
Oczywiście nie popadajmy w przesadne uwielbienie, bo jak sama nazwa wskazuje - Niski jest niski, a miejsc naprawdę nadających się na skitury jest niewiele. Jednak jako autochtonowi przyszło mi się zastosować do przysłowia: "jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma". I z takim nastawieniem kilka lat temu wyruszyłem na okoliczne górki uzbrojony w foki.
Po wielu próbach, poszukiwaniach, zawodach i radościach, jaką daje zimowa turystyka narciarska, wyłonił się numer jeden na mojej liście tras w Beskidzie Niskim.
Tura ta jest moją ulubioną i w każdym sezonie staram się ją przejść przynajmniej raz, za każdym razem ciesząc się nią na nowo. Dostarcza mi zarówno emocjonujących długich zjazdów, jak i lekko zapacających podejść. Dodatkowo działa na mnie nobilitująco z powodu faktu, iż wszędobylscy oraz wszędzie pomykający w Beskidzie narciarze biegowi i śladowi raczej nie mają czego na niej szukać. W lżejszym sprzęcie zjazdy na tej trasie są - delikatnie mówiąc - lekko karkołomne.
Wszystko zaczęło się we wsi. We wsi, ale nie byle jakiej, bo mowa o Hańczowej - to od jej nazwy niektórzy znawcy tematu nazywają ten teren Beskidem Hańczowskim.
Wysiadłem z pekaesu, niedzielno-marcowe słonko miło podpiekało. Poranny mrozik lekko szczypał policzki, sielanka taka, że aż żal się ruszać.
Jak przystało na działanie w stylu light & fast, skorupy ubrałem w domu. Ruszyłem drogą w stronę mostku za czerwonym szlakiem. Na przystanku zaczepił mnie staruszek i zaczął przekonywać, że źle wysiadłem i że na narty na Magurę Małastowską muszę jechać dokładnie w drugą stronę i że za 20 minut będzie pekaes. Oj, i jak tu wytłumaczyć, że ja na skitury przyjechałem - na takie narty z fokami....
Przekroczyłem mostek, a tam - cudowne dotknięcie bieli. Ruch posuwisty czas zacząć! Zabudowania szybko zostały za mną. Śnieg chyżo umykał pod fokami. Nie trwało to długo i zapadłem się w las. Las beskidzki - las bukowy, szare pnie lekko mokre od topniejącego w słońcu śniegu.
Idąc dalej za znakami, doszedłem do bardziej stromego odcinka. Tu trzeba mocno zadać z kija. Po kilkudziesięciu minutach łagodniejszym lesistym stokiem dochodzi się do głównego grzbietu. Szlak czerwony łączy się z zielonym i razem podążają na szczyt.










~Zakochana w Wyso...
Mam wrażenie,że jest to teren zapomniany przez Boga i Ludzi.Kiedy zajechałam tam, myślałam, że zn...
~prezes
dodaj komentarz »wszystkie wątki »