Przejd� do g��wnej cz�ci strony

Samoloty

Click here for calendarClick here for calendar

Liczba osób
przelot w obie strony

Opcje dodatkowe

Map 24

Nowość

Poszukaj planu miasta

Zaplanuj podróż na wakacje

Autokary

Nowość


Logowanie do biletu

Maroko jakiego nie znamy

Maroko to coraz bardziej popularny kierunek wakacyjnych wyjazdów Polaków. Jeśli szukamy egzotyki oraz fascynujących przygód, to z pewnością jest to dla nas odpowiedni kraj.

Maroko, Marakesz.
Maroko, Marakesz. /All Inclusive

Co tydzień latają do niego samoloty wypełnione po brzegi klientami największych biur podróży. Wydawałoby się, że nasi rodacy mają możliwość dokładnego poznania tego północnoafrykańskiego państwa.

Tymczasem jest zupełnie odwrotnie! Zaryzykowalibyśmy nawet tezę, że oferta wyjazdów do Maroka jest dosyć uboga. Przekonaliśmy się o tym przeglądając popularne portale turystyczne. W sieci znaleźliśmy ponad 6 tys. wycieczek do tego kraju. Czy to dużo? Może i tak, ale z tego ponad 5 tys. stanowiły propozycje spędzenia wczasów w Agadirze, a reszta to bliżej nie określone "wycieczki objazdowe". Nie ma więc zbyt dużego wyboru.

Tymczasem Agadir to, niestety, niezbyt ciekawy fragment Maroka, kraju o długich i barwnych dziejach, sięgających początków naszej ery. Tak naprawdę to miasto w większości może się pochwalić jedynie niespełna 50-letnią architekturą. W 1960 r. miało tu miejsce trzęsienie ziemi, które zniszczyło doszczętnie pochodzącą z XVI w. osadę. Po tej katastrofie Agadir został niemal w całości odbudowany. Obecnie jest mieszanką współczesnego arabskiego miasta, sześciennych domów z betonu, z międzynarodowym kurortem turystycznym, czyli wielkimi, niedostępnymi dla miejscowych, hotelami. Jest to z pewnością doskonały ośrodek wypoczynkowy, ale dosyć już zeuropeizowany. Nie ma tu zbyt wielu pamiątek po bogatej historii Agadiru, sięgającej Fenicjan czy Portugalczyków. Trzeba jednak przyznać, że niektóre dzielnice miasta zachowały jeszcze swój berberyjski charakter i urok. Tymczasem to bardziej egzotyczne i tajemnicze Maroko kryje się gdzie indziej. Wystarczy tylko pojechać np. do malowniczej Casablanki (właśnie tej ze słynnego filmu z Humphreyem Bogartem i Ingrid Bergman!), kolorowego Marrakeszu, uroczej Essaouiry czy też do niedostępnych gór Atlas.

Czerwone Miasto Marrakesz

Dla jednych jest to Czerwone Miasto, a dla drugich Ziemia Boga (tak jego nazwę można przetłumaczyć z języka berberyjskiego). Niemniej jednak jest to prawdziwe serce południowej części kraju. Centrum Marrakeszu stanowi gigantyczny plac Dżemaa el Fna znajdujący się pośrodku Starego Miasta (Mediny). Podróżnicy, którzy zatrzymają się w jednym z riadów okalających to miejsce, będą mieli niepowtarzalną szansę ujrzenia z balkonów niezwykłego ulicznego życia. Zobaczą gromadzących się sprzedawców soku pomarańczowego, dzieci z niewielkimi małpkami na smyczach, handlarzy wodą odzianych w kolorowe kostiumy, pozujących do zdjęć turystom (picia wody odradzam!). Im bliżej wieczora, tym więcej atrakcji! Wówczas plac opanowują uliczni kuglarze, wróżbici, zaklinacze węży, muzycy i tancerze, magicy oraz znachorzy. W każdym zakamarku spotkać można kogoś, kto chętnie przyozdobi nam ręce henną albo sprzeda grillowane kawałki mięsa lub warzyw.

Wokół Dżemaa el Fna rozciągają się suki, czyli arabskie targowiska. Wizyty na nich nie da się zapomnieć! Kolorowe tkaniny, ostry zapach przypraw usypanych w geometryczne ostrosłupy, setki, czy nawet tysiące stoisk - wszystko to powoduje zawrót głowy. Tu przepiękna, ręcznie robiona lampa, tam pamiątkowy nóż, gdzie indziej przepyszne daktyle, a co najważniejsze, przystępne ceny (i do tego można się jeszcze targować!). Tylko jest jeden problem, jak zabrać się z tym do samolotu, do Polski?

Zwiedzanie Marrakeszu zaczynamy od meczetów, bowiem ich stare mury dają schronienie przed afrykańskim żarem. Nad słynną Kutubią, największą świątynią w Maroku, góruje niemal 70-metrowy minaret, widoczny, niczym warszawski Pałac Kultury i Nauki, z każdego punktu miasta. To znakomity punkt orientacyjny dla zabłąkanego w labiryncie uliczek i suków turysty. Kolejnym żelaznym punktem programu są Grobowce Saadytów z XVI w. (arabskiej dynastii panującej w Maroku w latach 1554-1659), które cechuje niezwykle piękna architektura. Podziwiać ich okazałość można znowu dopiero od 1917 r., kiedy francuscy archeolodzy odkryli przypadkiem tą nekropolię. Wcześniej, przez wieki, duchy władców spoczywały nie niepokojone przez nikogo w swych grobach. Warto również zobaczyć zrujnowany, ale wciąż oszałamiający, pałac El Badi (Nieporównywalny), który kiedyś zajmował 18 ha powierzchni, miał 360 pokoi, baseny i ponad 10 tys. m2 dziedzińca!

Spacerując po Marrakeszu nie można też ominąć rozlicznych parków. W ciągu dnia warto także zajrzeć do łaźni, czyli hamamu. Taka wizyta wycisza, uspokaja i w pełni odpręża.

Spanie z klasą

W Maroku mamy unikatową możliwość spędzenia kilku dni w luksusowych warunkach - w riadzie, czyli hotelu z wewnętrznym ogrodem. Są to prawdziwe pałace ukryte w plątaninie zaułków i uliczek marokańskich medin. Słowo riad oznacza w języku arabskim "ogród", a w domyśle, coś na kształt raju. Niegdyś były to pałace najbogatszych rodów arystokratycznych, rezydencje zamożnych mieszczan albo funduki (gospody dla kupieckich karawan). Obecnie riady to pensjonaty, hoteliki oraz hotele typu boutique dla gości o wyrafinowanym guście i smaku. Na przepięknych patiach znajdują się ogrody, baseny, fontanny, jednym słowem prawdziwy raj dla turysty, który właśnie wrócił ze spaceru po gwarnej medinie. Hotele tego typu są dziś szczególnie popularne w Marrakeszu, Essaouirze czy Fezie. Można je odnaleźć na odnowionych starówkach tych pięknych marokańskich miast.

- Proszę sobie tylko wyobrazić, że włóczycie się po średniowiecznej medinie Fezu i nagle dochodzicie do pięknie zdobionego portalu. Drzwi się otwierają, a waszym oczom ukazuje się patio pokryte słynną marokańską zellige (kolorową ceramiką), na środku niego stoi fontanna tryskająca wodą o różanym zapachu... Nie na darmo nazywa się więc riady "ukrytymi pałacami w medinie" - opowiada nam Mateusz Knol, przedstawiciel na Polskę wiodącego marokańskiego touroperatora Monarch Travel i dyrektor generalny Vita Group.

Brama do przygody

Marrakesz jest oczywiście wspaniałym miejscem, aby poznać niezwykłą arabską kulturę w wydaniu marokańskim, ale także znakomitym punktem wypadowym dla ruszających w Atlas Wysoki wypraw trekkingowych. Można stąd wybrać się również do dolin i wąwozów schodzących ku najsłynniejszej pustyni świata Saharze. Atlas to największy łańcuch górski w Afryce, zajmujący północno-zachodnią część kontynentu, leży na terytorium Maroka, Algierii i Tunezji. Ciągnie się na długość ponad 2000 km. Berberowie, historyczni mieszkańcy tych terenów, nazywali je adrar n'idraren, co oznacza góra gór. Wystarczy w dobrą pogodę spojrzeć na panoramę tego niezwykłego łańcucha, aby zrozumieć o co im chodziło. Niektórzy uważają, że góry Atlas wzięły nazwę od Atlasa z mitologii greckiej tytana, który dźwigał sklepienie niebieskie. Druga teoria mówi zaś o tym, że legendarna Atlantyda leży na zachód od nich, zatopiona wodami Oceanu Atlantyckiego.

Zachodni łańcuch gór Atlas, o najwyższej średniej wysokości, nazywa się Atlasem Wysokim. Ciągnie się on od wybrzeża Atlantyku (od okolic Agadiru) do ujścia rzeki Wadi Muluja do Morza Śródziemnego, niedaleko granicy z Algierią. Najwyższym szczytem tego łańcucha, a tym samym całych gór Atlas i Maroka, jest Dżabal Tubkal (4167 m n.p.m.), położony ok. 60 km na południe od Marrakeszu, w Parku Narodowym Tubkal. Do XX w. ten region kraju był bardzo słabo znany Europejczykom. Chociaż obecnie cieszy się dość dużą popularnością, to wciąż jeszcze zachował swój romantyczny urok i tajemniczy klimat.

źródło informacji: All Inclusive

Więcej o:
to

Warto zobaczyć


Skomentuj artykuł:

Wasze komentarze (8)

Dodaj komentarz
BennoBunsch

Wesoły BennoBunsch -

podróż na kraniec świata

Załączniki:

~podroznik -

Bylem w Maroku cztery razy. Tangier, Agadir, Casablanca, gory Atlas, az do Laayone na Saharze Zachodniej. Z peiknem Casablanki to bym nie przesadzal, stare obdrapane mury, bieda, cwaniactwo markonczykow przechodzi ludzkie pojecie. Oczywiscie sa ladne miejsca. Sam jechalem samochodem z Casablanki do Laayoune i po drodze naprawde mozna zobaczyc wspaniale krazobrazy, od pustyni, poprzez przejazd przez gorskie serpentyny, jazde brzegiem oceanu etc. Z ta otwartoscia markonczykow bym nie przesadzal, zdieraja z obcych niemilosiernie, bez skrupolow. Tak wiec najlepiej miec kogos mijscowego do zalatwania wszystkich rzeczy, chyba, ze chce sie baaaaardzo przeplacac.

~mirkul48 -

Byłam w 2007 roku w Maroku.Rewelacja.Klimat/luty +25st.C/,cieply juz Atlantyk,swietni ludzie,masa zabytkow,super jedzenie.Mam nadzieje,ze tam jeszcze wrócę.

~kowalsky -

mieszkalem w Agadzirze i bylem w Marakeszu.Ogólnie bardzo mi sie podobalo, fajny klimat, przyjemny ocean. tylko, gdyby jeszcze marokańczycy nie zaczepiali bez przerwy na ulicach turystow to byloby fajniej.polecam wycieczki do tego kraju, warto to zobaczyc na wlasne oczy, szczegolnie Medine w Marakeszu noca, wielu rzeczy nigdy w życiu nie zapomnicie.

~luisssa -

Bylam w Maroku na wycieczce objazdowej z biura Sun&Fun w czerwcu 2008. Przewodnikiem byl Marokanczyk mieszkajacy od 20 lat w Polsce p. Ibrahim, bardzo inteligentny i dobry organizator. Bylo po prostu SUPER! Najlepszy wyjazd w zyciu. Fakt, ze grupa tez byla zgrana, wszyscy chetni wszystko zobaczyc, nie bylo marud. Samo Maroko kolorowe, oryginalne, jeszcze niezepsute Europa zachodnia, nieco niebezpieczne, ale jak dla mnie super odskocznia w obecnej, dosc nudnawej ofercie wyjazdowej biur podrozy.