Przejdź do głównej części strony

Nawigacja

Górne menu

Afryka: Maroko

W Maroku byłem już kilkakrotnie. Gdy mając dziewiętnaście lat, autostopem pojechałem tam po raz pierwszy. Kraj wzbudził we mnie skrajne uczucia. Od zachwytu po dezaprobatę. Potrzebowałem czasu.

Djemma El Fna rozkwita po zachodzie słońca.
Djemma El Fna rozkwita po zachodzie słońca. /bikeBoard

By znaleźć miejsce dla siebie w tym kraju, warto zabrać rower z dobrymi hamulcami. Będziemy ich bowiem używać bardzo często. Głównie po to, by się zatrzymać i przetrzeć oczy pełne zdumienia.

Szukając w Marrakeszu

"Don't worry about a thing, cause every little thing gonna be all right..." Muezzini w Marrakeszu jeszcze nie skończyli nawoływać do porannej modlitwy, gdy Rasta uruchamiał swój przenośny odtwarzacz. Zawsze "Three little birds" Marley'a. Reggae koiło jego poranne bolączki, a on sam stawiał wielki czajnik wody na "whisky".

Marokańczycy nazywają tak sproszkowaną chińską zieloną herbatę z dodatkiem świeżych liści mięty i kolosalnych ilości cukru. Swoją drogą od mięty ważniejszą rośliną jest w Maroku chyba tylko marihuana zwana tutaj kifem. Mięta może rosnąć w odległości kilkuset metrów od domu, podczas gdy ogródek pod oknem wypełniony jest gęsto sadzonym zielskiem.

Palenie kifu tłumaczyło w pewien sposób spowolnione i beztroskie ruchy Rasty. Nie śpieszył się nigdzie zalewając herbatę. Nie spieszył się zapalając skręta. Nie śpieszył się wypełniając swoje służbowe obowiązki. On nigdy się nie śpieszył. Ubrany zawsze w te same, luźne spodnie i koszulkę "bokserkę" z emblematem piłkarskiej reprezentacji Ghany, przesiadywał na tarasie hostelu, w którym pracował.

Długie dredy, uśmieszek lokalnego watażki i oczy posiadające taką ilość zamglenia, że po jego skropleniu Maroko borykałoby się z problemem powodzi - to jego znaki rozpoznawcze. Znaki-wabiki w trakcie rozmów z dziewczynami z Europy i Stanów, którym Rasta oddawał się ochoczo każdego dnia.

- Oł jess - powiedział Rasta, gdy woda zaczęła wrzeć. Zalał herbatę i zacierając ręce oddał się codziennej kontemplacji ulicy z perspektywy starych brudnych schodów prowadzących do hostelu, tuż przy legendarnym Djemma El Fna. Jak głoszą wielonakładowe przewodniki, bez niego Marrakesz byłby niczym niewyróżniającym się miastem jakich wiele. Czyżby?

W dzień gęste i duszne powietrze panujące na placu można by ciąć nożem w równe bloki i sprzedawać na kramie z pamiątkami. Senną atmosferę urozmaicają jedynie sprzedawcy świeżych soków oraz tubylczy mistrzowie tresujący tubylcze węże, naciągający przyjezdnych łowców przygód zgrywających Indianę Jonesa na "fotkę z bestią". Czy to ma być to miejsce, które stanowi o wyjątkowości Marrakeszu? Ba, miejsce określane mianem najwspanialszego placu Afryki? Czy przybywający tu podróżnik ma zostać odarty ze złudzeń i nadziei przez liche budy z sokami i amatorskich poskramiaczy starych, jak oni sami, węży? Gdzie podziało się miejsce pełne magii i pustynnego charakteru pozbawione przebierańców zgrywających Tuaregów?

Jest tutaj. Tkwi niezmienione od wieków. Jego atmosfera rośnie z minuty na minutę, osiągając zenit po zachodzie słońca. Właśnie wtedy turystyczna "cepelia" ustępuje miejsca prawdziwemu charakterowi Djemma El Fna. Rozkładają się stoiska gastronomiczne, które - prócz tradycyjnego tajine (baraniny lub drobiu duszonego z warzywami w charakterystycznym stożkowym naczyniu) - serwują lokalne wyszukane specjały w postaci pasztetu z gołębia (nieco mdły w smaku), owczej głowy (policzki stanowią gwóźdź programu) lub zupy ze ślimaków (wywar pikantny, ślimaki z aksamitną nutą błota i piasku trzeszczącego w zębach) jedzonej wykałaczkami, a w razie ich braku - agrafkami.

źródło informacji: Materiał pochodzi z magazynu
bikeBoard

Więcej o:
Maroko

Dodatki

Warto zobaczyć

ROWER - warto zobaczyć

temp: 14/22 °C ciśnienie: 1010 hPa, rośnie

  • JUTRO 15/23 °C
  • POJUTRZE 14/22 °C
  • więcej »

Twój komentarz może być pierwszy!

Piszesz jako Gość

znaków do wpisania: 4000

Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.

Informacje dodatkowe