Przejd� do g��wnej cz�ci strony

Samoloty

Click here for calendarClick here for calendar

Liczba osób
przelot w obie strony

Opcje dodatkowe

Map 24

Nowość

Poszukaj planu miasta

Zaplanuj podróż na wakacje

Autokary

Nowość


Logowanie do biletu

Pora na rower!

Sport rekreacyjny to samo zdrowie

Anna Szafraniec jest jedną z najlepszych europejskch kolarek. Specjalizuje się w kolarstwie górskim. Ma 31 lat, od 14. roku życia jeździ zawodowo.

Anna Szafraniec /fot. Mikołaj Toruński
Anna Szafraniec /fot. Mikołaj Toruński /REPORTER

Ponoć sport to zdrowie. Ale kiedy w wywiadach ze sportowcami człowiek czyta o zerwanych ścięgnach, naderwanych mięśniach, połamanych kościach, to zaczyna myśleć: może zostanę na tej kanapie.

Anna Szafraniec: - Wyczynu na pewno nie można uznać za zdrowy tryb życia. Dwie godziny jazdy z tętnem 200 ani nie są zdrowe, ani naturalne. Stawy, mięśnie, układ krwionośny... Wszystko to pracuje jak silnik w rajdówce, na bardzo wysokich obrotach, więc kontuzje to norma. Do tego do chodzi ryzyko wypadków. Sama jestem przykładem, bolesnym i świeżym - dwa dni przed wrześniowymi mistrzostwami świata złamałam obojczyk. Ale sport rekreacyjny - tak, to zdrowie. Zawsze!

To znaczy, że po zakończeniu kariery od razu trafi pani do rehabilitanta?

- Oby nie... Zresztą nie będę mogła tak od razu skończyć z intensywnym wysiłkiem. Organizm przeżyłby groźny szok, mogły by się pojawić anomalie w pracy serca. Zresztą sport będzie mi potrzebny, żeby zachować kondycję psychiczną. Zawodowcy nie potrafią żyć bez ruchu. Teraz też nie odstawiam roweru do kąta, kiedy kończy się sezon startów.

Nie zsiada pani z roweru od dwóch dekad, trudno nie odczuwać przesytu. Rower nadal jest przygodą, czy już tylko obowiązkiem?

- Kryzys to naturalna sprawa. Najgorzej, kiedy staram się, trenuję, daję z siebie wszystko, a wyniki nie przychodzą. Wtedy rzeczywiście ciężko się po zbierać, chciałoby się rzucić tę monotonną harówkę. Miałam mnóstwo takich chwil. Ale jak widać można sobie z tym poradzić. Mnie bardzo pomogły książki psychologiczne. Śmieję się, że przeczytałam wszystko, co było na rynku. Oczywiście nie mówię o pracach naukowych, tylko o psychologii motywacyjnej. A druga rzecz, która stawia na nogi, to filmy i książki biograficzne, zwłaszcza te o sportowcach. Inni też mieli ciężko! Nie ma co się użalać! Polecam.

To doły egzystencjalne. A psychika codzienna? Nie wyspałem się, zimno, może jutro... Zna to każdy, kto uprawia jakikolwiek sport.

- Staram się nie zastanawiać, czy mi się chce. Bo jak dojdę do wniosku, że nie, to za czy nam szukać wymówek. Noc nie taka, wstałam lewą nogą, wieje, a nie daj Boże jeszcze wyciągam rower i widzę kapeć... To znak! Tak sami siebie nakręcamy. Nie tylko w sporcie, tak jest ze wszystkimi czynnościami. Dlatego staram się nie szukać usprawiedliwień. Owszem, kiedy mam 39 stopni gorączki, to nie wykonam planu, ale wszystko inne nie może być przeszkodą. Mam to i to do zrobienia, koniec, kropka. To nie jest wyszukana metoda, ale skuteczna.

 Żyj zdrowo i aktywnie
Gdyby w dzieciństwie nie wsadzili pani na rower, to kim by pani była? Drugą Kowalczyk, Radwańską, czy raczej księgową?

- W podstawówce uprawiałam biegi przełajowe. Docierałam do poziomu wojewódzkiego i zawsze byłam w pierwszej trójce. Ale jakoś wszystko mnie pchało do roweru górskiego. Nawet nie zastanawiałam się, w jakiej innej dyscyplinie mogłabym się sprawdzić. Chociaż... Dziewczyny śmieją się, że mogę przekwalifikować się na fitnesskę, bo mam dobrą budowę - łatwo łapię szczupłą masę mięśniową, rzeźbię mięśnie bez długiej pracy. Oczywiście to tylko żarty... Jestem już w takim wieku, że inne dyscypliny nie wchodzą w grę.

A nie korci pani szosa? I rozgłos? Taki Cadelevans przez lata zdobywał złote medale w MTB, nikt o nim nie wiedział, a teraz święci triumfy w Tour de France i wszyscy o nim mówią.

- Nie korci, bo nie lubię. Oczywiście w wydaniu damskim, bo męskie kolarstwo szosowe mnie interesuje, oglądam wszystkie wielkie wyścigi. Ale radzę sobie. Koleżanki śmieją się, że mają mnie dość, bo cały czas tylko marudzę, jak ja nienawidzę szosy. No i w zeszłym roku w szosowych Mistrzostwach Polski jechałyśmy na liderkę, Majkę. Coś się rozsypało, jakaś chwila zawahania, więc skoczyłam - i wygrałam. Złoto na szosie! Więc potencjał jest. Ale nie widzę siebie w tej dyscyplinie, bo za dużo w niej loterii i czynników zewnętrznych. Można być dobrym, ale mieć słabą drużynę, skoczyć za późno albo za wcześnie, złapać defekt, zaliczyć kraksę. Kolarstwo górskie jest wiarygodne - od startu do mety idziesz na maksa, wszystko zależy od ciebie. Jeśli jesteś słaby, nie ukryjesz tego.

Skoro kariera skończy się na MTB, to co po niej? Trenerka, działaczka?

- Nie zastanawiałam się. Może powinnam, bo mam swoje lata, ten kołek, na który odwiesza się rower, jest bliżej niż dalej... Ale mamy rok olimpijski, więc nie myślę o medalowej gablotce, tylko skupiam się na Londynie. A potem? Trenerką raczej nie będę. Mam dość wyjazdów, od 14. roku życia siedzę na walizkach i tułam się po hotelach. Wystarczy. Ale na pewno zostanę przy sporcie. Kiedy człowiek zasmakuje tego świata, nie jest w stanie bez niego żyć.

Życie na walizkach... To znaczy, że zamknie pani dziecko w piwnicy, kiedy powie, że chce wystartować w szkolnych zawodach?

- Kolarstwo górskie raczej będę mu odradzała. To wyczerpujący sport. I niekoniecznie wyczyn, bo to pasmo wyrzeczeń. Ja w ogóle nie miałam prywatnego życia i nie chciałabym, że by tak się męczyło. Ale decyzję pozostawię jemu. Zresztą, wyrok chyba już za padł, bo moim chłopakiem też jest kolarz, szosowiec, więc od kolarstwa nie będzie ucieczki.

Wiele osób zazdrości sportowcom. Żyją jak 007 - codziennie nowy kraj, nowy hotel, nowi ludzie, imprezy, flesze, gwiazdy...

- To nie są wakacje. Szukam analogii... Sportowcy jeżdżą służbowo, jak menedżerowie. Tamci nie wyściubiają nosa poza sale konferencyjne, my nie widzimy wiele więcej niż hotele i trasy wyścigów. A jeśli znajdzie się chwila na zwiedzanie, to nie ma my już siły.

Obiegowa opinia głosi, że zawodniczki zajmujące się sportami przestrzennymi, takimi jak narciarstwo, kolarstwo czy biegi, ryzykują urodą. Obciążenia plus ekspozycja na słońce i mróz niszczą skórę. Czy olśniewające sesje zdjęciowe sportsmenek to efekt photoshopa czy ciężkiej pracy przed lustrem po wyścigu?

- Na szczęście kolarstwo nie zniekształca sylwetki. Mamy szczupłą masę mięśniową, nie grozi nam efekt Marit Bjorgen, która w sezonie wygląda jak kulturystka. I Bogu dzięki, bo w cywilnych ciuchach wyglądamy jak normalne dziewczyny, nie cyborgi. Gorzej z cerą - zimą trenuje się nawet przy -15 stopniach, na silnym wietrze. Cierpi twarz, nogi, ręce.

A co z dietą? Podobno rowerzysta czy maratończyk może sobie na wiele pozwolić, bo i tak wszystko spali na treningu?

- O... Przez jedenaście miesięcy w roku żyjemy na ścisłej diecie. Wystrzegamy się tłuszczy, słodyczy, smażonych potraw, fast foodów. Nasza dieta opiera się na chudym mięsie, kaszach, makaronach. Żadnych zawiesistych sosów. Na szczęście nie cierpimy, bo smak zapewnia ją oliwa z oliwek i sałatki. No i wolno nam jeść czerwone mięso oraz potrawy pieczone, smażone albo z rusztu. Słodyczy też nie brakuje - na śniadanie jemy płatki owsiane i naturalne jogurty z miodem. Żadnej ascezy.

Tak po ludzku - nie tęskno za hamburgerem, schabowym, ptasim mleczkiem, piwem?

- Na szczęście wymienił pan wszystkie rzeczy, których nie lubię. Nigdy w życiu nie jadłam hamburgera, ptasie mleczko mi nie smakuje, a piwo... Zdarza się, ale pół na pół z sokiem. Znajomi śmieją się, że piję sok z piwem, a nie piwo z sokiem. Ale oczywiście każdy ma słabości. Za mną często chodzą słodycze. Zdarza mi się ulegać pokusom, ale tylko wtedy, gdy mogę sobie pozwolić na odstępstwo, np. w okresie po za startowym, kiedy dużo trenujemy i wiem, że spalę to, czym zgrzeszyłam. W sezonie - ścisła dieta.

źródło informacji: Żyj zdrowo i aktywnie

Więcej o:
anna,
życia,
zdrowie,
sport,
samo,
kolarstwo górskie,
rower,
kolarstwo,
Samo zdrowie!

Ankieta

Rozpocząłeś już sezon rowerowy 2012?



Rozpocząłeś już sezon rowerowy 2012?

Dziękujemy. Twój głos został już zarejestrowany
WYNIKI

tak, rower już dawno wyprowadzony :)

 
78%

nie, czekam na najbliższy dłuuugi weekend

 
22%Głosów: 2134

Zagłosuj w innych ankietach »

Sezon rowerowy za pasem!

  • Nadejście wiosny sprzyja rowerowym planom, które wymagają solidnego przygotowania teoretycznego. Najwięksi zapaleńcy ruszyli na trasy jeszcze zanim narciarze zaczęli myśleć o zakończeniu zimy. Pozostali właśnie teraz powinni skompletować sprzęt i zacząć realizować marzenia o krótszych i dłuższych wyprawach. »

Kupujemy rower miejski


  • Zaprojektowano go do poruszania się po mieście na trasie z punktu A do punktu B. Jest alternatywną i znacznie tańszą niż samochód czy autobus formą transportu. »

Na zbójnickich ścieżkach

  • Mieli Anglicy swego Robin Hooda, mieliśmy i my naszego Janosika. No właśnie, czy rzeczywiście naszego? Legenda dobrego zbójnika, który łupił bogatych, a dawał biednym tak się u nas zadomowiła, że jesteśmy skłonni bez wahania przyznać harnasiowi polskie obywatelstwo. »

Wygodna pozycja na rower


  • "Droga redakcjo, pomóż, bo mnie tak kolano boli, że musiałem przestać jeździć" "Jak pozbyć się tego dziwnego przeskakiwania w biodrze?" "Co zrobić, jeśli na metę maratonu dojeżdżam bez czucia w dwóch palcach?" To wyjątki z dziesiątków listów do redakcji. Jak jeździć, żeby nie odczuwać bólu? »

Skomentuj artykuł: Pora na rower!

Wasze komentarze (4)

Dodaj komentarz

~andrzej -

czytam niekiedy o amatorach co maja stawy wyrąbane ,ale to wszystko przez brak umiaru.Każdy kto jezdzi dla frajdy nie katuje się po 100k na dzień i chocby nawet lało.Co za dużo to nie zdrowo

~SPORT GIRLL -

Rower jak najbardziej. Odciąża stawy a mięśnie pracują. JEDNAK NIE POLECANY W TRAKCIE MENSTRUACJI U KOBIET. Siodełko się wżyna i stanami zapalnymi macicy to grozi i narządu rodnego. Po okresie babeczki rowerkiem na spacerek. Pozdrawiam.