętami zjechać na dół do końca Szerokiej Ulicy i dalej nartostradą do schroniska. Całość wycieczki zajmie nam 6-7 godzin wraz z odpoczynkami.
Zjazd 2. Centralny żleb Wołowca.
Centralny Żleb Wołowca jest jednym z "klasycznych" trudnych zjazdów narciarskich w rejonie Doliny Chochołowskiej. Przed wycieczką w schronisku na Polanie Chochołowskiej trzeba zapoznać się z warunkami śnieżnymi panującymi w tej części Tatr i aktualnym stopniem zagrożenia lawinowego. Można też o to zapytać dyżurującego w schronisku ratownika TOPR. Zjazd rozpoczynamy na wierzchołku Wołowca. Zalecamy użycie kasku jako ochrony głowy w razie upadku. Z wierzchołka kierujemy się do centralnego żlebu...
Wojciech Szatkowski
Ciąg dalszy artykułu i więcej informacji w GÓRACH, nr 12 (175) grudzień 2008










Twój komentarz może być pierwszy!