Przejd� do g��wnej cz�ci strony

Samoloty

Click here for calendarClick here for calendar

Liczba osób
przelot w obie strony

Opcje dodatkowe

Map 24

Nowość

Poszukaj planu miasta

Zaplanuj podróż na wakacje

Autokary

Nowość


Logowanie do biletu

36 godzin w Galway

Galway, nazywane często najbardziej irlandzkim miastem Irlandii, jest miejscem, w którym od najdawniejszych czasów kwitną celtycka kultura i literatura, także w języku galickim. Dziś jednak na zatłoczonych ulicach tego nadmorskiego miasta równie łatwo usłyszeć język hiszpański, japoński czy polski.

Nadbrzeże przy Hiszpańskim Łuku służy studentom jako miejsce nieformalnych spotkań.
Nadbrzeże przy Hiszpańskim Łuku służy studentom jako miejsce nieformalnych spotkań. /New York Times Syndicate

Jesienią jest tu o wiele spokojniej niż latem, kiedy to do miasta ściągają tabuny turystów. Ale nawet w chłodniejszych miesiącach tętni tu życie, a to za sprawą rozlicznych festiwali, jak organizowany pod koniec września Galway International Oyster and Seafood Festival, kulinarna impreza poświęcona owocom morza i przyrządzanym z nich przysmakom, czy październikowy festiwal teatralny. Nie trzeba też chyba dodawać, że serwujące złocisty trunek lokalne puby są gwarancją dobrej zabawy (w miejscowym dialekcie określanej słowem "craic") niezależnie od pory roku.

Piątek, 15.00 - Spotkanie z historią

Warto zacząć od błyskawicznego kursu dziejów miasta. W obrębie zaledwie kilku ulic ogniskuje się osiem wieków jego historii. Pierwszy przystanek to ruiny XIII-wiecznego zamku znanego jako Hall of the Red Earl, będącego niegdyś siedzibą angielskiego namiestnika (Druid Lane; galwaycivictrust.ie; wstęp wolny). Zabytek ten został odkryty podczas prac budowlanych, a zwiedzającym udostępniono go w 2010 r.

Kilka przecznic dalej znajduje się XVI-wieczny Hiszpański Łuk - jeden z ostatnich zachowanych fragmentów wiekowych murów, które niegdyś okalały Galway. Dziś u jego podstawy rozpościera się trawiaste nadbrzeże, które de facto służy studentom jako miejsce nieformalnych spotkań: to tutaj inaugurują oni wszelkie weekendowe imprezy.

Pobliska przeszklona konstrukcja, czyli funkcjonujący od 2007 r. budynek Muzeum Miasta Galway (Spanish Parade; tel. 353-91-532-460; galwaycitymuseum.ie; wstęp wolny), zaprasza na wystawy tematyczne przybliżające sylwetki słynnych mieszkańców miasta, jak pisarz Padraic O Conaire. Jeśli traficie tam w deszczowy dzień, rozsiądźcie się wygodnie w jednym z foteli na drugim piętrze, zdejmijcie z półki bibliotecznej dowolny tom historii Irlandii i oddajcie się lekturze, od czasu do czasu podziwiając widok na wspomniane wcześniej nadbrzeże.

Piątek, 18.00 - Coś dla smakoszy

Pora dodać nieco współczesnych przypraw do tych wrażeń. Najlepiej postarać się o to w miejscu o nazwie Ard Bia at Nimmos (Spanish Arch, Long Walk; tel. 353-91-561-114; ardbia.com), współczesnej irlandzkiej restauracji mieszczącej się w oryginalnym kamiennym budynku naprzeciwko muzeum. Dzięki drewnianym stołom i nisko zawieszonym sufitom przypomina ono wiejską kuchnię - aczkolwiek sezonowe menu, które tutaj znajdziemy, odpowiada bardziej wyrafinowanym gustom. Królują w nim lokalne specjały, jak dorsz z patelni serwowany z chorizo, małżami, kolendrą, kiełkami ziemniaczanymi i koprem morskim. Za kolację dla dwóch osób zapłacimy ok. 90 euro.

Restauracja Ard Bia at Nimmos.
New York Times Syndicate

Piątek, 19.30 - Strefa rozrywki

Wybudowany w latach 20. XIX wieku gmach sądu, który następnie służył mieszkańcom Galway jako ratusz, a jeszcze później kino, przeszedł kolejną metamorfozę. Dziś, jako Town Hall Theater (Courthouse Square; tel. 353-91-569-777; tht.ie), zaprasza na wydarzenia kulturalne odbywające się w ramach imprez Galway Arts Festival i Galway Film Fleadh. Przez cały rok organizowane są tutaj również rozmaite występy artystyczne - istnieje więc spora szansa, że traficie na stand-up charyzmatycznego komika, skecz kabareciarzy z Polski albo sztukę wystawianą przez uznany zespół teatralny Druid Theater Company, którego macierzystą sceną jest pobliski Druid Lane Theater (Druid Lane; tel. 353-91-568-660; druid.ie).

Piątek, 22.00 - Po zachodniej stronie

Dzielnica Łacińska w Galway słynie z tego, że ulokowały się w niej najpopularniejsze puby w mieście - może nawet zbyt popularne... Takie wrażenie możecie odnieść, jeżeli nie uczestniczycie akurat w żadnym z radosnych (i mocno zakrapianych) wieczorów kawalerskich i panieńskich, które odbywają się tutaj co weekend. Jeśli szukacie spokoju, skierujcie swoje kroki do dzielnicy West End, położonej na drugim brzegu rzeki Corrib. Przytulne bary sąsiadują tam z mniej wysmakowanymi placówkami, jak klub ze striptizem czy butik erotyczny. Niemniej jednak po wizycie w Crane Bar (2 Sea Road; tel. 353-91-587-419; cranebar.com), gdzie rozbrzmiewa tradycyjna irlandzka muzyka, można zajrzeć do gejowskiego lokalu Wilde's (Henry Street; tel. 353-85-852-1335; wildesbar.ie), by posłuchać drag queens śpiewających przy szafie grającej - a później do Backstage Bar w Monroe's Live (Dominick Street; tel. 353-87-978-3245; monroes.ie), gdzie scena należy do reprezentujących różne nurty wykonawców niezależnych.

W lokalu Wilde's, można posłuchać drag queens śpiewających przy szafie grającej.
New York Times Syndicate

Sobota, 11.00 - Sztuka w szopie

Doskonałym przykładem tego, jak lokalni artyści starają się wykorzystać pustą przestrzeń w centrum miasta, jest popularna "Szopa" (The Shed - Middle Pier, Galway City Harbour; theshedgalway.blogspot.com). Ten olbrzymi przemysłowy magazyn (blisko 400 m2 powierzchni!), sąsiadujący z miejskim portem, służy jako przestrzeń wystawowa. Do końca kwietnia 2013 r. prezentowane są tutaj wystawy sztuk wizualnych organizowane przez różne grupy artystyczne działające w Galway.

Sobota, 13.00 - Dzień targowy

W weekend przed kolegiatą pod wezwaniem św. Mikołaja odbywają się tzw. targi farmerskie (Church Lane; galwaymarket.com), gdzie znajdziecie nie tylko świeże kwiaty i produkty spożywcze, ale też sushi czy indyjskie pierożki samosa. Po wizycie na targu skierujcie swoje kroki do pobliskiego sklepiku Sheridans Cheesemongers (14-16 Churchyard Street; tel. 353-91-564-829; sheridanscheesemongers.com), oferującego ogromny wybór irlandzkich i europejskich serów. A jeszcze lepszym pomysłem jest udanie się na pięterko, gdzie mieści się mała winiarnia. Do lampki wina warto zamówić kawałek Cashel Blue - jedynego sera pleśniowego wytwarzanego w Irlandii.

Sobota, 17.00 - Na deptaku

Mieszkańcy Galway lubią przechadzać się, biegać albo jeździć na rowerze wzdłuż "deptaku" - czyli nadmorskiego pasażu, z którego roztacza się widok na Zatokę Galway, skalisty krajobraz płaskowyżu Burren i Salthill, obszar kurortowy, który lata swojej świetności ma już za sobą, ale mimo to wciąż usiany jest małymi barami, pojawiającymi się znienacka wśród budynków podupadających kasyn.

Pub Oslo.
New York Times Syndicate

Po ponad dwukilometrowym spacerze z centrum miasta warto pokrzepić się kwartą portera ważonego na miejscu w pubie Oslo (Upper Salthill; tel. 353-91-448-390; winefoodbeer.com/oslo), dawnej dyskotece przekształconej w browar - albo kieliszkiem wina sączonym przy dźwiękach jazzu w przytulnym lokalu Black Cat ulokowanym w zabytkowym domu wzniesionym w stylu georgiańskim (179 Upper Salthill; tel. 353-91-501-007; blackcat.ie).

Kilka budynków dalej znajduje się Krcma - pub prowadzony przez rodowitego Słowaka Można tutaj pooglądać piłkę nożną na dużym ekranie i spróbować Zlatego Bazanta, słynnego słowackiego piwa. W miejscu tym chętnie spotykają się imigranci z Europy Środkowej.

Sobota, 19.00 - Lokalne specjały

W nowo otwartej restauracji Aniar (53 Lower Dominick Street; tel. 353-91-535-947; aniarrestaurant.ie), jasna zieleń króluje nie tylko na ścianach, ale też na talerzach, w postaci warzyw pochodzących od miejscowych dostawców. Wraz z menu, które dostosowano do gustów smakoszy lokalnych specjałów, otrzymujemy bogatą kartę win.

Pięknie podanym, typowo irlandzkim daniom mięsnym (z kaczki chowanej na wolnym wybiegu czy dziczyzny), owocom morza i jarzynom towarzyszą popularne w tych stronach dodatki: agrest, czosnek niedźwiedzi, jogurt naturalny z mleka owczego i jadalne wodorosty. Czterodaniowy zestaw z winem dla jednej osoby kosztuje 60 euro.

Shop Street.
New York Times Syndicate

Sobota, 22.00 - Muzyka i mowa Celtów

Swoją znajomość gaelickiego możecie odświeżyć (lub rozpocząć naukę tego pięknego języka od podstaw!) w miejscu o nazwie Club Aras na nGael (45 Dominick Street; tel. 353-91-567-824; cnag.ie). W klubie tym motywem przewodnim jest właśnie narodowy język Irlandczyków. Po przejściu przez błękitne, łukowato zakończone drzwi skierujcie się do ciemnej i wąskiej sali, w której odbywają się lekcje gaelickiego i kursy stepowania, a wieczorami swoimi umiejętnościami popisują się DJ-e z różnych stron świata.

W soboty rozbrzmiewa tu zazwyczaj tradycyjna irlandzka muzyka. Gości posługujących się angielskim nikt stąd oczywiście nie wyrzuci - ale nie zdziwcie się, jeśli barman będzie nalegał, żebyście powiedzieli do niego kilka słów w "starej mowie", zanim naleje wam Guinnessa.

Niedziela, 10.30 - Dla ucha i podniebienia

Niewielu turystów opuszcza Galway, nie uszczupliwszy przedtem zawartości swojego portfela w licznych sklepikach znajdujących się po obu stronach brukowanego deptaka znanego jako - jakżeby inaczej - Shop Street. Sklepy te to głównie stoiska sprzedawców pamiątek, ale mimo to warto się tamtędy przespacerować, choćby po to, by na własne uszy przekonać się o talencie ulicznych grajków wygrywających na dudach i skrzypcach... covery U2.

Kolejny argument przemawiający za wizytą na Shop Street to rodzinne delikatesy McCambridge (38-39 Shop Street; tel. 353-91-562-259; mccambridges.com), istniejące od 1925 r. Ich oferta jest jednak zgodna ze współczesnymi trendami kulinarnymi: można się tu zaopatrzyć w listownicę cukrową albo tradycyjny irlandzki bimber potcheen, zwany też księżycówką.

Księgarnię Charlie Byrne's.
New York Times Syndicate

Niedziela, 12.00 - Przerwa na lekturę

Shop Street przechodzi w William Street. To tam znajduje się ławeczka wbudowana w pomnik Oscara Wilda i współczesnego mu estońskiego pisarza Eduarda Vilde (by zachować spójność, jego nazwisko wygrawerowano również jako "Wilde"). Pomnik jest darem estońskiego miasta Tartu dla mieszkańców Galway.

Warto przysiąść tam chociaż na chwilę - a później, w poszukiwaniu dalszych literackich inspiracji i kontaktu z bardziej współczesną celtycką prozą, odwiedzić księgarnię Charlie Byrne's (Cornstone Mall, Middle Street; tel. 353-91-561-766; charliebyrne.com), gdzie można znaleźć wszelkie możliwe publikacje dotyczące Irlandii, od książek historycznych poprzez powieści, aż po periodyki z poezją w języku gaelickim i zeszyty literackie, jak "Crannog".

Niedziela, 13.00 - Kiwi po celtycku

Zastanawiacie się, co oznacza słowo "Kai" w nazwie Kai Cafe and Restaurant (Sea Road; tel. 353-91-526-003; kaicaferestaurant.com)? To po maorysku "jedzenie". Tutejszy szef kuchni, rodowity Nowozelandczyk Jess Murphy, zdobył uznanie swoim niebanalnym podejściem do gotowania. W restauracji, która mieści się w kamiennym budynku dawnej kwiaciarni, menu zmienia się codziennie. Spróbujecie tutaj kaszanki z marmoladą z buraków, a także pasztetu z gotowanego łososia podawanego z sosem zielonej bogini (jest to sos przygotowywany na bazie majonezu, ze świeżymi ziołami i awokado - red.) i kaparami. Dwie osoby zjedzą tutaj lunch za około 30 euro.

Kai Cafe and Restaurant.
New York Times Syndicate

Praktyczne wskazówki

XIX-wieczny budynek z wapienia, w którym mieści się historyczny hotel Meyrick (Eyre Square; tel. 353-91-564-041; hotelmeyrick.ie), gościł swego czasu takie osobistości, jak książę Ludwik Napoleon Bonaparte, Charles Lindbergh i John Wayne. Kiedyś sąsiadował bezpośrednio z linią kolejową - dziś mieści się w centrum miasta, przy Eyre Square. Ceny doby ze śniadaniem zaczynają się od 115 euro.

W odległości niecałych dwóch kilometrów od centrum Galway znajduje się hotel, który swoim przepychem świadczy o dniach największej świetności gospodarczej "Celtyckiego Tygrysa". G Hotel (Wellpark; tel. 353-91-865-200; theghotel.ie) może poszczycić się wnętrzami zaprojektowanymi przez słynnego kapelusznika Philipa Treacy'ego, który pochodzi z hrabstwa Galway. Doba ze śniadaniem kosztuje tu od 150 euro wzwyż.

Brendan Spiegel

Tłum. Katarzyna Kasińska

źródło informacji: New York Times Syndicate

Więcej o:
miasta,
dziś,
36 godzin w...,
turystyka,
Irlandia,
podróże

Skomentuj artykuł:

Wasze komentarze (10)

Dodaj komentarz

~hugo -

Irlandia to miejsce dla biedaków i żebraków,rodem z Polski...O)O

~3:) -

3:-)

~mayo -

Jeszcze nigdzie takiego deszczu nie widzialam. Zamiast parasola, ktory i tak nie pomagal, nosilam wszedzie spodnie na zmiane, bo przeciwdeszczowych nie bylo:)

~jedentaki -

Piwo się w a r z y? WARZY, do cholery! Czemu tak często strzelacie tego byka?!