Co prawda niektórzy zapewne będą musieli się zatrzymać, gdy jazda po niezliczonych serpentynach okaże się zbyt dużym wyzwaniem dla żołądka. Większość podróżnych jednak po prostu poddaje się urodzie krajobrazu. Na przykład gdy kłęby chmur pokonują tysiące metrów wysokości, płynąc z zawrotną prędkością w górę, i gubią się w monumentalnej górskiej scenerii, nie ma chyba nikogo, kto na chwilę nie wstrzymałby oddechu.
Śpiesz się powoli - tym mottem powinien kierować się każdy, kto porusza się po wysokogórskim szlaku Großglockner. Na długości 48 km ta najbardziej chyba znana alpejska droga łączy kraje związkowe Salzburg i Karyntia. Niezależnie od tego, czy jedziemy od strony Salzburga, z Bruck w dolinie Salzach, czy z Heiligenblut w karynckiej dolinie Mölltal, przekroczenie głównego grzbietu Alp z jednego czy drugiego kierunku to pełna wrażeń jazda przez wszystkie strefy wegetacji. Kwitnące alpejskie łąki, pachnące górskie lasy, potężne skały i wreszcie wieczny lód stale towarzyszą w podróży - podobnie jak Großglockner, najwyższy szczyt w kraju, mierzący 3798 metrów.
Na szlaku można nie tylko patrzeć i podziwiać, można się tu także coś niecoś nauczyć. Liczne platformy widokowe, sześć przyrodniczych ścieżek dydaktycznych, tablice informacyjne i dwa centra informacyjne dla zwiedzających opowiadają przybyszom o jedynej w swoim rodzaju faunie i florze Parku Narodowego Wysokie Taury.
Szczytowym punktem podróży, w dosłownym znaczeniu tego słowa, jest Hochtor, najwyżej, bo na 2504 metrach n.p.m., położony punkt trasy. Wędrowców zachwyca panoramiczny widok na ponad 30 trzytysięczników - jeżeli pogoda dopisze... Trudno sobie wyobrazić, że już 4000 lat temu ludzie przechodzili przez Alpy, pokonując te wysokości w lodowatym klimacie.
Z Wzgórza Franciszka Józefa, na którym prawie wszyscy podróżujący robią sobie dłuższą przerwę, rozpościera się najlepszy widok na Pasterze - 9-kilometrowy lodowiec, najdłuższy w Austrii. A kto usłyszy gwizdanie, powinien nie tylko nadstawić uszu, ale również otworzyć oczy - to świstaki lubią harcować na skraju lodowca. Natomiast przez lornetkę można ujrzeć zajętych wspinaczką przedstawicieli skrajnie odmiennych gatunków - z jednej strony koziorożce, wykonujące akrobatyczne skoki po najbardziej stromych skałach, z drugiej alpinistów, z których część w karawanach wspina się na najwyższy szczyt Austrii.Kto przy tym nabierze ochoty na trochę ruchu, może sam rozpoznać teren, kierując się na łatwo dostępne szlaki. Szlak lodowcowy, prowadzący do lodospadów, moren i języków lodowcowych lodowca Pasterze, to wyjątkowa ekologiczna wyprawa odkrywcza. Natomiast na drodze do szczytu Edelweißspitze można przy odrobinie szczęścia zaobserwować rzadkie ptaki drapieżne, takie jak orzeł przedni czy orłosęp brodaty.
Kto na stromej drodze przez przełęcz chciałby sprawdzić nie tylko możliwości swego samochodu, ale także swoje własne, może pokonać tę trasę rowerem. W każdą pierwszą niedzielę czerwca spośród najbardziej wytrzymałych kolarzy amatorów wyłaniany jest "Król Glocknera"...








~SHERIFF
Pirewszy raz motocyklem od strony Włoch, było
super. Jadąc dalej (czyt. wyżej) przejeżdża się
tun...
~arc
razy, nie miałam żadnych problemów, a nie uważam się za super kierowcę, a samochód mam klasy śre...
~zz
Dużo emocji, ale warto!
~pawel
mialem przyjemnosc i mozliwosc przejechac ja 2 razy, raz spalem na Edelweiss w schronisku - wcale...
~adibz
Że jak? Z Szerpami czy z wielbłądami?
~Hana
Byłam dwa razy- jazda samochodem po tej trasie jest na prawdę wielką przyjemnością, jest cała fur...
~guliwer
Miałem w tym roku z końcem czerwca okazję wraz z rodziną przejechać tę trasę samochodem.
Jechałem...
dodaj komentarz »wszystkie wątki »