Przejd� do g��wnej cz�ci strony

Samoloty

Click here for calendarClick here for calendar

Liczba osób
przelot w obie strony

Opcje dodatkowe

Map 24

Nowość

Poszukaj planu miasta

Zaplanuj podróż na wakacje

Autokary

Nowość


Logowanie do biletu

Kierunek: Taniej!

Na drugą półkulę leci za sto złotych. Mieszka za darmo, je gratis. Wyrobiona globtroterka, podróżniczka ekstremalna? Skąd! Twoje wakacje też nie muszą być drogie. Pod warunkiem, że nie chcesz ich przeleżeć nad hotelowym basenem. Jeśli polubisz niestandardowe rozwiązania, twój zysk. Dosłownie i w przenośni.

Małgorzata Sroka wie, że couchsurfing to wizyta nie tylko w cudzym domu, ale i w cudzym życiu.
Małgorzata Sroka wie, że couchsurfing to wizyta nie tylko w cudzym domu, ale i w cudzym życiu. /Twój Styl

Marzena Filipczak
Pomysł: tanie latanie.
Oszczędzamy na: transporcie.
Uczymy się:
szukać innych okazji, np. tanich noclegów.

Lofoty w północnej Norwegii. Marzena zawsze chciała tam jechać. Właśnie pakuje plecak. Skorzystała z promocji linii lotniczych i kupiła tani bilet do Oslo, a potem na północ dojedzie koleją. Konkretnie: do Bodo, skąd pływa prom na Lofoty. Za 1300-kilometrową podróż wygodnym pociągiem zapłaciła sto złotych. Normalnie bilet kosztuje osiem razy drożej. Marzena nie przepuszcza takich okazji.

Przesiadka to gratka

Ona przed komputerem, pierwsza w nocy. Przegląda strony linii Ryanair - nagle widzi, że do systemu "wpadają" bilety po pięć euro, choć nie było zapowiedzi promocji. Sprawdza momentalnie możliwość połączeń - na Ibizę i z powrotem przez Sztokholm można lecieć za... 75 złotych! Jeśli się pospieszy... Trzy, dwa, jeden, bingo! Rezerwuje natychmiast i czuje się jak myśliwy z supertrofeum.

- Ale to nie tak, że spędzam w internecie całe dnie. Od kilku lat śledzę strony przewoźników, mam wprawę - tłumaczy.


Jest pisarką, nałogową poszukiwaczką tanich sposobów podróżowania. W świat jeździ sama. Najpierw była wyprawa do Indii i Azji Południowo-Wschodniej.

- Wiele się tam nauczyłam, zrozumiałam, że dobrze mi w pojedynkę i lubię być w drodze. Właściwie bardziej niż w miejscu, do którego zmierzam. To tłumaczy, dlaczego kocham tanie latanie. Podróż z Warszawy do miejsca X często prowadzi naokoło, przesiadek może być kilka. Jeśli komuś to nie przeszkadza, da się zwiedzić świat za naprawdę małe pieniądze - mówi.

Niedawno była na Wyspach Kanaryjskich. Jej droga powrotna do domu: Lanzarote-Madryt, Madryt-Santander, Santander-Bruksela, Bruksela-Wrocław, Wrocław-Warszawa, zabrała trzy dni, kosztowała 150 złotych. - Wszystko się przeciągnęło także dlatego, że w Brukseli odwiedziłam przyjaciółkę. Miałam ochotę wpaść do niej na frytki z majonezem - śmieje się Marzena.

Nie umie powiedzieć, ile tanich lotów ma za sobą. W ubiegłym roku, po sześćdziesiątym, przestała liczyć.

Mały minus, duży plus

Marzena radzi: - Warto zamawiać newslettery linii lotniczych. Niektóre zaskoczą nas nieoczywistymi promocjami, np. rosyjski SkyExpress funduje duże obniżki z okazji... Święta Kobiet albo Dnia Obrońcy Ojczyzny. Trzeba szukać okazji na stronach tanich przewoźników, ale także dużych linii, bo one również wypuszczają bilety w korzystnych cenach. Istnieją portale zbierające w jednym miejscu wszystkie oferty - polecam np. Fly4free.pl czy mlecznepodroze.pl. Dwie linie, które mają największą siatkę tanich połączeń z Polski, czyli Ryanair i Wizzair, najtańsze bilety sprzedają zwykle od trzech do półtora miesiąca przed wylotem. Jednak trzeba regularnie wchodzić na strony, ponieważ przewoźnicy często "wrzucają" promocje znienacka.

Więcej na ten temat

- Ważne: szukając, nie przełączajmy się od razu na stronę anglojęzyczną. Czasem na krajowej oferty są lepiej widoczne. Jeśli znajdziemy ciekawe bilety, kupujemy natychmiast, żeby nas ktoś nie uprzedził. Pamiętajmy, by użyć odpowiedniej karty płatniczej. Trzeba sprawdzić, która u danego przewoźnika jest zwolniona z tzw. opłaty za płatność.

To prawdziwa zmora, ten koszt potrafi być wyższy od ceny samych biletów! - wyjaśnia Marzena. I dodaje najważniejszą rzecz: - Każdy potencjalny podróżnik "za grosik" musi sobie uświadomić, że bilety są tanie z jakiegoś powodu. Ja nauczyłam się traktować samolot jak każdy inny środek transportu. Ma mnie dowieźć w określone miejsce, nic więcej - mówi.

I wymienia niedogodności, które trzeba zaakceptować: - Zabieram tylko jedną sztukę bagażu podręcznego, bo dodatkowy jest płatny, w samolocie siedzę w ciasnocie i muszę słuchać głośnych reklam. Gdybym chciała się czegoś napić, słono zapłacę. Wylecę w środę, a nie w weekend, będę długo czekać na przesiadkę, wyląduję daleko od centrum. Na przykład lot reklamowany jako "do Paryża" kończy się w Beauvais odległym o półtorej godziny drogi. Ale według mnie to minimalne poświęcenie wobec faktu, że na końcu tej drogi jestem w fajnym miejscu.

Chatka czy cela?

Wybiera kierunki nieoczywiste. We wrześniu podróżowała po Laponii. Odkryła, że można spać tam gratis. Na szlakach co kilkanaście kilometrów są chatki dla podróżników. W skromniejszych jest kominek i zapas drewna, w lepszych nawet gaz. W Macedonii trafia na inną możliwość taniego noclegu. Klasztory. Prawie każdy monastyr ma miejsca dla gości. Płaci się "co łaska". W niektórych klasztorach konkretną opłatę, góra 10 euro za noc. Marzena wspomina nocleg w Treskawcu.

- Kilka godzin marszu od cywilizacji, po górach, jest klasztor zbudowany w miejscu rzymskiej świątyni Apolla. Wokół pozostałości po grobach Rzymian. Sale dla pielgrzymów to skromne cele z ikonami. Miejscowi karmili mnie chlebem obsmażanym w jajku, zupą z fasoli, do tego konfitura z płatków róży i herbata z macierzanki. Pycha!

Co ma w planach? Może Islandia, może Afryka, nie wiadomo, co się trafi. - Jedno chcę podkreślić - mówi Marzena - Tanie latanie jest nie tylko dla ludzi, którzy mają wolny zawód. Szukając cierpliwie, zawsze znajdzie się dla siebie coś odpowiedniego - trzeba być elastycznym, ale też myszkować, być czujnym.

To się opłaci. I odradzam traktowania "wakacji za jeden uśmiech" jak "biedowania". Czy na wyprzedażach kupujemy gorsze ciuchy? Nie, po prostu tańsze. Tak samo jest z "przecenionymi" podróżami.

Magdalena Kaj
Pomysł: wolontariat.
Oszczędzamy na: darmowym mieszkaniu i jedzeniu.
W pakiecie: kontakty.

Widok jak z filmu science fiction. Rozległe pola w japońskiej wiosce na południu wyspy Kiusiu. Obserwowane ze wzgórza sprawiają wrażenie dywanu utkanego ze świetlików. Magda nigdy w życiu czegoś takiego nie widziała. To "kodai" - tutejsza tradycja. Na koniec zbiorów na każdym polu co pięć metrów wbija się pal ze świecą na szczycie. Wieczorem gospodarze zapalają światła. Piękny widok to w części zasługa Magdy. Razem z innymi wolontariuszami przez kilka dni stawiała lampiony na wzgórzach.

Tylko dojechać

Wystukaj na klawiaturze: www.jedenswiat.org.pl. Wiesz, ile ofert znajdziesz? Dziś 34 strony, w sumie jakieś 800 propozycji, a liczba będzie rosła, bo zaraz wakacje - mówi Magda. Do poznańskiego oddziału Stowarzyszenia "Jeden Świat" weszła przez przypadek. Poznała zasady: wyjazd wolontariusza, czyli workcamp, trwa dwa tygodnie, w czasie których pracuje się, ale także zwiedza. Inwestycja to jednorazowa opłata 350 złotych na rzecz stowarzyszenia.

Więcej na ten temat

  • Ciekawe oferty przewoźników oferujących wyjazdy za granicę po konkurencyjnych cenach, portale umożliwiające szybkie odnalezienie biletów nawet największym laikom. Czy podróżowanie w dzisiejszych czasach może być tanie? Czy odwiedzanie obcych krajów musi wiązać się z wysokimi kosztami? więcej »

Dochodzi koszt dotarcia na miejsce. Jeśli wcześniej upolujesz tanie bilety, nie musi być wygórowany. Mieszkanie i jedzenie już na miejscu jest za darmo. Pracuje się na rzecz lokalnej społeczności w grupie, która liczy od kilku do dwudziestu osób. Bo w "Jednym Świecie" chodzi o pomaganie. Stowarzyszenie założyli po pierwszej wojnie światowej zamożni pacyfiści ze Szwajcarii. Ich hasło brzmiało: "Czyny, nie słowa".

Z kilofami i łopatami - to do dziś symbol organizacji - pojechali odbudowywać zniszczoną wioskę we Francji.

Zwerbowali zdemobilizowanych niemieckich żołnierzy. Dziś idea pracy u podstaw i pokoju wciąż obowiązuje, ale oprócz szczytnych celów jest też czas na przyjemności. To co wolontariusz robi w czasie wolnym, zależy od niego.

Lista workcampów Magdy: Izrael (pomagała w remoncie szkoły), Japonia (zbierała kabaczki, pracowała na polu ryżowym), Indie (m.in. zajmowała się "dziećmi ulicy"). Pierwszy wyjazd, cztery lata temu. Magda ląduje w Tel Awiwie. Na lotnisku rozpoznaje Eleonorę z Belgii. Poznały się przez internet. Miesiąc wcześniej koordynator wyjazdu udostępnił uczestnikom adresy mailowe. Mają we dwie dotrzeć do miasteczka zamieszkałego przez Palestyńczyków. Ale to za tydzień, na razie obie chcą zwiedzić Jerozolimę. Znajdują hotelik w centrum. Korzystają z propozycji właściciela - będą spać na dachu, w śpiworach. Koszt noclegu staje się symboliczny.

- Miałyśmy niesamowity widok: Ściana Płaczu, Wzgórze Świątynne ze słynną Kopułą na Skale, meczet Al-Aksa, uliczki miasta. Rano budziły nas śpiewy modlitewne i promienie słońca - opowiada Magda. Tydzień później na workcampie mieszka w prowizorycznym hotelu w szkolnej klasie. Maluje z kolegami szkołę, po południu bierze udział w zajęciach studyjnych - wykładach, dyskusjach. Na politologii pisała dyplom na temat Holokaustu, może poznać punkt widzenia ludzi mieszkających w Izraelu, a także kolegów z zagranicy. Dzień szybko się kończy. Ale jeszcze toczą się rozmowy, nikt nie idzie spać. Tak będzie do późna w nocy.

Marzena Filipczak (z lewej) i i Anna Smykal zaczynają od tego samego: polują na tani lot. Twój Styl

Dla każdego

Magda na dobre zaangażowała się w pracę stowarzyszenia, dziś sama koordynuje wyjazdy - wysyła wolontariuszy, organizuje workcampy. Przekonuje, że praca jest dostosowana do różnych możliwości. Raz to może być Meksyk i liczenie wykluwających się żółwi na plaży albo patrolowanie Parku Narodowego w Kenii. Prace techniczne podczas festiwalu kulturalnego w Rejkiawiku czy prowadzenie zabaw z dzieciakami w amerykańskim rezerwacie Indian Navajo.

Innym razem pomoc w budowie mostu w Norwegii, gdzie w ofercie wyjazdu od razu się zastrzega: ciepła woda tylko w dniach, gdy nagrzeje ją słońce, toaleta kompostowa, spanie w namiotach.

- Praca trwa zwykle pięć godzin dziennie, ale jeśli się okazuje, że ktoś po trzech jest zmęczony, nikt nie zmusza do wysiłku. To ma być przedsięwzięcie przyjazne. Na drugim workcampie pracowałam jako rolniczka. Śmiałam się z siebie: mam dyplom dobrej uczelni i teraz na końcu świata sadzę ryż! - żartuje Magdalena. Dodaje: - Fajne jest to, że nie ma ograniczeń wiekowych.


- Są wyjazdy z miejscami zarezerwowanymi dla osób powyżej pięćdziesiątki, jest możliwość wyjechania całą rodziną. Kobiety i mężczyźni traktowani są na równych prawach, osoby starsze - bardzo mile widziane. Legendą jest pewien 90-letni Norweg, który co roku bierze udział w workcampie. W Polsce mamy wolontariuszkę po pięćdziesiątce, która zaliczyła 15 wyjazdów - opowiada.

Bliżej świata

Magda lubi to wspomnienie. Obiad w izraelskiej szkole. Pokój nauczycielski przerobiony na stołówkę, wolontariusze nad parującymi talerzami. Makluba - danie z ryżu, kurczaka i kalafiora pachnie zabójczo kardamonem, a al-Kidra z jagnięciny, ryżu, czosnku i ciecierzycy to po prostu dzieło sztuki kulinarnej.

- Dla mieszkańców tej wioski byliśmy jak honorowi goście. O czternastej, po skończonej pracy, zjawiały się gospodynie ze specjałami. Wieczorem kierowcy prześcigali się w tym, kto będzie obwoził wolontariuszy po okolicy, pokaże zabytki, światła Libanu widoczne za pobliską granicą. Zaliczyliśmy dwa wieczory panieńskie, jeden kawalerski i dwa wesela - śmieje się Magda. Takich wspomnień nie wywiozłaby z "normalnych" wakacji. Co więcej, wolontariat zbliża ludzi, a praca daje satysfakcję. - Pomalowanie sali gimnastycznej w bajkowe wzory to nie jest może epokowe dzieło. Ale świadomość, że zrobiło się coś dla dzieciaków? Superważna.

źródło informacji: Twój Styl

Więcej o:
pod warunkiem,
tańce,
za darmo,
kierunek,
podróże,
urlop,
turystyka,
wakacje,
tani

Warto zobaczyć


Skomentuj artykuł:

Wasze komentarze (10)

Dodaj komentarz

~Tom -

To nie dla mnie. Akurat stać mnie na zorganizowane wczasy, ale gdyby nie, to dziękuję za taki wypoczynek. Najgorsze, to te niewygodne podróże i oczekiwanie na przesiadkę. Wolę wziąć się do pracy, zarobić pieniądze, a na wczasy pojechać wygodnie i komfortowo. Niech kosztują. I co z tego? Albo się namęczę w pracy, albo w podróży. Nie ma nic za darmo. Owszem czasem warto skorzystać z taniego przelotu jeśli akurat jest tam gdzie potrzebuję, ale nie byle tanio np. do Paryża przez Moskwę.

~Indiana Jones -

Tekst co najmniej przydługi. W sam raz dla siedzącej w domu housewife oglądającej telewizyjne muzgotrzepy i wierzącej w takie brednie.- to po pierwsze. Po drugie- Nie każdy jest długonogą blondyną którą chętnie biorą na stopa, zapraszają na darmowe żarcie czy frikowe spanie- ewentualnie w zamian za danie pewnej części ciała. Tyle w temacie- miłego dnia

~koleś -

Tak, tak, tak... Polska to cudowny kraj. Tu wszystko jest tanio, pracuje się za duże pieniądze, renty i emerytury są wysokie, każdego stać na dostatnie życie, opieka lekarska fantastyczna i dostępna w każdej chwili dla każdego, wszystkich stać na cudowne zagraniczne wakacje, podatki są bardzo niskie, rząd bardzo dba o swój naród zapeniając mu cudowne długie lata pracy aż do zejścia... itd. Cudowny kraj, bez korupcji, niesprawiedliwości. Fajne co !

~qwe -

srututu gacie z drutu. u mnie w robocie tez same asiory co za grosze wsio kupuja. jeden dom wybudowal za 80 tys a bratanica w wieku 6 mscy chodzila, drugi nigdy mandatow nie placi a 16 mies corka rozroznia kolory i umie pisac, mowi calymi zdaniami, rrr wymawia.

TUSEK

Obojętny TUSEK -

JA SZUKAM niedrogiego samolotu na Hawaje - jak na razie znalezłem połączenie za 45 złotych ale trzeba lecieć do Tirany - stamtąd do Tazmiru - następnie na Haiti - później do Bukaresztu - a z tamtąd do Ekwadoru i ponownie do Lizbony - tam jest statek do Marsylii i samolot do Helsinek - trzeba czekać dwa dni na lotnisku bowiem jest samolot do Kualalumpur - tam samolot do Tokyo - i przez Sachalin wreszcie wymarzone Hawaje . Powrót jest troszkę dłuższy bowiem jeszcze trzeba polecieć do Chile i dopiero później przez Kongo i Etiopię do Nowosybirska i dalej jak poprzednio :-))

~kojot -

Ale to dotyczy wyłącznie kobiet . W promocji sex do oporu