Przejdź do głównej części strony

Nawigacja

Górne menu

Południowy Tyrol: Tylko dla orłów

Pamiętacie ten kultowy film? Alpy wyłącznie dla asów wywiadu. W Tyrolu Południowym jest dokładnie na odwrót - nawet absolutny antytalent stanie się mistrzem nart!

Zachód słońca w Dolomitach, fot. Bernd Ritschel, South Tyrol Marketing
Zachód słońca w Dolomitach, fot. Bernd Ritschel, South Tyrol Marketing /materiały prasowe

Różnorodność wyciągów, tras, stoków i dużo, dużo słońca sprawiają, że nauka idzie jak z płatka, śnieżnego płatka. I nie trzeba już brać ze sobą konserw tyrolskich

Daleko mi do mistrzostwa. Mówi się, że złej baletnicy przeszkadza i rąbek u spódnicy, ale oczekiwanie w długiej kolejce, aby wsiąść na wyciąg na Polanie Szymoszkowej lub Jaworzynie Krynickiej, nie pomagało mi w doskonaleniu narciarskich umiejętności. Dopiero w Tyrolu Południowym, krainie najlepszych światowych alpejczyków,udało mi się poprawić styl.

Włoski temperament, austriacka precyzja

Tyrol Południowy, inaczej Górna Adyga, to jeden z najatrakcyjniejszych regionów do uprawiania sportów zimowych w Europie. Zamiast łańcuchów Dolomity tworzą malownicze "gniazda", czyli grupy skał oddzielone głębokimi dolinami.

Najbardziej znaną z nich jest Gruppo Sella, wokół której wytoczono trasę Sellaronda ("ronda" to po włosku karuzela). To tu, w regionie Trentino, mieszka słynny Alberto Tomba i szusuje na kultowym Pivacu. Tu rozgrywają się zawody Pucharu Świata w narciarstwie alpejskim i znajdują się słynne trasy, m.in. w Val Gardenie, Arabbi, Alta Badii czy Predazzo.

W znanym kurorcie Merano na deptaku można natknąć się na: Monicę Bellucci, piłkarzy Zinedine'a Zidane'a, Diego Maradonę czy księcia Ernesta, męża księżniczki Karoliny z Monako. Podziwiałam tam eleganckich kuracjuszy siedzących w luksusowych kawiarniach przy cappuccino i strudlu. To miasteczko wygląda, jakby stworzył je architekt zakochany w pejzażu Włoch i Austrii, ale z każdego kraju wybrał to, co najpiękniejsze. Palmy i winnice umieścił na tle lodowców, średniowieczne zamki i austriacką secesję - w otoczeniu włoskich ogrodów. Przed ponad stu laty spędzała tu wakacje gwiazda habsburskiego imperium, cesarzowa Sissi, bo Merano kiedyś było stolicą hrabstwa Tyrolu. Mieszanina kultur i narodowości podkreśla niesamowity klimat tego regionu.

Jeden z najsłynniejszych na świecie himalaistów Reinhold Messner też stąd pochodzi. Na pytanie dziennikarza, czy czuje się Austriakiem, czy Włochem, nie krył konfuzji: "Cóż to za absurdalne pytanie?!". W miastach ludzie mówią po włosku i niemiecku, nazwy miejscowości i ulic też są w dwóch językach. W wysoko położonych wioskach słyszy się niezliczone dialekty. Tyrolczycy mówią, że język ma tu tyle form, ile dolina odgałęzień. Trzeci oficjalny język to ladyński, jeden z najstarszych w Europie.

Część mieszkańców to potomkowie osiedlających się między XVI a XII w. p.n.e. Celtów. Region kryje też wiele tajemnic, np. prowadzącą ze szczytu lodowca Maso Corto (Kurzras) malowniczą trasę Smugglerrine, która służyła dawniej przemytnikom do ucieczki przed celnikami. W jednej z dolin przetrwała pamiątka sprzed tysięcy lat - myśliwy Ötzi. Można go zobaczyć w Bolzano/Bozen, stolicy regionu, w muzeum archeologicznym.

Leży w szklanej komorze, w odpowiednim klimacie i temperaturze. Siedemnaście lat temu turyści przemierzający Val Senales/Schnalstal na pograniczu Włoch i Austrii natknęli się na zamrożone ciało. Sprowadzono policję, myśląc, że to ofiara zabójstwa. Po oględzinach okazało się, że to "ofiara" sprzed pięciu tysięcy lat.

Karuzela marzeń

Na nartach w Dolomitach nie ma czasu poczuć się zmęczonym. Wysiłek wynagradzają niesamowite widoki. Wysokie wapienne szczyty w ostrym świetle wydają się niemal żółte. Słońce świeci tu prawie 300 dni w roku, więc gdy rozleniwi nas pogoda, można po kilku zjazdach odpocząć na leżakach przy gospodach i schroniskach.

Wizytę w narciarskich regionach zaczęłam od tego bardziej kameralnego, bez hałaśliwej muzyki i tłoku - Latemar-Rosengarten w okolicy Obereggen.

U podnóża grupy skalnej Latemar wybieram kolejne wyciągi i stoki, na których powoli trenuję jazdę: od zielonych i niebieskich tras po te trudniejsze. Dla wytrwałych narciarzy ciekawe może być wypróbowanie słynnej Pala di Santy, na której rozgrywane są zawody alpejskiego Pucharu Świata. Nie zdecydowałam się, wysiadła mi psychika, bo dwukilometrowy zjazd robi wrażenie. Różnica poziomów na początkowym i końcowym odcinku dochodzi do pięciuset metrów. Wystarczyły mi widoki rozciągające się z masywu Latemar i Carezza. Widać stąd Marmoladę, najwyższy szczyt Dolomitów, i kolejne: Sasso Lungo i Civettę. Obereggen, choć zaciszny, należy także do największego na świecie regionu objętego jednym karnetem narciarskim - Dolomiti Superski to 12 ośrodków narciarskich i prawie 1200 km tras. Skibusy bezpłatnie dowożą narciarzy do wyciągów. Za karnet 6-dniowy w szczycie sezonu płaci się około 200 euro. Narciarze i snowboardziści mogą korzystać z systemu Dolomiti chip card i za pośrednictwem strony internetowej mieć dostęp do wszystkich statystyk dotyczących swoich wyczynów na stokach. Będąc w Tyrolu Południowym nie można też nie odwiedzić słynnej Sellarondy.

To znak firmowy regionu, czyli ponad kilkudziesięciokilometrowa trasa wokół masywu Gruppo Sella. Sellaronda łączy cztery doliny: Val Gardenę, Val di Fassę, Livinallongo i Alta Badię.

W Krainie grappy

Trzeba uważać na wagę, bo tutejsza kuchnia, choć smaczna, jest sycąca. Tyrolczycy są serdeczni i lubią częstować lokalnymi smakołykami. Nawet w najmniejszych schroniskach, prawie na odludziu, mają zaskakującą liczbę wyrafinowanych dań i alkoholi: grappy, nalewki, wina.Mnie na rozgrzewkę poczęstowano czymś w rodzaju ponczu: sok pomarańczowy, mocna wódka ziołowa, goździki i cynamon. Jedzenie jest typowe dla kuchni góralskiej, ale dzięki wpływom śródziemnomorskim - urozmaicone.

Najbardziej charakterystyczny jest speck - wędzona szynka, która dojrzewa wiele tygodni w krystalicznie górskim powietrzu. Nie mogłam się powstrzymać przed jedzeniem tutejszych klusek. Specjalnością są schlutzkrapfen - rodzaj pierogów podobnych do tortellini. Najczęściej wypełniane nadzieniem ze szpinaku, ziół, twarożku lub ricotty. Tyrolskim zwyczajem jest obfite polewanie ich masłem i parmezanem.

Po nartach najlepiej wypoczywa się w spa. Nowoczesne centra wellness są standardem w 4- lub 5-gwiazdkowych hotelach. Większość zabiegów wykonywana jest według ludowych receptur i na bazie ekologicznych produktów: ziół, siana, mleka, jabłek. Skorzystałam z masażu, który świetnie rozluźnił nadwyrężone mięśnie. Krzepkie, ale zarazem delikatne ręce tyrolskiej masażystki czynią cuda. Tak zrelaksowana poddałam się kąpieli w sianie, można też zdecydować się na moczenie w mleku lub miodzie i serwatce, jak cesarzowa Sissi. Jeśli to nie rozgrzeje, zawsze zostaje jeszcze okład z owczej wełny.

24 godziny do raju

Na podróż samochodem trzeba zarezerwować sobie przynajmniej jeden dzień. Z Warszawy do Bolzano jest 1192 km. Najlepiej dojechać tam autostradą A13/A22 łączącą Innsbruck z Weroną przez przełęcz Brennero/Brenner. Malowniczy, ale mniej dogodny, jest dojazd autostradą A10. Dolecieć można np. Wizz Air do Bergamo, stamtąd busami w Dolomity. Wszystkie ważne informacje (także w języku polskim) na www.sudtirol.info.

Po tej stronie gór

Z Polski jest trochę bliżej do austriackiego Tyrolu. Dolina Stubai to jeden z najładniejszych regionów austriackich Alp z 80 lodowcami i 103 trzytysięcznikami. Stubaier Gletscher to największy w tym kraju lodowcowy teren narciarski - 68 km tras. Informacje: www.stubai.at (strona dostępna jest także w polskiej wersji językowej).Dotrzeć tam można samochodem lub samolotem do Innsbrucku, stamtąd autobusem (tylko 40 km). Loty np. liniami Austrian Airlines prze Wiedeń.

Monika Głuska-Bagan

źródło informacji: Pani

Więcej o:
Narty,
zimowy urlop,
Południowy Tyrol

Dodatki

Warto zobaczyć

temp: 14/22 °C ciśnienie: 1010 hPa, rośnie

  • JUTRO 15/23 °C
  • POJUTRZE 14/22 °C
  • więcej »

  • Hmmm...
    (2010-01-05 00:37)
    ~Facet

    Jaki sens mają tak malutkie zdjęcia? Żeby docenić piękno tych gór zdjęcie powinno mieć rozmiar c...


Informacje dodatkowe