
Łyk historii
To właśnie Kalifornia jest sercem masowej kultury muzycznej i filmowej. Gdzie więc - jak nie tutaj, mógłby powstać najpopularniejszy i najbardziej uniwersalny pojazd - rower górski? Nie bez powodu nawiązaliśmy do hippisów, bo to właśnie dzięki ich oryginalnemu i nieszablonowemu podejściu do życia powstały pierwsze rowery terenowe.
Jak na prawdziwą rewolucję przystało impulsem był zakaz. Lokalne władze zabroniły jazdy motocyklami po górach, która była ulubionym zajęciem lokalnego środowiska "wyzwolonej młodzieży". Sprytni chłopcy, nie chcąc rezygnować ze świetnej zabawy i dodatkowej dawki adrenaliny, wywoływanej pędzeniem z zawrotnymi prędkościami na motorach terenowych, znaleźli sposób - przesiedli się na rowery.
Zaczęło się od DH
Opisywane tu wydarzenia miały miejsce już w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych na prawie 900-metrowej górze Mount Tampalais, nieopodal San Francisco. Tam właśnie spotkali się twórcy nowego "gatunku" rywalizacji, nazwanego później mountainbikingiem (MTB) - Gary Fisher, Joe Breeze oraz Charles Kelly.
Początkowo jeździli na starych, ciężkich maszynach marki Schwinn. Były to rowery o wyglądzie motocykla, z ogromnymi, balonowymi oponami. Pokonanie wzniesienia górskiego było na nich praktycznie niemożliwie, dlatego chłopcy wjeżdżali pod górę samochodem z rowerami na pace, aby następnie pędzić nimi w dół na złamanie karku. Oczywiście maszyny nie były w ogóle przystosowane do tak brawurowych wyczynów.
W tamtych czasach dreszczyku emocji dostarczała więc nie tylko prędkość, ale również ciągłe ryzyko, że rowery rozlecą się w trakcie zjazdu. I rozlatywały się: gięły się koła, ramy łamały, a hamulce po kilkuset metrach przestały hamować.
Początkowo rowery te nazywano ironicznie "clunkerami", "baloonerami", czy "bomberami", jednak żadne z tych określeń nie oddawało w pełni ich przeznaczenia. Dopiero z czasem jako pierwszy nazwy mountain bike (rower górski) użył Gary Fisher, ale to już było później, bo na początku lat osiemdziesiątych.
Tymczasem właściciele rowerów garażowymi metodami próbowali wzmacniać i ulepszać konstrukcje, a spośród ówczesnych zapaleńców największy wpływ na obecny kształt roweru górskiego miał Gary Fisher, którego rowerzyści nazywają ojcem kolarstwa górskiego.
W 1976 roku rozegrano pierwsze zawody zjazdowe, których trasę poprowadzono po stromych drogach szutrowych. Dla "cluncerów" były one testem na wytrzymałość oraz "poligonem" doświadczalnym do wprowadzania innowacyjnych rozwiązań. Najwięcej pomysłów miał wspomniany już Fisher.
Dotychczas rowery zaopatrzone były w hamulec wsteczny i po przejechaniu całej trasy piasty się dymiły, a hamulce wymagały ponownego nasmarowania (ang. repacked). Dlatego serię wyścigów zjazdowych nazywano "Repack" oddając w ten sposób "ekstremalność" ich tras.
Fisher jako pierwszy wymienił wsteczny hamulec na motocyklowy hamulec bębnowy. Jednak prawdziwą furorę zrobił po zamontowaniu pięciobiegowej przerzutki. Okazało się, że rower jest w stanie łatwiej pokonywać wzniesienia. Jedyny problem tkwił w manetkach: podczas jazdy po wyboistym terenie ściąganie rąk z kierownicy było niewygodne i niebezpieczne. Lecz i tutaj Fisher znalazł rozwiązanie: zamontował je na kierownicy. Od tego momentu kariera roweru, coraz bardziej przypominającego dzisiejsze MTB, zaczęła się rozwijać w błyskawicznym tempie.
Zwariowany sport
Przez lata rower górski ewoluował. Pojawiły się pierwsze amortyzatory, hamulce szczękowe (cantilevery), które w połowie lat dziewięćdziesiątych zastąpiono lepszymi V-brake'ami, a jeszcze później tarczowymi. Ulepszono napęd, wzmocniono koła.














~butchkce
mam kone ktora kosztowala mnie juz blisko 30000tys same amory to wydatek 10000 a kola mavic 5000 ...
~luksss
świetna zabawa
~G-Man
jestem poczatkujacy wiec wiecie ;;)
~freerider
jakie 20 tys rower do dh
ja mam norco aline z 888 rc2x i dalem za to 9000tys ;]
taniej mozna mysl...
~freerider
~przemek
Ciekawe kto to tłumaczył :)))
~poo
wigry? Wątpię
dodaj komentarz »wszystkie wątki »