Przejd� do g��wnej cz�ci strony

Samoloty

Click here for calendarClick here for calendar

Liczba osób
przelot w obie strony

Opcje dodatkowe

Map 24

Nowość

Poszukaj planu miasta

Zaplanuj podróż na wakacje

Autokary

Nowość


Logowanie do biletu

Tunezja i Maroko: kolory arabskiej medyny

Afryka północna to jeden z najczęściej wybieranych przez Polaków kierunków wakacyjnych. Słońce, piękna plaża, ciepłe morze i przystępne ceny to argumenty przemawiające za wybraniem się w ten rejon świata. Ale nie są to jedyne powody, dla których warto odwiedzić Tunezję czy Maroko.

Maroko nocą, fot. turistrada.pl
Maroko nocą, fot. turistrada.pl /materiały prasowe

Arabskie miasta mają coś wyjątkowego do ofiarowania turystom - pełną kolorów i zapachów ruchliwą medynę. Jak odkrywać najsłynniejsze medyny Fezu lub Tunisu i w nich nie zbłądzić? - radzi serwis Turistrada.pl.

Majówka w Afryce

Wiosna to idealna pora roku na odwiedzenie północnej części Afryki - Tunezji lub Maroko. Temperatury powietrza osiągają poziom ok. do 25 st. C., choć wciąż nie jest za gorąco. Kraje Morza Śródziemnego wprost rozkwitają tysiącem kwiatów i drzew owocowych, a w popularnych kurortach ciągle jeszcze nie ma tłumów.

Ceny również są niższe niż w sezonie - 7 dniowy pobyt w Tunezji, w Sousse w czterogwiazdkowym hotelu ze śniadaniami i kolacją, w opcji last minute kosztuje ok. 1 500 zł.

Oferty znajdziemy nawet poniżej 1 200 zł, a ceny wycieczek w dalszych terminach to ok. 1 700 zł za tydzień w średniej klasy hotelu. Maroko jest nieco droższe, ale również atrakcyjnie cenowo. Tygodniowy pobyt w dobrej klasy hotelu to koszt od 1 800 do 2 500 zł, choć nierzadko zdarzają się tańsze oferty (źródło turistrada.pl).

W głąb starego miasta - odkrywanie medyny

Zamiast ciągłego wylegiwania się na plaży, warto spędzić chciaż jeden dzień na zwiedzaniu starych części arabskich miast - nazywanych "medyną" (medina). To w nich można poczuć i zgłębić kulturę arabskiego świata, poznać prawdziwe życie mieszkańców i zakupić przepiękne rękodzielnictwo.

Ze względu na wyjątkowe walory historyczne, niektóre medyny zostały wpisane na światową listę UNESCO. Znajdują się wśród nich największa medyna w Maroko - w mieście Fez (Fes) oraz słynna medyna w Tunisie czy Susie (Soussa) w Tunezji. Wśród wpisanych na listę znajdziemy również stare marokańskie miasta w Marrakeszu, As-Sawirze, Tetuanie. Choć równie niesamowite medyny znajdziemy w wielu turystycznych miastach i małych miejscowościach.

Medyna, mimo pierwszego wrażenia totalnego chaosu, jest dobrze zorganizowana, a w większych miastach podzielona na części, z której każda ma swoją szkołę koraniczną (medresę), meczet i miejsca kultu religijnego, publiczną łaźnię, a także inne niezbędne do codziennego życia obiekty, takie jak piekarnia czy zakład fryzjerski. Pobielane domy, niebieskie bramy, malowidła na ścianach - medyna mieni się kolorami.

W medynie najlepszym środkiem transportu są osiołki. Nawet obłożone towarem zmieszczą się w najwęższe uliczki i przejścia.

Targowanie i modlitwa - nieodłączny elementy arabskiego świata

W każdej medynie najważniejszą jej część stanowi suku, czyli targ. Znajdziemy na nim niemal wszystko - od produktów spożywczych po wyroby rzemieślnicze i ubrania, a nawet żywe zwierzęta.

Oprócz żywności wiele produktów sprzedawanych na suku nie ma swojej stałej ceny. Może być ona wyższa lub niższa w zależności od tego, kim jest potencjalny klient. Wyższe ceny są dla turystów, ale tutaj również mogą wystąpić spore różnice, uzależnione od narodowości kupującego.

Polacy znani są już ze swoich zdolności i chęci do podejmowania negocjacji, więc nie czujmy się w żaden sposób skrępowani. Dzięki targowaniu się możemy zejść nawet do 50 proc. wyjściowej kwoty. Pamiętajmy jednak, żeby nie urazić sprzedawcy i w żadnym przypadku nie należy powoływać się na niską jakość sprzedawanych towarów. Targowanie się sprzedawcy z kupującym ma w kulturze arabskiej długie tradycje, a cały proces często połączony jest z piciem herbaty i żywą dyskusją na przeróżne tematy.

Na suku możemy zakupić przepiękne dywany, naczynia ceramiczne, wyroby ze skóry. Wybór jest ogromny i tylko zastanawiamy się, w jaki sposób zmieści się to wszystko do naszego bagażu.

Tuż obok stoisk i kramów ulokowane są meczety i muzułmańskie miejsca kultu. Co prawda możemy wejść do nich z pełnymi pakunkami ale wiele z nich ma wydzieloną część na niewierzących, czyli również dla turystów. Jednak nawet z tego miejsca będziemy mogli podziwiać bogate wnętrza, misterne zdobienia ścian, kolorowe dywany, miejsca do dokonywania ablucji i ogromne, ozdobne świeczniki zwane Kandelabrami.

Smak i zapach medyny

Medyna przenika do wnętrza człowieka poprzez smaki i zapachy, wkradające się do nozdrzy i na długo pozostające w pamięci. Na jednym z kramów wyczujemy wyciągnięty prosto z pieca chleb - okrągły w Maroku, długi jak bagietka w Tunezji.

Z innego stoiska dochodzi woń jadalnych róż, pęków mięty lub korzeni. Suszone daktyle, figi, rodzynki i morele, orzechy, migdały, kosze wypełnione po brzegi soczystymi owocami i warzywami - to wszystko zobaczymy na straganach prowadzonych przez uśmiechniętych i rozgadanych sprzedawców. Przyprawy poukładane w różnej wielkości i kształtów figury, wyglądają tak pięknie, że chciałoby się ich dotknąć i polepić z nich babki, niczym z piasku.

Mniej przyjemny zapach znajdziemy w okolicach ptasich stoisk, gdzie kurczaki stłoczone w ciasnych klatkach, podawane są bezpośrednio klientom, oraz na targach rybnych, gdzie zobaczymy niesamowite owoce morza i ryby. Wrażenia pomogą nam na chwilę zapomnieć o uporczywym zapachu, ale krzyki mew, które tylko czekają na moment nieuwagi sprzedawcy, u wielu wywoła uczucie niepokoju, niczym w filmie Hitchcocka.

- Jeśli ktoś zechce zobaczyć słynne garbarnie w Fezie, po prostu wyczuje je na odległość. Zapach amoniaku jest wyczuwalny na długo przed dotarciem do miejsca wyrabiania skór. Dla wielu jest trudny do wytrzymania ale na szczęście przewodnicy, a niekiedy przypadkowo przechodzący ludzie, wręczają odwiedzającym listek mięty, który łagodzi nieco unoszący się zewsząd odór - przekonuje Magdalena Markowska z serwisu Turistrada.pl.

Po całodziennym zwiedzaniu warto wejść do jednej z licznych restauracji, które zaproponują nam tutejsze specjały i pozwolą odetchnąć. W Maroku polecaną zupą jest bissara, przyrządzonej ze zmiksowanego bobu, czosnku i cytryny. Popularna wśród turystów jest również harira - zupa z jagnięciny, warzyw i drobnego makaronu. Często podawana jest z daktylami lub z kawałkami daktylowego ciasta.

W Tunezji podstawowym składnikiem wielu dań jest harissa (pasta z papryczek chili), dlatego kuchnia jest bardzo pikantna i do wielu dań podaje się chleb do przegryzienia. Specjałem jest również zupa z ciecierzycy zwana lablabi. Oczywiście wszechobecna jest kasza kuskus i tadżin (tajin) - tradycyjne, gliniane naczynie, wypalane w piecach i kolorowo ozdabiane.

W Tunezji i Maroku popularna jest zielona herbata z dużą ilością mięty i cukru. W Maroku określana jest jako "berber whisky", co podkreśla tylko, jak mało obecny jest alkohol w krajach muzułmańskich. Trudno znaleźć w nich podobne do naszych kawiarnie i puby ale na każdym kroku zobaczymy herbaciarnie, w których przesiadują głównie mężczyźni, rozmawiając i stale obserwując ulicę.

W medynie powstaje niemal wszystko

Na suku mamy możliwość zakupienia przeróżnych rzeczy, które bardzo często wyrabiane są na miejscu w maleńkich warsztatach schowanych pomiędzy budynkami niczym "dziuple". W licznych zakamarkach odnajdziemy warsztaty tkackie, gdzie powstają piękne, kolorowe dywany i dywaniki. Z innego miejsca dochodzi stukot młotków - tu wyrabiane są ozdoby z metalu.

Na ścianach budynków rozwieszone są tradycyjne marokańskie pantofle określane jako "babouches". Oznaczają się ogromną ilością kolorów, święcących ozdób i przydeptaną piętą. Są bardzo wygodne, lekkie, dlatego idealnie nadają się na obuwie zamienne, jeśli ktoś zapomniał się w nie zaopatrzyć przed wylotem. Arabskie ubrania są bardzo kolorowe, ozdobione w świecącymi dodatkami ale za to lekkie i przewiewne.

Jak nie zgubić się w medynie?

Wielu turystów wprost przeraża plątanina uliczek, zakamarków i zaułków, z których zbudowana jest medyna. W jaki sposób poruszać się po niej i nie zbłądzić? Niestety nie ma na to jednego, dobrego sposobu, a mapy okazują się w takich miejscach zupełnie bezużyteczne.

Możemy skorzystać z najbardziej oczywistej porady, aby kierować się cały czas w jednym kierunku, bo w końcu gdzieś wyjdziemy, lub wracać tą samą drogą, którą przyszliśmy, licząc na dobrą pamięć. Możemy też skorzystać z porad w stylu, jak nie zgubić się w lesie, które sugerują nam orientowanie się w terenie za pomocą oceny pozycji słońca lub przywiązania nitki do jednego drzewa i podążania za nią. Choć w medynie może być to trudne do zastosowania.

Sprytniejsi biorą do medyny kompas, choć najlepszym sposobem jest po prostu towarzystwo osoby dobrze zorientowanej w terenie. Jeśli takiej nie znamy, już po przekroczeniu murów medyny możemy spodziewać się, że sami znajdą nas nieco natrętni przewodnicy, którzy zaoferują oprowadzenie po najlepszych atrakcjach turystycznych. Możemy skorzystać z ich usług lub podziękować i sami zanurzyć się w tajemniczym świecie medyny. W razie problemów, zawsze możemy liczyć na pomoc przechodniów.

źródło informacji: INTERIA.PL/materiały prasowe

Więcej o:
Ale,
to,
tunezji

Warto zobaczyć


Skomentuj artykuł:

Wasze komentarze (4)

Dodaj komentarz

~meg -

marko jest preoiekne trzeba jednak opuscic hotel .osobiście polecam południe.przestrzegam przed przereklamowanym marakeszem.essauera jest cudowna magiczna marokańska.góry wspaniałe noc na pustyni z berberami warta każdych pieniedzy(ok.300zl).POlecam kocham ten kraj!!!!!!!!

~miś -

w hotelach jest oki, a czy ktokolwiek z autorów był w "prawdziwym" maroko, nie w hotelu!!! więc jeżeli był to dlaczego takie bzdury pisze!!! ja byłem nie przez biuro podróży, tylko prywatnie zorganizowałem sobie taką wycieczkę, poza naprawdę innymi krajobrazami czy pięknymi - kwestia gustu, to kraj nędzy, smrodu, brak higieny i wszystkiego co najgorsze, począwszy od spożądzania posiłków po relacje pomiędzy ludźmi kończąc, przez 3 tygodnie jadłem praktycznie same frytki, bo innych posiłków bym nie tknął patrząc na to jak się je robi - chodzi o brak higieny, frytki bynajmniej w temperaturze były odkażone :) a jeżeli autor miał na myśli same hotele i baseny to nie mówmy o maroko... bo to nie ma nic wspólnego z nim pozdro