Przejdź do głównej części strony

Nawigacja

Górne menu

Bieszczadzki czar

Dlaczego warto pojechać w Bieszczady, tak słodko opiewane przez dziesiątki poetów? Po co deptać po piętach Bieszczadzkim Aniołom? I co właściwie można znaleźć w tej zielonej i szumnej krainie?

Bieszczady są piękne o każdej porze roku /fot. Anna Piechowska
Bieszczady są piękne o każdej porze roku /fot. Anna Piechowska /INTERIA.PL

Bieszczady zachodnie (a takie mamy w Polsce) przynależą do Beskidów Wschodnich, które są częścią Karpat Wschodnich. Zalicza się je do pasma Beskidów Lesistych. Chyba jednak tylko geografowie używają tylu nazw do opisania tego, co w naszej świadomości to po prostu "Bieszczady", kraina wakacyjnej włóczęgi czy też raj na ziemi. Mało które góry przyciągają tylu romantyków, awanturników żądnych przygód, czy też po prostu tych, którzy mają ochotę odpocząć na łonie natury.

Ale właściwie dlaczego?

Wbrew pozorom, to wcale nie takie głupie pytanie. W końcu nasze Bieszczady to mnóstwo lasów, trochę połonin i Tarnica (1346m.n.p.m). Do tego dodajmy Bukowe Berdo, Dział Wetliński i od biedy Rabią Skałę. Niewiele. Jednak wystarcza, by zachęcić rzesze ludzi żądnych wędrówki i jej odczuwania. A może to jest właśnie klucz? Chcemy dostrzec drogę inną niż ta, która wiedzie przez codzienność, pośpiech, stres.

Bieszczady mają w sobie coś starego, coś zamierzchłego, jakby należały do poprzedniej epoki. Pytanie tylko, do której epoki? Łemków, czasów przedwojennych, czy może czasów Harasymowicza? Chyba każdej po trochu. Poznawanie kultury i historii też jest dobrym powodem do zawitania na połoniny.

Ogromną robotę wykonali także piosenkarze i poeci, pisząc panegiryki na cześć Bieszczad, łącząc je z Wszechrzeczą, miłością, sensem. Pragnienie odnalezienia swojej połówki, jak i tego co w życiu naprawdę ważne zachęca do podjęcia trudów i radości wędrówki.

Więcej na ten temat

  • Kto z nas nie był choć raz w życiu w Bieszczadach? Z pewnością wielu piechurów, którzy stawiali swoje pierwsze górskie kroki w tych górach połknęło bakcyla Bieszczad i wraca tu podczas urlopów. Jeśli jednak ktoś jest bieszczadzkim debiutantem, z pewnością będzie ciekaw, jakie trasy czekają tam na niego. więcej »

I widoki! To one są ucztą dla ducha, który kontestuje je i napawa się nimi. Szumiące trawy połonin delikatne podmuchy wiatru prosto w twarz, wijące się serpentyny dróg w dole i góry aż po horyzont. Czy to pełen sens bieszczadzkich wędrówek, czy może wzorem poetów romantyzuję troszkę?

Co trzeba zobaczyć?

Nietrudno zorganizować wypad w Bieszczady, należy tylko przemyśleć kilka kwestii zanim zadecydujemy, w które ich rejony udamy się. Na początek dobrze wziąć mapę i zastanowić się, które punkty na szlaku koniecznie chcemy zobaczyć. Warto zajrzeć do Łopienki, niedaleko szczytu Łopiennik, gdzie znajduje się cerkiew greckokatolicka z 1757 roku, a w niej drewniany posąg Chrystusa bieszczadzkiego. Trzeba koniecznie zdobyć najwyższy szczyt - Tarnicę. Nie można zapomnieć o Połoninach - Wetlińskiej i Caryńskiej.

Warto poświęcić chwilę na odwiedziny w schronisku "Jaworzec", skąd roztaczają się przepiękne widoki na bieszczadzkie lasy oraz znajdują się pozostałości cmentarza i krzyż upamiętniający mieszkańców Jaworca - wysiedlonego i zniszczonego w 1945. Pamiętać należy o Wielkiej i Małej Rawce, Bukowym Berdzie i Rabiej Skale. Jeśli ktoś ma ochotę, to różne muzea, skanseny stoją przed nim otworem. Szczególnej uwadze polecam Baligród, a w nim cerkiew i pozostałości ziemnych umocnień zamku Balów.

Bieszczady stwarzają nieograniczone możliwości globtroterom /fot. Anna Piechowska
INTERIA.PL

Jak?

Bardzo prosto. Namawiamy znajomych, pakujemy ogromne plecaki, w których mamy nasze domy - garnki, jedzenie, ubrania, śpiwór, karimaty, namioty i inne dziwne rzeczy, których potrzebujemy. Potem łapiemy autostop, tudzież pakujemy się do pociągu lub PKS. Nie można także zapomnieć podpałki do grilla, bo czym rozpalimy ognisko. A i bez gitary, śpiewanie bieszczadzkich szlagierów bezpowrotnie traci dużą część uroku.

Więcej na ten temat

  • Treking to czas aktywnego wypoczynku, czas, w którym podróż staje się niezależna od czynników cywilizacji, a kolejne dni kształtuje pogoda i krajobrazy skrywane za następną przełęczą czy pasmem górskim. więcej »

Nie trzeba też mieć dużo pieniędzy. Noclegi w namiotach na kempingach kosztują od 4 do 12 zł za osobę (wszystko zależy gdzie stacjonujemy). Warto zajrzeć na Piotrową Polanę w Wetlinie, gdzie pan Piotr Ostrowski uśmiechem wita wytrwałych piechurów, dorzucając do tego ciepły prysznic (oprócz Ustrzyk Górnych, jeden z nielicznych w Bieszczadach). Jeśli już natomiast odwiedzamy Łopienkę, to tutaj po prostu trzeba zostać na noc.

Studencka baza namiotowa niedaleko Łopiennika jest bardzo klimatyczna i dzika. Uosabia wszystko, co wędrówka powinna mieć. Spotkać w niej można mnóstwo interesujących osób, wymyślne urządzenia sanitarne i kuchnię z wielkim żelaznym piecem. A do tego, za pan brat, siedzimy z ciszą i ciemnością, przerywaną tylko śpiewami i skromnym światłem czołówek. Na pewno też przyjdzie nam stacjonować w Ustrzykach Górnych. Kemping przy schronisku PTTK jest przyzwoity, jednakże bardzo zatłoczony.

Natomiast w Brzegach Górnych, będziemy kąpać się w strumieniu i intensywnie przedzierać przez krzaki w poszukiwaniu toalety. Jaworzec z kolei dysponuje zarówno pokojami, jak i polem namiotowym. Uroku temu miejscu dodaje brak oświetlenia. Wieczór przy świecach lub ognisku, patrząc w niebo usiane tysiącami gwiazd to właśnie to!

W Bieszczady warto wybrać się w grupie /fot. Anna Piechowska
INTERIA.PL

Jeśli gotować, to tylko na ognisku. Ewentualnie, w czasie deszczu możemy użyć butli i palników gazowych. Jednakże nic nie smakuje tak jak kawa z ogniska, herbata z ogniska, a nawet kakao z ogniska. Ponadto mamy do wyboru szeroki wachlarz potraw zaczynając od kasz z mięsami, a kończąc na makaronach z różnymi podejrzanymi składnikami. Do zrobienia paleniska wykorzystujemy trzy kijki lub kratkę do grilla.

We wszystkich większych miejscowościach są też sklepy, czynne nawet w niedzielę, więc nie ma problemów z zaopatrzeniem. Po bieszczadzkich drogach kursują busy, które dowożą turystów w różne miejsca. Bilety wstępu do Bieszczadzkiego Parku Narodowego to od 2,5 do 6,80 zł za głowę, w zależności od tego czy jest to bilet normalny czy ulgowy.

Dodajmy dobry humor, współpracę i mamy pięknej urody bieszczadzki raut.

No to w końcu dlaczego warto?

Chyba nikogo nie muszę przekonywać, że warto odwiedzić Bieszczady. Niezapomniany klimat, fajni ludzie, dużo śpiewu, cisza szumiąca w uszach, możliwość usłyszenia siebie, czar górskiej krainy - to tylko kilka spraw dla których trzeba bliżej zaznajomić się z połoninami. Ponadto myślę, że Bieszczady to nie tylko góry. To także element naszej kultury, w którą wrośliśmy i którą musimy i poznawać i kochać. Ponadto w połowie sierpnia już szykują się Bieszczadzkie Spotkania ze Sztuką "Rozsypaniec".

Anna Piechowska

źródło informacji: INTERIA.PL

Dodatki

Warto zobaczyć

temp: 17/24 °C ciśnienie: 999 hPa, rośnie

  • JUTRO 21/30 °C
  • POJUTRZE 21/29 °C
  • więcej »


Informacje dodatkowe