
Nazwę San Marino poznałam już jako kilkulatka, bo mój starszy brat zbierał znaczki i szczególnie cenił okazy pochodzące właśnie stamtąd. - Jadę na wycieczkę do Włoch! - oznajmiłam mu. - Wiesz, zdecydowałam się na trasę, która wiedzie również przez San Marino.
Drugiego dnia podróży dojechaliśmy w okolice Rimini. - Plaże są tu szerokie, Adriatyk niebieski, ale gęsto zabudowane wybrzeże mnie nie zachwyca - stwierdziłam. Kiedy ruszyliśmy w stronę San Marino, pejzaż się zmienił. Na horyzoncie pojawił się wysoki masyw górski - wapienna skała Monte Titano, która przyciągnęła kiedyś osadników szukających tu bezpiecznego schronienia. - Mówi się, że to osobne państwo. Czy jest jakieś przejście graniczne? - zapytała siedząca obok mnie pani. - San Marino żyje z turystów, więc nie hamuje ich ruchu - powiedziała przewodniczka.
- Republika ma 30 tys. mieszkańców, a w ciągu roku przyjeżdża tu prawie 3 mln turystów. Ale jeżeli ktoś chce, to może za 5 zł ostemplować paszport u celnika. Większość uczestników wycieczki planowała zakupy w San Marino, toteż żeby nie tracić czasu pojechali na wzgórze kolejką linową. - Takiej ilości sklepów z pamiątkami, alkoholami i kosmetykami nigdy wcześniej nie widziałam - powiedziałam przewodniczce. - Ceny niskie i nawet szyldy po polsku!
Mnie jednak przede wszystkim interesowały budowle. Dlatego zdecydowałam się na spacer. Było przyjemnie, bo po historycznym centrum nie jeżdżą samochody. Oglądałam wąskie, brukowane, pnące się w górę uliczki i zbudowane z kamienia domy. - Spodziewałam się starych murów, a tu wszystko wygląda jak spod igły ? dziwiłam się spacerując z przewodniczką. - To wynik odnawiania budowli w XIX w., kiedy republika trochę się wzbogaciła - wyjaśniła mi. - Panowała wtedy taka moda, żeby stare gmachy, które wydawały się zbyt surowe, dodatkowo ozdabiać. Ale można znaleźć spore fragmenty naprawdę zabytkowych murów.
Mój wzrok przyciągały trzy fortece połączone murem obronnym, wzniesione na wierzchołkach Monte Titano. Zajrzałam do najstarszej La Rocca o Guaita z XI w. i do La Cesta o Fratta z XIII w. Widok z murów obronnych był oszałamiający. Z jednej strony wysokie Apeniny, a z drugiej niziny ciągnące się aż do błękitnego morza. Przez kilka kwadransów oddawałam się błogiemu lenistwu i tylko patrzyłam. Wracając do autobusu nie oparłam się dużej porcji lodów bakaliowych! Kupiłam też butelkę cytrynowego likieru Limoncello (20 zł). Jego cudowny aromat będzie mi odtąd przypominał wizytę w San Marino!
Marzena Kowalska
Warto wiedzieć
Tygodniowa autokarowa wycieczka do północnych i środkowych Włoch wraz z wizytą w San Marino kosztuje ok. 1,2 tys. zł (przejazd, noclegi, śniadania).
Za porcję lodów lub kawę zapłacimy ok. 8 zł. Porcja pizzy kosztuje ok. 30 zł.
Warto odwiedzić Muzeum Figur Woskowych przy Via Lapicidi 17 i Muzeum Filatelistyczne na Piazza Belzotti.









~jomar52
Piękny kraj ale nie chcieli mnie "adoptować"
~romcio
czy można kupic lub wymieniić Euro na monety San marino
~Emma
Republika San Marino jest mała. Mieszkańcy są bardzo ciepli i otwarci na turystów. Strefa bezcłow...
~iza28
Piękne widoki, cudne zakątki,stare urocze uliczki, mnóstwo maleńkich sklepików, oczywiście po pol...
dodaj komentarz »wszystkie wątki »