
Ten pionierski na skalę Polski projekt jest realizowany od początku ferii zimowych w Małopolsce (od 18 stycznia). - Każdy, kto wykupi u nas karnet będzie objęty dodatkowym ubezpieczeniem - mówi Rafał Topolski, prezes stacji narciarskiej Rusiń-Ski. - Powinniśmy pamiętać, że nawet najlepsze przygotowanie stoku nie wyeliminuje kontuzji. W sytuacji gdy dojdzie do wypadku na stoku zapewniamy pomoc ratowników TOPR. Opieka medyczna w szpitalu udzielana jest w ramach podstawowego ubezpieczenia zdrowotnego, pod warunkiem, że poszkodowany płaci składkę zdrowotną. I to wszystko. O dalszy przebieg leczenia poszkodowany najczęściej musi martwić się sam. Naszą intencją jest udzielenie pomocy również podczas procesu dalszego leczenia i rekonwalescencji - dodaje prezes Topolski.
Zastosowane sumy ubezpieczeń mają za zadanie umożliwić refundację przynajmniej części kosztów, na jakie narażeni są poszkodowani w tego typu wypadkach. Dla przykładu zastosowane limity pozwalają na zakup lekarstw, środków pomocniczych, jak np. lekki gips, czy kilku zabiegów rehabilitacyjnych. Przykładowa cena zawiasowego stabilizatora kolana to wydatek rzędu kilkuset złotych.
- Wszyscy narciarze są narażeni na ryzyko kontuzji, niezależnie od poziomu umiejętności. Dlatego też chcemy zwrócić uwagę sympatyków białego szaleństwa, że dobre przygotowanie się do aktywnego wypoczynku nie powinno ograniczać się do odpowiedniego sprzętu czy szlifowania umiejętności, ale również powinno się brać pod uwagę ewentualne konsekwencje na jakie się narażamy - zaznacza Michał Modrzewski z firmy brokerskiej RBK&Partners, współtwórca projektu.









~instruktor
Widzę że RUSIŃSKI się reklamuje po tej wpadce z ewakuacją ludzi na 20 stopniowym mrozie nieźle, ...
~waldi
jak komuś wjadę w "tyłek" na nartach? Jak mam oc w życiu prywatnym to ok, a jak nie obejmuje ono ...
dodaj komentarz »wszystkie wątki »