Przekłada się to często na mylne wyobrażenia. Według jednego z takich obiegowych mitów Szczecin, stolica regionu, położony jest nad morzem. A przecież każdy biker z tego miasta powie Wam, że łatwiej znaleźć tu góry, aniżeli słoną wodę. Jednak morze nie jest znów takie odległe, bo w zasięgu weekendowego wypadu rowerkiem.
Zanim na dobre wkręcimy się w osobliwości, które czekają na nas w terenie, zanim koła wgryzą się w piachy okolicznych puszcz, proponuję na początek poznać jedno z większych (i starszych!), a jednocześnie mniej spopularyzowanych miast w Polsce. Właśnie to, które tkwi w samym sercu obszaru tu omawianego.
Niektórym kojarzy się jedynie ze słynnym paprykarzem, a przecież bogactwem historycznych pamiątek i osobistym czarem wcale nie ustępuje innym starym miastom w kraju. Sąsiedzi zza Odry nazywają je Stettin i do końca II wojny światowej właśnie takie napisy tkwiły na jego rogatkach. Potem my dorzuciliśmy do tego trochę "szszczcz" i od razu zrobiło się bardziej swojsko.
Swojskość sprowadza się jednak tylko do aspektu fonetycznego, bowiem architektonicznie Szczecinowi bliżej do Paryża, aniżeli innych polskich miast. Tak, centrum miasta skomponowano na wzór stolicy Francji. Ale to nie jedyne elementy sprawiające, iż czuć tu powiew wielkiego świata. Przyjezdny znajdzie jeszcze gros innych osobliwości. A gdy już zmęczony ulicznym gwarem poczuje, że instynkt ciągnie go do lasu, to może spotkać go przyjemna niespodzianka.
Zielona toń Puszczy Wkrzańskiej głębokim klinem wdziera się niemal do centrum aglomeracji - kusi świeżością lasów mieszanych. No chyba, że turysta jest wybredny. Może jednak lasy bukowe? Sosnowe? Do wyboru, do koloru, bo dookoła miasta znajdują się trzy wielkie puszcze, zależy tylko, który kierunek wybierzemy. Zresztą będąc w Szczecinie wcale nie musimy odczuwać potrzeby ucieczki za miasto - można przecież skoczyć do jednego z 15 parków w tym mieście. Albo najlepiej na... cmentarz.
Ku słońcu
Wcale nie jest martwy. Żyje swoim odrębnym życiem, ba! to prawdziwa oaza, dom dla wielu dzikich zwierząt, raj dla ptactwa, miejsce relaksu dla odwiedzających.
Cmentarz komunalny, potocznie nazywany "Ku słońcu", stanowi największe i najciekawsze skupisko zieleni w Szczecinie, traktowany jest poniekąd jak park (rozciąga się na powierzchni ponad 160 ha!). Tym samym jest to także największy w Polsce i jeden z trzech największych tego typu obiektów w Europie. Odwiedzając Szczecin, nie sposób tu nie zajrzeć choćby na chwilę. Tak też uczyniliśmy.
Przy bramie głównej dobrze jest zaopatrzyć się w plan nekropolii. W ten sposób unikniemy błądzenia. Warto też zastanowić się, co nas interesuje, jakie grobowce, pomniki, czy całe fragmenty chcielibyśmy odwiedzić. A może wcale nie mamy ochoty na oglądanie nagrobków? Wówczas też przyda się mapa, która poprowadzi nas nad kameralny staw z kaczkami albo w prawdziwie leśne ostępy ze strumieniami.
Możemy też skorzystać z wytyczonych tras turystycznych, spacerowych. Rada dla ambitnych turystów, chcących w krótkim czasie poznać jak najwięcej cmentarnych sekretów: obowiązkowo wycieczka bicyklem. Aby zachować pewien poziom estetyczny - wszak to prawdziwe arcydzieło architektury krajobrazu - najlepszy na tę okazję byłby jakiś elegancki mieszczuch z błyszczącymi w słońcu błotnikami, zgrabnie wkomponowujący się parkowo-ogrodowe realia. Niestety nie dysponowaliśmy tego typu sprzętem, więc zmuszeni byliśmy dopuścić się małej profanacji - bramy przekroczyliśmy sportowymi bikami na alufelgach.
Nie byliśmy jedynymi, którzy poruszają się na rowerach. Nic dziwnego. Ten ogród ma do zaoferowania ok. 12 km szerokich utwardzonych alej, a drogi gruntowe liczą ok. 60 km. Piechotą trochę przydługo. Przedzierając się tajemniczymi, niekiedy skrytymi w gąszczu roślin ścieżkami i alejami nierzadko spotkamy lisa czy nawet większe leśne zwierzęta. Miło przystanąć przy pachnącym klombie kwiatów albo na wygiętym w łuk mostku czy przy orzeźwiającej fontannie.
Wiele miejsc zmusza człowieka do refleksji, sprawia, że możemy się wyciszyć, pomyśleć nie tylko o przemijaniu.
Spośród miejsc pamięci i mogił, obowiązkowo należy zobaczyć niezwykły pomnik "Tym, którzy nie powrócili z morza". Przedstawia fale, z których wynurza się maszt zatopionego statku. Pod nim wmurowane są pojemniki z wodą z akwenów, gdzie zginęli polscy marynarze i mosiężne tabliczki z nazwiskami, datami, nazwami statków.
Podobnych miejsc, obok których nie można przejść obojętnie, znajdziecie tu mnogość. Jeden dzień na poznanie całego cmentarza to stanowczo za mało.
Park przeradza się w las. Najciekawsze tereny dla rowerzystów z lewobrzeżnej części Szczecina to Las Arkoński, Wzgórza Warszewskie i Puszcza Wkrzańska. Najbliżej centrum miasta położony jest Las Arkoński. Aby się tam dostać, wystarczy przejechać przez Park Kasprowicza, zaczynający się tuż za Urzędem Miejskim. Trzymając się głównej alejki, trafiamy w okolice kąpieliska "Arkonka", skąd już tylko kawałek dzieli nas od leśnych ścieżek.
Fanom dwóch kółek szczególnie polecam okolice ruin wieży Quistorpa. Była to wieża widokowa, wzniesiona przez Martina Quistorpa w 1903 r. w hołdzie dla jego ojca Johannesa, fundatora wielu inwestycji miejskich i bardzo wpływowego człowieka. Kiedy już zaliczymy obowiązkową rundkę wokół "zameczku", jedziemy w dalszą część Lasu Arkońskiego.
Podjazdy stają się nieco mniej strome, ale za to dłuższe. Ciekawych wrażeń mogą dostarczyć liczne brody przez strumyki płynące w wąwozach. Kierując się w stronę Polic, stopniowo wspinamy się na Wzgórza Warszewskie. Tutaj, poza ciekawymi trasami, uwagę przyciągają widoki rozciągające się na Międzyodrze, Jezioro Dąbie i Puszczę Bukową. Z wierzchołków wzgórz w stronę Polic biegnie kilka dróg. Chyba najciekawsza z nich prowadzi czerwonym szlakiem. Przez parę kilometrów można się cieszyć szybkim, krętym singletrackiem.
Puszcza Wkrzańska
Tym, którzy wyżej od jazdy sportowej stawiają rekreację, polecam Puszczę Wkrzańską. Równinny charakter terenu sprawia, że szlaki nie wymagają od kolarza żelaznej kondycji.
Będąc tam, koniecznie trzeba odwiedzić rezerwat ptactwa "Świdwie". To jedno z niewielu miejsc, gdzie ciszy nie zakłóci odgłos silnika samochodowego. Kiedy już tam dotrzemy, warto skorzystać z możliwości wejścia na wieżę widokową.
Puszcza Wkrzańska zadowoli także osoby preferujące jazdę po szosie. Gęsta sieć mało uczęszczanych dróg asfaltowych sprawia, że można wytyczyć wiele ciekawych pętli o różnej długości. Najpopularniejsze z nich to pętla przez Dobieszczyn, przez Trzebież lub Nowe Warpno.
Najdłuższa z nich, ta ostatnia, to około 90-kilometrowa trasa biegnąca aż nad Zalew Szczeciński. Tymczasem prawa strona miasta (Osiedle Bukowe, Zdroje, Podjuchy) przylega do Puszczy Bukowej. Teren ten, o nieco większych wzniesieniach i dłuższych podjazdach (i zjazdach) niż na lewobrzeżu przyciąga "górali" całego Szczecina.
Odbywają się tu zawody XC, DH, a nawet maratony. Tak, tak, teren zdecydowanie bardziej pikantny, prawie jak wspomniany paprykarz szczeciński. Wytyczenie 80-kilometrowej pętli nie jest problemem, żadnej ścieżki nie będziemy pokonywać dwa razy, a przewyższenie przekroczy 1500 metrów!
Dobrym miejscem na rozpoczęcie wycieczki po Puszczy Bukowej jest Jezioro Szmaragdowe. Swoją nazwę zawdzięcza barwie wody, na którą wpływ mają minerały tworzące nieckę jeziora - jest to dawna, zalana w wyniku wypadku, kopalnia kredy. Podjazdy są tutaj strome, wymagające i czasami trudne technicznie. Liczne ścieżki pozwalają na objechanie jeziorka dookoła.
Wjeżdżając do lasu od strony Osiedla Bukowego, przejeżdżamy pod imponującym wiaduktem drogi szybkiego ruchu, prowadzącej do przejścia granicznego w Kołbaskowie. Niegdyś była to Autostrada Berlin - Królewiec, której nigdy nie ukończono. Co ciekawe, droga ta nie była pokryta asfaltem tylko betonowymi płytami. Przez kilkadziesiąt lat po wojnie były jeszcze bez kolein, dopiero niedawno wymieniono tu nawierzchnię.
Za wiaduktem mamy kilka możliwości. Skręcając w prawo miniemy Dęby Krzywoustego i znajdziemy wiele wąskich singletracków, których trudność może być zaskakująca (na przykład Zjazd Redaktora). Jest tu także wiele szerszych i łatwiej dostępnych szlaków. Jadąc na wprost tra?my na szeroką, szutrową drogę, przecinającą morenowe wzniesienia puszczy w poprzek. Doprowadzi nas ona do Jeziora Binowskiego i wsi Binowo gdzie, poza kilkoma kąpieliskami, znajdziemy również 18-dołkowe pole golfowe.
Interesującym miejscem jest również Ogród Dendrologiczny w Glinnej. Poza wieloma okazami drzew i krzewów znajdziemy także miejsce na ognisko lub grilla. Tutaj odbywają się tradycyjne rowerowe zakończenia sezonu. Aż żal kończyć. Nie zdążyliśmy bowiem poruszyć jeszcze tylu interesujących kwestii dotyczących Szczecina. A przecież ten zakątek to historyczna kopalnia ciekawostek.
Szymon Giemza, Daniel Klawczyński, Paweł Steinke
Artykuł pochodzi z miesięcznika bikeBoard










~Szczecinianka
"prezydent" wycina w pień wszystko co zielone. A kobieta od zieleni miejskiej, nie odróznia wege...
~zołi
przeklętych skoro nie widzisz w nim nic co cieszy...
~Julia
autor zapomniał napisać że miasto straszy brzydotą....obskurne bloki kamienice, ulica kolumba, mo...
~mła
te mamy wyjątkowo ładne ukryte w naszych Rezerwatach, Puszczach i lasach... dlaczego nie potrafi...
~Jan
"wyzyskane" jak mówił Pawlak z Kargulem,więc nie ma kto o nie zadbać.
~Siesta
Szczecin byl zniszczony.. My..Polacy go spowrotem odbudowalismy...a ze tak jak kiedys wygladal, t...
~MAks
Szkoda, że szczecin staje się miastem wielkich kwadrtowych pudeł. Galaxy, Oxygen, Kaskada, kupiec...
dodaj komentarz »wszystkie wątki »