Przejd� do g��wnej cz�ci strony

Samoloty

Click here for calendarClick here for calendar

Liczba osób
przelot w obie strony

Opcje dodatkowe

Map 24

Nowość

Poszukaj planu miasta

Zaplanuj podróż na wakacje

Autokary

Nowość


Logowanie do biletu

Set jetting, czyli gdzie leży Hogwart

"Po drugiej stronie, osadzony na wysokiej górze, z rozjarzonymi oknami na tle gwieździstego nieba, wznosił się ogromny zamek z wieloma basztami i wieżyczkami". Czy powstały na potrzeby ekranizacji Harrego Pottera zamek można zwiedzić?

Majestatyczny zamek Alnwick, który odegrał rolę Hogwartu
Majestatyczny zamek Alnwick, który odegrał rolę Hogwartu /Agencja FORUM

Na całym świecie turystyka filmowa, zwana set jetting, to prężnie rozwijająca się gałąź przemysłu turystycznego. Wycieczki tropem bohaterów filmowych są coraz popularniejsze a mieszkańcy rejonów, gdzie kręcono filmy, potrafią doskonale swą szansę wykorzystać. Miejsca, które odwiedziły ekipy filmowe, stają się ogromnymi atrakcjami turystycznymi, przyciągającymi nieprzerwanie tłumy odwiedzających.

Do dziś pierwszą informacją, na jaką natrafiamy na stronie hotelu "Mountain Lake" w Pembroke w Virginii to ta, że nakręcono tu "Dirty Dancing" z Patrickiem Swayze i Jennifer Grey w rolach głównych. I choć film powstał w 1987r., to nadal jest wabikiem dla gości, którzy marzą nie tylko o pobycie w komfortowym hotelu, ale też o wielkiej miłości, na miarę tej filmowej.

Podróż tropem plenerów, miejscowości i budynków przedstawionych w ulubionych produkcjach to wspaniały motyw przewodni podróży i jednocześnie możliwość przyjrzenia się im z trochę innej perspektywy. Jeszcze ciekawsze może okazać się poszukiwanie miejsc, które na szklanym ekranie odgrywały zupełnie inne lokalizacje, oddalone często o tysiące kilometrów.

Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce...

Tymi słowami zaczyna się każdy film z serii "Gwiezdnych Wojen", jednak ujęcia do nich powstawały przecież tu, na Ziemi. Niecodzienne krajobrazy George Lucas odnalazł w Tunezji, gdzie znajduje się miasteczko Tataoine, które użyczyło nazwy rodzinnej planecie Lucka Skywalkera, Tatooine.

Środkowa Tunezja to rejon bardzo często odwiedzany przez turystów. Znajduje się tu największe słone jezioro Sahary Szott el Jerid, z którego w okresie letnim woda odparowuje zupełnie, tworząc ogromną powierzchnię pokrytą warstwą soli. Przez jego środek biegnie droga, z której można podziwiać niesamowity krajobraz.

Nad brzegiem jeziora w Douz odwiedzający czują się jak na zielonej wyspie pośrodku pustyni. Oaza, zwana wrotami Sahary, dzięki studniom artezyjskim, stała się ośrodkiem hodowli wielbłądów i uprawy palm daktylowych. Turyści mogą tu wybrać się na przejażdżkę wielbłądem w długiej karawanie w głąb pustyni.

Trochę dalej na zachód zadziwia berberyjska osada Matmata, której mieszkańcy wydrążyli swe dwupiętrowe domy w miękkich skałach. Taki typ budownictwa zapewnia utrzymanie w środku stałej temperatury, co jest niezwykle istotne w rejonie, gdzie temperatura osiąga 50 st. C. Berberowie do dziś zamieszkują te domy, częściowo udostępniając je do zwiedzania. Można zdecydować się na nocleg w tych spartańskich warunkach lub chociaż zjeść tradycyjnego tunezyjskiego bricka - cieniutki, kruchy naleśnik faszerowany ziemniakami, pietruszką, jajkiem, czasem tuńczykiem.

Fakt kręcenia w tej scenerii "Gwiezdnych Wojen" jest przez tubylców mocno eksponowany. Część domostw przerobiono na swoistą izbę pamięci, gdzie podziwiać można zdjęcia i eksponaty związane z filmem.

Wulkan w Parku Narodowym Tongario, gdzie kręcono trylogię Władca Pierścieni Agencja FORUM

Ze Śródziemia do Mordoru

Nowa Zelandia to wyspiarskie państwo na Oceanie Spokojnym, gdzie urodził się, dorastał i nadal mieszka Peter Jackson. Jest to kraj kontrastów, gdzie znaleźć można zarówno ośnieżone szczyty, tropikalną puszczę, wulkany, gorące źródła, gejzery i fiordy. Nic dziwnego, że właśnie tu reżyser znalazł krajobrazy dla obsypanej Oscarami trylogii Władca Pierścieni.

Nie wszędzie można było swobodnie kręcić sceny filmowe. Przeszkodę stanowiły zarówno wierzenia rdzennych mieszkańców, jak i ukształtowanie terenu. Filmowy Edoras, stolica Rohanu, powstał na Wyspie Południowej. Aby dotrzeć do wzgórza Mount Sunday, gdzie stał filmowy zamek, trzeba pokonać żwirową drogą dolinę pokrytą śniegiem.

Na potrzeby filmu wybudowano drogę i mosty, umożliwiające ekipie dotarcie na plan. Na przedmieściach stolicy kraju kręcono sceny bitwy w Helmowym Jarze, zresztą później właśnie w Wellington miała miejsce światowa premiera Władcy Pierścieni: Powrót Króla. Podążając śladami bohaterów dotrzeć musimy w końcu do Parku Narodowego Tongario, filmowego Mordoru. Jest to wulkaniczny teren ze szczytem Mount Ngauruhoe, którego niedostępne stoki wcieliły się w Górę Przeznaczenia.

W ramach troski o środowisko, podczas kręcenia trylogii, delikatne rośliny zabezpieczano materiałem ochronnym, a po zakończeniu prac, 6 miesięcy trwało rozbieranie dekoracji i przywracanie krajobrazu do stanu poprzedniego. Nie znaczy to jednak, że dziś nie można podziwiać na żywo budowli opisanych w dziele Tolkiena. Ian Alexander, farmer, na którego posiadłości powstawał film, stworzył doskonale prosperujące przedsięwzięcie turystyczne w miejscowości Matamata, w sercu regionu Waikato.

Podczas dwugodzinnej wycieczki, połączonej, nie wiedzieć czemu, z pokazem strzyżenia owiec, można przenieść się w świat filmu i zwiedzić osadę Shire z domkami Hobbitów, można też zorganizować konferencję czy bankiet firmowy w wyjątkowej scenerii. Wiele wariantów wycieczek po okolicy można rezerwować on-line na stronie www.hobbitontours.com. Hobbiton to doskonały przykład, na jaką skalę jest uprawiana turystyka filmowa. Za sprawą kręconej tam trylogii Nowa Zelandia odnotowała rekordową ilość 2,5 milionów odwiedzających rocznie. Jest to wzrost o ok. 30 proc. w stosunku do lat sprzed filmu.

Hogwart Express

Wąska ścieżka wprowadziła ich nagle na skraj wielkiego, czarnego jeziora. Po drugiej stronie, osadzony na wysokiej górze, z rozjarzonymi oknami na tle gwieździstego nieba, wznosił się ogromny zamek z wieloma basztami i wieżyczkami. To opis Hogwartu pochodzący z książki J.K. Rowling "Harry Potter i Kamień Filozoficzny". Wszyscy wielbiciele młodego czarodzieja zastanawiają się, skąd autorka czerpała inspirację i czy taki zamek naprawdę istnieje.

W rzeczywistości Hogwart powstał w jej wyobraźni i próżno go szukać wśród ruin zamków Szkocji. Dopiero ekranizacja serii książek zmusiła scenarzystów do znalezienia plenerów, budowli i wnętrz odpowiednich do oddania ich klimatu.

Na Dworcu King's Cross w Londynie znajduje się peron 9 i 3/4, dostępny tylko dla czarodziejów. Stąd, co roku, pierwszego września, Harry odjeżdża buchającym parą expresem relacji Londyn - Hogwart. Wejście na peron zlokalizowane jest w ścianie, pomiędzy peronami 9 i 10, dostępnymi dla mugoli, czyli zwykłych ludzi. W rzeczywistości perony 9 i 10 znajdują się w osobnym budynku, więc na potrzeby filmu zagrały je perony 4 i 5. Dziś można zobaczyć pomiędzy nimi tabliczkę Platform 9 i 3/4 i znikający w ścianie wózek bagażowy, będące nieprzerwanie obiektami zainteresowania fanów Pottera. Co ciekawe, pokazywana w filmie fasada dworca to już nie King's Cross, a St. Pancras.

Po opuszczeniu Londynu, Hogwart Express pokonuje kilkugodzinną trasę, ujęcia do tej części filmu powstawały wzdłuż linii z Glasgow do Mallaig. Najbardziej charakterystyczne miejsca na trasie to wiadukt Glenfinnan, zakręt nad brzegiem Jeziora Eilt i stacja Arisaig, która odegrała rolę filmowej stacji Hegsmeade. Stąd Harry udaje się już do Hogwartu, dla którego ekranizacji wnętrz użyczyły Zamek Alnwick, Oxford, Katedra Durham, Katedra Gloucester i opactwo Lacock.

W przeciwieństwie do naszego kraju, set jetting w Wielkiej Brytanii rozwija się bardzo prężnie. Wydawane są mapy z zaznaczonymi lokacjami związanymi z filmem, organizowane wycieczki i przejażdżki koleją, nawiązujące do przygód Harrego Pottera. Prawie połowa młodych Brytyjczyków jako cel swoich podróży podaje podążanie śladami bohaterów tego i innych filmów.

Wyprawa ku nowej przygodzie...

Dziewicze zakątki świata, dawne cywilizacje, skarby, artefakty, źli prześladowcy, piękna kobieta, niewiarygodne zbiegi okoliczności i dużo poczucia humoru. Archeolog Indiana Jones, grany przez Harrisona Forda, przemierza świat w poszukiwaniu przygód. Dla realizatorów scenariusza nie oznaczało to jednak pokonania tej samej trasy. Z różnych przyczyn: finansowych, religijnych czy politycznych, część ujęć była kręcona w studiach filmowych, a część w prawdziwych lokacjach, choć nie zawsze tych, które przewidywał scenarzysta.

Steven Spielberg dość często odwiedza Hawaje. Tu powstawały m. in. ujęcia do Parku Jurajskiego, ale wcześniej wyspa Kauai imitowała amazońską dżunglę w Poszukiwaczach Zaginionej Arki. Późniejsze koleje losu kierują Indianę Jonesa do Egiptu, gdzie ekipa filmowa zawitała, lecz tylko na krótko. Poza kilkoma scenami kręconymi w Kairze, kraj faraonów z powodzeniem udawała Tunezja. Ujęcia powstawały w dokładnie tym rejonie kraju, gdzie Gwiezdne Wojny. Widocznie pewne części świata są bardziej fotogeniczne niż inne. Tym razem ekipa ulokowała się po drugiej stronie Szott el Jerid i pracowała w miasteczkach Tozeur i Nefta.

Równie wiele inwencji wykazali twórcy kolejnych filmów o przygodach znanego podróżnika w charakterystycznym kapeluszy. Akcja Świątyni Zagłady rozgrywa się m. in. w Szanghaju. Miasto to okazało się jednak zbyt rozbudowane i przeobrażone w stosunku do lat trzydziestych XX w., kiedy to dzieje się akcja filmu, wobec czego ujęcia kręcono w innym chińskim porcie Makao. Plan filmu zakładał nakręcenie kilku scen w Indiach, jednak wobec problemów z uzyskaniem niezbędnych pozwoleń, został przeniesiony na Sri Lankę. Z kolei bardzo znana scena zjazdu z himalajskich szczytów na dmuchanym materacu powstała w kalifornijskim Parku Narodowym Yosemite.

Trzecia część przygód Indiany Jonesa "Ostatnia krucjata" zarówno dla jej bohaterów, jak i twórców oznaczała podróż dookoła świata. Odwiedzili oni wiele miejsc w Stanach Zjednoczonych, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Austrii, we Włoszech i Niemczech, by w końcu znaleźć się w Dolinie Półksiężyca, gdzie podróżnik odnalazł Święty Graal. W rzeczywistości jest to budowla Khazneh, zwana Skarbcem Faraona w jordańskiej Petrze. Ruiny miasta wykutego w skale przez Nabatejczyków sięgają swą historią czasów starożytnych.

Strategiczne położenie miasta na skrzyżowaniu szlaków handlowych, ograniczony dostęp przez wąski wąwóz As-Sik oraz obecność źródeł wody pitnej zapewniały mieszkańcom niezależność i dobrobyt. Nie zostało zdobyte ani przez króla Judei, Heroda Wielkiego, ani egipską królową Kleopatrę, ani cesarza Oktawiana Augusta. Wpływy egipskie, syryjskie, greckie i rzymskie odcisnęły piętno na architekturze miasta, jego budynkach, pałacach, grobowcach i wodociągach wykutych w skale, nadając im niepowtarzalny charakter. Dziś Petra zachwyca doskonale zachowanymi, monumentalnymi budowlami i bogatymi zdobieniami, przyciągając rzesze turystów.

Butorowy Wierch, Zakopane, fot. Jan Morek Agencja FORUM

Unicestwienie miłości z Tatrami w tle

Naiwność fabuły, słaba gra aktorska i marny scenariusz, tak najczęściej określane są bollywoodzkie produkcje. Uogólnienie to jest mocno krzywdzące dla indyjskiego przemysłu filmowego, gdzie w Bombaju powstaje 300-400 filmów rocznie. Jednym z nich jest Fanaa, oparta na konflikcie moralnym, historia miłości.

Pierwsza część filmu to ciepłe krajobrazy Indii, które są tłem dla rozwijającej się miłości. Druga część to czas rozterek wewnętrznych, trudnych wyborów i tytułowego unicestwienia w miłości wśród surowych, zaśnieżonych szczytów Kaszmiru. A gdzie ten Kaszmir? Twórcy filmu odnaleźli go w Tatrach, w okolicach Zakopanego. W Płazówce znajduje się dom głównej bohaterki, ujęcia powstawały też na Butorowym Wierchu, na lotnisku w Nowym Targu (baza wojskowa na granicy Indii i Kaszmiru), w Krakowie i Chorzowie. Warto wybrać się więc do kina z powodu tego polskiego akcentu w indyjskiej produkcji i warto wybrać się w Tatry w poszukiwaniu miejsc wykorzystanych przez filmowców.

Twórcy filmów zadają sobie wiele trudu poszukując najlepszych plenerów do zdjęć. Część z nich często powraca do tych samych, sprawdzonych miejsc i pokazuje je w zupełnie nowy, niespotykany sposób. Na potrzeby filmów zatrudniane są osoby odpowiedzialne za wynajdywanie coraz to nowych krajobrazów, miast, budynków, które oddadzą charakter powstających produkcji. Fotografują one i katalogują ujęcia, by móc do nich powrócić w odpowiednim czasie. Inwencja producentów nie zna granic i, jeśli dane plenery nie spełniają całkowicie ich oczekiwań, przebudowują, przerabiają, jak będzie trzeba, to i przemalują trawę na zielono. Tam gdzie nie dają rady technicy, do gry wkraczają graficy komputerowi i dalej obrabiają, obrabiają, obrabiają... W rezultacie oglądając film widz przenosi się całkowicie w świat iluzji. Jednak gdzieś u podstaw tego procesu są prawdziwe miejsca i krajobrazy, do których można dotrzeć, by rzeczywistość skonfrontować z filmową fikcją.

Małgorzata Wdowiak

Artykuł pochodzi z serwisu Traveladvisor.pl

źródło informacji: TravelAdvisor.pl

Warto zobaczyć


Skomentuj artykuł:

Wasze komentarze (17)

Dodaj komentarz

~miet -

kręcenia "Czterech Pancernych"!Filmiki są na jutubie.

~czrodziej 14 -

Dzień dobry prf. MacGonagal i panie dyrektorze Dumberdorze.Chciał bym prosić wasze mości o podanie adresu do szkoły ,, Czarów i Magii w Hogwarcie ,, abym mógł złozyć referencje do tej szkoły. Proszę bardzo o pilny kontakt z moją sową.Żegnam Czarodziej 14

~uhaha -

w Katowicach- oczywiście jak ktoś znajdzie...

~bluk -

Czy dachy tych domów nie mogłyby być w trochę bardziej zbliżonych kolorach? Kilka domów i każdy z dachem w innym kolorze - Podhale mamy jedno i niech nim zostanie.

~HANS -

przecież POwszechnie wiadomo, że to kraj magii, czarów i cudów...

~franc -

że ludziom już tak wali.

~mi -

patrzcie na popdpis pod pierwszym zdjęciem... Hogward ! Haha !

~K. -

po co brac sie za temat jak sie go nie zna

~bk -

Wyatarczy przeczytać co sam autor napisał na temat swojego dzieła, aby nie wypisywac takich bzdur.

~hc upr -

autorka czy edytor artykułu jak mu się podkreśliło na czerwono słowo mógłby użyć choćby wujka google na sprawdzenie czy takie coś o takiej nazwie istnieje i jak to się pisze. btw. byłem w Nowej Zelandii i polecam każdemu. tam na miejscu już nie jest drogo tylko przelot niestety swoje kosztuje. jest jeden sposób szczególnie dla młodych najlepiej studentów, którzy znają angielski. wyjazd na 3-4 miesiące wakacji z czego się pracuje tam (najczęściej w hostelach ale nie tylko) połowę czasu a połowę zwiedza. jest bezpiecznie taniej niż w Polsce albo te same maksymalnie ceny no ale widoki warte każdej ceny. pozdrawiam.