
Albo później, zbieraliśmy je z trasy wyciągu, czasem jeździliśmy z nimi przy pomocy specjalnych szelek. Zima mijała, my na nartach nie pojeździliśmy, a dzieci nie robiły imponujących postępów.
Dziś, do przedszkola narciarskiego można posłać już czterolatka. Specjaliści nie polecają uczenia młodszych dzieci, przede wszystkim ze względu na ich nie rozwinięty do końca układ ruchu - jazda na nartach może powodować przeciążenie kolan. Problem może być też z fachowym sprzętem dla młodszych dzieci, bo plastikowe nartki możemy założyć maluchowi wcześniej.
Przy wielu wyciągach działają przedszkola narciarskie i wciąż powstają nowe. Planując zimowy wyjazd warto sprawdzić, czy będziemy mieli z kim zostawić nasze dziecko. W Austrii, Włoszech i Francji szkoły przy stoku są w zasadzie normą, w Polsce to dopiero rozwijający się biznes. W przedszkolu dzieckiem zajmą się instruktorzy narciarstwa, którzy mają doświadczenie w pracy z dzieciakami.
Stok zamiast ławek
Dzieci w narciarskim przedszkolu nie uczą się tylko jazdy na nartach. Zajęcia przerywane są zabawami ruchowymi i innymi formami aktywności. Często też szkoła ma swoje pomieszczenie, gdzie mali narciarze mogę się ogrzać i coś zjeść, a wychowawca zorganizuje czas. Wszystko po to, żeby nie przeciążać dzieci i żeby nauka jazdy na nartach była dla nich przyjemnością, a nie koniecznością.
Szkoły oferują swoim uczniom naukę poprzez różnorodne zajęcia i używają w tym celu różnych metod, a tyczki i linki holownicze należą do tych najbardziej popularnych.
Maluchy w tym wieku uczą się przez obserwację innych, dlatego warto się zastanowić, czy wybór prywatnych lekcji jest najlepszym rozwiązaniem. W grupie swoich rówieśników jest przecież raźniej.
Pasja najważniejsza
Dobra szkoła zadba o to, żeby dzieci podczas zajęć używały kasków. Jest to ważne ze względów bezpieczeństwa, we Włoszech istnieje przepis, że żadne dziecko do lat czternastu, nie tylko ze szkoły narciarskiej, nie może jeździć na nartach bez kasku. Zazwyczaj nasze dziecko dostanie też od szkoły kamizelkę odblaskową, co ułatwia pracę i pozwala łatwiej zlokalizować maluchy na stoku.
Coraz więcej szkół ma dla początkujących narciarzy wydzielony specjalny teren i jest on przeznaczony tylko dla nich. W takiej sytuacji nie musimy się obawiać, że jakiś szalony narciarz wjedzie w naszą pociechę.
Nie możemy oczywiście oczekiwać, że po kilku dniach w przedszkolu nasze dziecko będzie śmigać razem z nami. Najważniejszym zadaniem przedszkola narciarskiego jest zaszczepienie w dziecku pasji narciarskiej i sprawienie, że samo będzie chciało założyć narty. A gdy już to osiągniemy, coraz lepsze wyniki naszego dziecka będą już tylko kwestią czasu.
Nie należy dziecka na siłę zmuszać do nart, bo możemy go bardzo łatwo zniechęcić. Lepiej odpuścić na dzień lub dwa, potem samo zatęskni za zabawą, jaką jest w końcu jazda na nartach.







~M.
np. w Szklarskiej Porębie, jest/można znaleźć takie "przedszkole"..?
~jekr
rozwijający się w Polsce ale żadnej wzmianki o postępach a i próżno szukać jakichkolwiek informa...
~daro
To dobre dziecko w mieście do przedszkola, potem na dodatkowe zajęcia, gdzie rodzina matka ojciec...
~Lik
dobre dziecko w mieście do przedszkola?"
dodaj komentarz »wszystkie wątki »