Przejdź do głównej części strony

Nawigacja

Górne menu

Masywny KTM Wild Thing 20"

Co roku z podziwem obserwuję to, co dzieje się na najlepszym na świecie wyścigu MTB dla dzieciaków - Juniortrophy - organizowanym równolegle do behemotycznego Slatza.

KTM Wild Thing 20".
KTM Wild Thing 20". /bikeBoard

Juniortrophy gromadzi fanatycznych i skrzywionych rodziców podpalających do walki swoje - równie zdeterminowane - pociechy. KTM ma swoją fabrykę tuż obok i jestem przekonany, że w procesie projektowym Wild Thinga uwzględniono postulaty świadomych sprzętowo, rowerujących rodziców i głodnych sukcesu uczestników.

Rama

Wild Thing oparty jest na aluminiowej ramie. Na mój gust - jak na dziewczyny i chłopaków z grupy o docelowym indeksie BMI - jest zbyt potężna i zbyt mocarna. Nawet pode mną nie pracuje i nie gnie się w żadnej płaszczyźnie. To zarzut ojca, ale syn jest zachwycony grubymi rurami i mocarnym wyglądem. Nawet wypatrzył haki - identyczne z dorosłymi modelami.

Mnie spodobała się główka ramy 1 1/8", bo idealnie pasuje do szerokiej korony widelca i rozmiarem i kolorem. Pod testerem o masie 25 kg widelec ugina się wyłącznie na naprawdę dużych przeszkodach, ewentualnie na najechanym na wprost korzeniu. Komfortu nie zapewnia, ale jak trzeba, to zadziała.

Jeździec musi jeszcze zmężnieć, żeby w pełni wykorzystać potencjał tego widelca. Przyjdzie na to czas, bo rama jest rozwojowa, a na wsporniku siodła pozostało jeszcze 15 cm. Szacuję, że do Pierwszej Komunii rower spokojnie wystarczy, zatem jako sponsor i ojciec zbieram na zegarek. Po wielkości ramy sądzę nawet, że potem będzie można zastosować dłuższy wspornik siodła i kierownicy, bo nie wypaczy to geometrii ramy - zwróćcie uwagę na długa górną rurę. I to powinno dać nam jeszcze jeden sezon jeżdżenia.

Potem "dzikus" będzie czekał na młodszego brata. Solidna rama przetrzyma jeszcze co najmniej czterech bezkompromisowych użytkowników. Dlatego potem pomaluję ją proszkowo, przykleję kilka fajnych naklejek i bez kłopotu odsprzedam go znajomym.

Osprzęt

Zacznę od końca: wsporniki i kierownica są dokładnie takie, jak w odpowiednim rowerze dla dorosłych. KTM nie poszedł na żadne skróty. Mocowania są solidne, wszystkie części wykonano z aluminium i ładnie poanodowano. Kierownica mogłaby być nieco bardziej zagięta do tyłu, bo adeptowi kolarstwa o wąskiej obręczy barkowej cierpną palce.

Ale z drugiej strony dzięki niej rower nieźle się prowadzi. Siodełko ma udany kształt i szerokie zabezpieczenie przed rozdarciem w kolorze idealnie dopasowanym do ramy. Hamulce v-brake mają krótkie szczęki, sparowano je z małymi klamkami o regulacji odstawienia od kierownicy. Są na styk, gdyby umożliwiały podciągnięcie bliżej kierownicy, byłoby lepiej. Ważne jest to, że hamulce lekko jest uruchomić i są naprawdę bardzo mocne, a dzięki zastosowanym modulatorom, nawet sześciolatek musi naprawdę chcieć zablokować koło do poślizgu.

Dlatego na śliskim jestem spokojny, że tester nie wpadnie w niekontrolowany poślizg i poradzi sobie. Skoro o przyczepności mowa, opony Schwalbe Black Jack mają gęsty bieżnik na czole i lekko się toczą nawet na asfalcie.

Na wilgotnych podłożach radzą sobie tak, jak trzeba i obserwując jadącego widać, że przyczepność utrzymują także w przechyle. Co najważniejsze - są jak na ten rozmiar naprawdę lekkie, dlatego młody sprawnie przyspiesza. Oba zapinane są na szybkozamykacze, co jako ojciec i mechanik doceniam i regularnie kontroluję zapięcie, przesadzając nieco z siłą zaciśnięcia.

Napęd

Jestem zwolennikiem prostoty i do 17. roku życia jeździłem singlem, a potem wróciłem do tego rozwiązania i bardzo wysoko je cenię. Mój syn znakomicie bawił się na poprzednim rowerku (singielku) i wcale nie uważałem, że jakakolwiek przerzutka jest mu potrzebna. Zdecydowały jednak inne względy.

- Michał ma przerzutkę, ja też chcę i chcę, żeby się też z przodu zmieniało - powiedział mi tester, kiedy szukałem dla niego roweru, a ja bardzo chcę, żeby lubił jazdę na rowerze, więc się na to zgodziłem.

Choć radykalizm i doświadczenie podpowiada mi, że optymalna byłaby elektroniczna przerzutka przednia ze zdalną manetką na kierownicy ojca. O ileż mniej było by frustracji i darcia gardła. Dziecko intelektualnie nie ogarnia czegoś takiego jak napęd 3x7 i krzyżowanie łańcucha. Nawiasem mówiąc obserwując dorosłych mam często podobne odczucia.

Podsumowanie

Dla młodziaka najważniejszy jest wygląd. KTM wygląda jak rasowy rower z sektorów i stron bikeBoardu. To dosłownie zakręciło mu w głowie i po prostu nie może doczekać się kolejnej przejażdżki. Kolosalne rury podniosły masę ramy, ja wolałbym drobniejsze i cieńsze w przekroju.

Chyba nie byłoby to tak trwałe rozwiązanie, ale rama mogłaby być paręset gramów lżejsza i... zdecydowanie droższa niż zbudowana z seryjnych rurek. Manetki i hamulce działają lekko i dzieciak radzi sobie z nimi swobodnie. Już wiem, że kiedy miauczy, że nie może wrzucić biegu jest na skrajnym i kręci w niewłaściwą stronę. Nawet stosunkowo trudne technicznie ścieżki KTM pokonuje bez zająknięcia, a w krytycznych momentach zachowuje stabilność i wybacza błędy.

Niesamowita przyczepność i dobór przełożeń pozwala pokonać spore stromizny. Stabilna geometria pozwala długo jechać wolno na miękkim przełożeniu. Nawet na stojąco tylne koło nie uślizguje się. Jest jeszcze jedna zaleta: Mikołaj na płaskich odcinkach jest teraz szybszy od swojej mamy. I jest z tego niezwykle dumny.

Słowem - mimo moich zastrzeżeń, przednia przerzutka w takim rowerze ma sens. Tester nie potrafił jeszcze zmieniać biegów bez krzyżowania łańcucha ani redukować i hamować jednocześnie, ale pracujemy nad tym, regularnie zwiększając dystans dzienny.

Tekst: Miłosz Kędracki

Artykuł pochodzi z miesięcznika bikeBoard

źródło informacji: Materiał pochodzi z magazynu
bikeBoard

Dodatki

Warto zobaczyć

ROWER - warto zobaczyć

temp: 14/22 °C ciśnienie: 1010 hPa, rośnie

  • JUTRO 15/23 °C
  • POJUTRZE 14/22 °C
  • więcej »

Twój komentarz może być pierwszy!

Piszesz jako Gość

znaków do wpisania: 4000

Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.

Informacje dodatkowe