Wyspa ta przypomina unoszącą się na wodzie kromkę chleba. Ledwo wystaje nad powierzchnię, jest płaska, bez jednego pagórka, za to porośnięta bujną roślinnością. Co do zabytków, to Dżerba jest Tunezją w pigułce: są tu i berberyjskie wioski, ruiny rzymskich miast, arabskie meczety, i żydowskie synagogi. Homer nazwał ją wyspą Lotofagów, czyli krainą marzycieli. Zdesperowany Odys musiał przywiązać swoich towarzyszy do wioseł, żeby zechcieli odpłynąć z Dżerby. Woleli siedzieć w cieniu palm i zajadać się słodkimi, miodowymi daktylami. Zupełnie tak jak my!
Houmt Souk - targowisko różności
Nie ograniczajmy się jednak do słodkiego, jak tutejsze owoce, lenistwa. Chcemy przecież zobaczyć jak najwięcej! Wiele atrakcji Dżerby znajduje się na północy, w stolicy Houmt Souk. Wstępem do poznawania bogatej kultury wyspy będzie wizyta w Muzeum Sztuki i Tradycji Ludowej. Znajdują się tam zbiory lokalnych strojów, biżuterii, wyrobów garncarskich, dywanów. To przedsmak szaleństwa barw, które odnajdziemy na targu, organizowanym tu w poniedziałki i czwartki. Kupimy tam ręcznie robioną biżuterię, przyprawy, owoce.
Forteca z historią
Nieopodal, między murami miasta a wybrzeżem, znajduje się Fort Borj Ghazi Mustafa z XIII wieku. Budowla ma szczególnie dramatyczną historię. Przez stulecia była siedzibą korsarzy, którzy strzegli wyspy, ale wypływali też w wielomiesięczne, łupieżcze rejsy. Podczas jednej z ich nieobecności pozbawioną obrony wyspę napadli rycerze Zakonu Kawalerów Maltańskich. W odwecie rozwścieczeni piraci wymordowali pięć tysięcy rycerzy, a z ich czaszek i kości wybudowali wieżę, która, ku przestrodze, stała na plaży w porcie jeszcze sto lat temu. Dziś w tym miejscu znajduje się już tylko upamiętniający dramat pomnik.
Szlakiem dawnych piratów
W porcie schronienie znaleźli uliczni artyści: tancerki brzucha, fakirzy i połykacze ognia. Można ich obserwować godzinami! Nas jednak ciągnie dalej, dlatego postanawiamy wykupić wycieczkę szlakiem piratów. Rejs w jedną stronę trwa półtorej godziny.
Różowe stada
Po drodze odwiedzamy malowniczą wyspę flamingów. Kto ma szczęście, oprócz różowych ptaków może zobaczyć tu też delfiny i własnoręcznie nałowić ostryg! Z wycieczki wracamy wieczorem. Opaleni, zrelaksowani i pełni wrażeń po szybkiej kolacji zasypiamy jak dzieci. Rankiem wsiadamy na wypożyczone rowery i podjeżdżamy do mauretańskiej kawiarenki, serwującej słodkie i lepkie ciasta nasączane miodem oraz miętową herbatę. Oblizując palce, patrzymy, jak uliczkami stolicy przelewają się barwne tłumy.
Wnętrze synagogi La GhribaAgencja FORUM
Rowerem do miejsca kultu
Po okolicznych wioskach poruszamy się właściwie tylko na rowerach. Wiosną nie ma tu jeszcze wielkich upałów, więc trochę aktywności nie zaszkodzi. A jazda na rowerze po tutejszych drogach, utwardzonych i płaskich, należy do prawdziwych przyjemności. Poza tym z perspektywy rowerzysty widzi się więcej prawdziwej Tunezji! Zatrzymujemy się wszędzie, gdzie urzekną nas widoki czy skuszą dojrzewające daktyle. Tak odkryliśmy np. położone w centrum wyspy ruiny średniowiecznego zamku ze ściennymi malowidłami. Po ich zwiedzeniu nieśpiesznie dotarliśmy do słynnej La Ghriba, największej synagogi na wyspie.
Pod łukami tradycji
Społeczność żydowska na Dżerbie należy do najstarszych na świecie, na maleńkiej wyspie znajduje się 14 wciąż działających synagog. Żydzi przybyli tu w VI wieku, uciekając przed egipskim panowaniem. Dziś ostoją żydowskiego dziedzictwa jest właśnie synagoga La Ghriba, w której przechowywany jest najstarszy na świecie zwój Tory. Co roku, w maju, pod niebieskim sklepieniem świątyni gromadzą się pielgrzymi z całego świata, przybywający na Dżerbę z okazji święta Lag ba-Omer. Na ulicach można wtedy spotkać liczne młode pary - według tradycji jest to bowiem najlepszy dzień na zawarcie małżeństwa.Pejzaże malowane słońcem
Po kilku dniach podróżowania po Dżerbie już wiemy, że nie mylił się ten, kto nazwał ją śródziemnomorskim Thaiti. Wyspa nie przestaje nas zaskakiwać. Zwykle wyjeżdżamy rano, widzimy więc jak zmienia się malowany światłem krajobraz. Najpierw nad Dżerbą skracają się cienie, potem bielone domy oślepiają nas w ostrym słońcu, a po południu, siedząc na gorącym piachu, podziwiamy złote refleksy fal. Choć mieszka tu wielu Żydów, dominują wyznawcy Mahometa - co parę kilometrów napotykamy meczety, na wyspie jest ich łącznie 246! Spośród nich nie można pominąć położonego w centrum meczetu w El May. 10 kilometrów na wschód znajduje się z kolei miasteczko Midoun. Warto wiedzieć, że na północ od Midoun powstały prawdziwe tunezyjskie pałace, kryjące supernowoczesne ośrodki SPA, specjalizujące się głównie w zabiegach wykorzystujących wyciągi z alg, lecznicze błoto i wodę morską. Po paru dniach na rowerach tradycyjny masaż zdziałał cuda.
Nurkowe szaleństwo
Wracamy drogą przy wschodnim wybrzeżu. Tu znajdują się najatrakcyjniejsze plaże Dżerby. Popołudniowe słońce grzeje w plecy. Co kilkadziesiąt metrów mijamy wypożyczalnie sprzętu wodnego oraz stajnie wielbłądów i koni. Na safari po plaży nie ma już czasu, ale decydujemy się wypożyczyć sprzęt i zanurzyć się głęboko w turkusowej wodzie.
Guellali - miasto garncarzy.East News
Coś dla łowców pamiątek
Podczas następnej wyprawy kierujemy się na południe wyspy. Tutejsi mówią, że to w Guellali, zwanej miastem garncarzy, są wszystkie pieniądze Dżerby. Rzeczywiście, po drodze mijamy bogate domy utopione w pięknych ogrodach i luksusowe limuzyny. Gdy tylko przekraczamy rogatki, wszystko staje się jasne: oto przed nami prawdziwy turystyczny raj! Każda uliczka wyłożona jest kolorową ceramiką. Z pozostałości amfor, mis i talerzy budowane są nawet mury otaczające domy mieszkańców. W każdej z tutejszych pracowni organizowane są pokazy lepienia gliny, warsztaty tkackie i tłoczenia oliwy. Obładowani pamiątkami, zmierzamy dalej.
Droga na ląd
Po kwadransie podziwiamy ruiny Meninx, dziś El Kantara - fenickiej osady założonej w VIII w. p.n.e. To jej mieszkańcy wybudowali 7-kilometrową groblę, łączącą do dziś Dżerbę ze stałym lądem.
Krótki wypad na kontynent
Kraina za groblą to ziemia najeżona ksarami (berberyjskie ufortyfikowane wsie). Warto wypożyczyć auto i zwiedzić okolicę. Punkt obowiązkowy to księżycowy krajobraz Matmaty. Częściowo zbudowana pod ziemią wieś najpiękniej wygląda o zachodzie słońca. Znajdują się tu podziemne domostwa wydrążone w skałach - w niektórych z nich można nawet przenocować! Warto wiedzieć, że to miejsce było inspiracją dla twórców "Gwiezdnych Wojen". Fani rozpoznają hotel Sidi Driss - filmowy dom Luke'a Skywalkera z Mrocznego Widma. Podziwiamy też Ksar Ghilane, miasteczko w środku pustyni, wybudowane przez ekscentrycznego milionera, znane z kolei z romantycznego filmu "Angielski pacjent".
Wieś Chenini.© Panthermedia
Kraina kontrastów
Zaskakuje nas jeszcze mała wieś Chenini - to prawdziwa wizytówka południowej Tunezji. Zbudowany na szczycie wzgórza ksar zachwyca nas przede wszystkim malowniczą grą barw: w zielonej dolinie leży biały meczet, a czerwone i niebieskie sifsari berberyjskich kobiet odcinają się od brązowych piasków. Zdjęcia oddają te widoki tylko częściowo... To nasza ostatnia wyprawa. Wracamy na Dżerbę i ostatnie dwa dni spędzamy na plaży, w cieniu palm.
Natalia Prus
Świat Kobiety 03/2012











~indygo
się ciekawsza, ale to oczywiście sprawa indywidualna. Przeglądałam ofertę kilku biur podróży, mo...
~to byly wakacje...
jakiegoś innego kraju. Bylem tam jakies 3 lata temu z żoną i porażka, jeden wielki nie dokończon...
~JV z UK
Po dwoch wyjsciach do Mediny odechcialo mi sie wszelkich zakupow. Zreszta sam szmelc, nigdy bym ...
~JV z UK
TO
Pojedzcie tylko do hotelu z full board/calym wyzywieniem/
Gotuja super i wybor dan zazwyczaj ...
~Obi Wan
Luck'a Skywalkera nie było jeszcze w planach albo skakał z plemnika na plemnik Annakin'a Skywalk...
~Alexandra
fajnie jest zwiedzać Tunezję na własną rękę, ale trzeba wybrać wiosnę, jesień, albo zimę. Latem ...
~lilka
pojechała. proszę kto był jaki miesiąc jest ciepły ? bo teraz to chyba nie bardzo. dzięki
dodaj komentarz »wszystkie wątki »