Przejdź do głównej części strony

Nawigacja

Górne menu

Tyrol. Na stoku lodowca

Wyjątkowo późna i do połowy stycznia łagodna w tym roku zima wystawiła na ciężką próbę miłośników narciarstwa. Nawet w wysokich górach śniegu było jak na lekarstwo. Na szczęście w Tyrolu do uprawiania sportów zimowych mamy aż pięć dolin z lodowcami. Można tam jeździć nawet latem, więc nawet ciepła zima nie ma prawa zniechęcić ani narciarzy, ani snowboardzistów. A po szaleństwach na stoku też jest tutaj co robić. Odwiedzamy zatem Tyrol.

Dom narciarski w ośrodku Pitztal.
Dom narciarski w ośrodku Pitztal. /Agencja FORUM

Kiedy kilkanaście lat temu po raz pierwszy wybierałem się na alpejski lodowiec, byłem pełen obaw. Oczyma wyobraźni widziałem głębokie szczeliny i inne niebezpieczeństwa, o jakich czytałem w opowieściach z... Antarktydy. Na szczęście lodowce tyrolskie są absolutnie bezpieczne i.... łatwe nawet dla początkujących narciarzy. Nie dotyczy to jedynie lodowca Rettenbach w Oetztal.

Tu jeszcze w październiku rozpoczyna się alpejski Puchar Świata, a warunki są na tyle dobre, że nawet amerykańska kadra narciarska ma w tym roku swoją bazę treningową. Z zewnątrz lodowiec nie różni się niczym od normalnego narciarskiego stoku. Ale jeśli ktoś chciałby zobaczyć, jak taka masa lodu wygląda od środka, powinien wybrać się na lodowiec Hintertux w dolinie Zillertal.

Więcej na ten temat

  • Czy wiecie, że mierzący 3440 metrów lodowiec Pitztal jest najwyższym lodowcem w Tyrolu, na terenie doliny Pitztal jest ponad 60 wodospadów, a zachodnie i północne zbocza najwyższej góry Tyrolu - mierzącej 3777 metrów Wildspitze - tworzą zamknięcie doliny Pitztal? więcej »

Niedaleko szczytu Gefrorene Wand odkryte zostało przypadkiem wejście do środka lodowca. Zwiedzanie jaskini lodowej odbywa się niespiesznie. Wejście jest na wysokości ponad trzech tysięcy metrów nad poziomem morza. Rozrzedzone powietrze daje już o sobie znać. Tym bardziej, że od górnej stacji kolejki trzeba podejść w butach narciarskich.

Oprócz niepozornej budki wejściowej wszystko jest całkowicie naturalne. Ludzie wykonali tam tylko zabezpieczenia linami poręczowymi i wstawili drabiny. Nic stałego nie można zbudować, gdyż masa lodu, w niektórych miejscach o grubości ponad 120 metrów, jest w ciągłym ruchu i niestety powoli topnieje. Podświetlone sople lodu przypominają podkielecką Jaskinię Raj.

Zwisające sople wyglądają jak wapienne stalaktyty lub ozdobne żyrandole. Nie ma więc żadnej przesady w nazwaniu tej atrakcji Lodowym Pałacem. Prawdziwe pałace można podziwiać w stolicy Tyrolu, Innsbrucku. Osada, której nazwa znaczyła tyle co "most na rzece Inn", zaczęła rosnąć w siłę już w XII wieku. Położona między pasmem Karwendel a Tuxer, była siedzibą tyrolskiej gałęzi rodu Habsburgów.

To arcyksiążę Ferdynand II w czasie swojego panowania nabył zamek Ambras położony na południowo- -wschodnim skraju obecnego miasta. Rezydencja szczególnie efektownie wygląda latem, kiedy kwitną otaczające ją ogrody. Ale i zimą jest to jeden z żelaznych punktów wycieczek. Tym bardziej, że linię numer sześć wciąż obsługuje na tej trasie tramwaj z drewnianymi ławeczkami. W drodze powrotnej miłośnicy skoków narciarskich, powinni wysiąść przy słynnej skoczni Bergisel. Przed modernizacją jej rekord należał do Adama Małysza.


Teraz na górze znajduje się restauracja z panoramą Innu, widokiem na pasmo Nordkette a także... trenujących skoczków. Jeśli zdarzy się zachmurzenie, to zamiast udać się na górę, lepiej jest odwiedzić Panoramę. Przedstawia ona bitwy, jakie w tym miejscu toczyli Tyrolczycy. Przy okazji uzmysłowimy sobie jak bardzo wokół słynnego Złotego Dachu rozrosło się miasto. To największa atrakcja centrum Innsbrucka. Tak nazwano pokrycie balkonu, z którego cesarz Maksymilian obserwował życie uliczne i występy artystów.

Ponad dwa i pół tysiąca pozłacanych miedzianych dachówek szczególnie efektownie wygląda w słoneczny dzień, odbijając promienie.


Dla narciarzy wyjazd do Innsbrucku może być... niebezpieczny. Jest tu tyle atrakcji, że można zapomnieć przypiąć deski. Sensacji, ale kulinarnych, nie brak też na stokach. Na Stubaiu znajdziemy najwyżej położoną w Europie fabrykę makaronu.

U stóp Schaufellspitze (3333 m) znajduje się najwyżej położona restauracja austriacka. Na lodowcu Pitztal zjemy ciastko z najwyższej austriackiej piekarni, bo też i lodowiec jest tu najwyżej położony. Nie brakuje w Tyrolu kuchni o najwyższych standardach. W Hochfügen mamy okazję podziwiać kunszt mistrza patelni, Alexandra Fankhausera.

Wyciąg krzesełkowy na lodowcu Pitztal. /fot. Piotr Małecki
Agencja FORUM

Mnie najbardziej smakują tradycyjne austriackie dania. Prócz knedli mięsnych zajadałem się "Kaiserszmargle". Ten cesarski przysmak to pocięte i flambirowane ciasto smażone na patelni. W restauracji na lodowcu Pitztal narciarze zjadają go w sezonie prawie 4 tony. Mam w tym swój skromny udział...

Mieczysław Pawłowicz

Świat i Ludzie 06/2012

Zobacz więcej!

Narciarskie ABC

Gdzie leży śnieg? Sprawdź kamery na stokach!

Wiadomości narciarskie - co słychać w Polsce i Europie?

źródło informacji: Świat i Ludzie

Więcej o:
stok,
stoki,
lodowce,
Tyrol,
zima,
śnieg,
sezon narciarski,
Alpy,
Austria,
Narty

Dodatki

Warto zobaczyć

temp: 16/22 °C ciśnienie: 1003 hPa, rośnie

  • JUTRO 20/31 °C
  • POJUTRZE 15/23 °C
  • więcej »


Informacje dodatkowe