Urzeka też harmonia oceanu, pustyni i gór, które zdają się przenikać nawzajem za sprawą pogodowej mozaiki zwrotnikowego słońca i gęstych mgieł. Po horyzont ciągną się skały i piasek, poprzetykane tylko kaktusami i zeschniętymi na wiór krzewami.
Trudno wyobrazić sobie krajobraz bardziej niegościnny niż na północy Chile. Kraj, który na mapie wygląda jak wąska kiszka, ciągnie się od Ziemi Ognistej aż po granicę z Peru - to ponad 4 tys. km! W najszerszym miejscu nie przekracza 500 km, za to w najwęższym - ma zaledwie 90 km. Ten pas piasku i skał wciska się między wysoki grzbiet Andów, a zimne wody Pacyfiku. Tak zimne, że u wybrzeży północnego Chile, czyli stosunkowo blisko równika, można podglądać foki i lwy morskie...
Czasem jest to zresztą jedyna zwierzyna, jaka występuje w zasięgu wzroku. Im dalej odejdziemy od nadbrzeżnych skał, tym bardziej zatopimy się w księżycowy krajobraz pustyni Atakama. Są to okolice, w których zmagali się przed kilkoma tygodniami nasi mistrzowie kierownicy w najtrudniejszym rajdzie świata - Dakarze. Ślady ich pojazdów będą zapewne widoczne przez wiele miesięcy, ponieważ na Atakamie deszcz pada raz na kilka, kilkanaście lat.
Rozjeżdżona najsuchsza pustynia świata "zapamięta" trasę przejazdu Dakaru dopóki wiatry nie zawieją śladów. Odludne północne Chile ma swój kręgosłup, do którego czepiają się strzępy cywilizacji. Jest nią Ruta 5, czyli droga nr 5, chilijski fragment szosy panamerykańskiej, ciągnącej się przez cały kontynent. Poza nią sięgają niemal wyłącznie macki dróg prowadzących do licznych kopalń, ukrytych w spalonych słońcem górach.
Właśnie wydobycie wszelkich kopalin, a zwłaszcza miedzi i rud innych metali kolorowych, stanowi obecnie podstawę funkcjonowania tej części kraju. Gdyby nie kopalnie, na Atakamę zapuszczaliby się tylko nieliczni turyści i raz w roku rajdowi kierowcy. Na drogach widać głównie kopalniane półciężarówki z charakterystycznymi długimi antenami oraz wielkie ciężarówki wiozące urobek z kopalń do portów na wybrzeżu Pacyfiku.
Drogi w Chile to ciekawy temat. Są to najczęściej trakty... solne. Ponieważ deszcz tu w zasadzie nie pada, miejscowi inżynierowie wpadli na pomysł spajania luźnej nawierzchni roztworem soli. Jeździ się takimi drogami niemal tak dobrze, jak po asfalcie. Przynajmniej dopóki nie spadnie deszcz. Ci, którzy znaleźli się wówczas na złym końcu takiej drogi na długo bywają odcięci od świata. Naprawa jest prosta - spychacz wyrówna, cysterna poleje solą. Na szczęście zdarza się to raz na kilka lat.A niespodzianek bywa więcej, ponieważ niektóre drogi istnieją tylko na mapach albo przestały być komukolwiek potrzebne, więc po przejechaniu kilku godzin trzeba zwyczajnie... wrócić.
Ruta 5 zawsze daje schronienie i poczucie bezpieczeństwa na bezkresach Atakamy. Co kilkadziesiąt kilometrów stoją sklecone z dykty i plastiku przydrożne jadłodajnie zwane posadas.
Na stołach przykrytych zazwyczaj ceratą można zjeść szybkie i proste dania, które ze względu na mało higieniczne warunki warto suto zakropić ostrym sosem aji, a jeszcze lepiej miejscową wódką z winogron - pisco (opcja niestety nie dla kierowcy).
Winnice to tak naprawdę jedyne prawdziwie żywe elementy krajobrazu na północy Chile. Zajmują dna dolin, a od niedawna zaczęły się wspinać po zboczach. Oczywiście są sztucznie nawadniane i stały się, obok górnictwa, najważniejszą gałęzią gospodarki. Skąd jednak brać wodę na najsuchszej pustyni świata? Chilijczycy ciągną ją z wysokich Andów, wiercą głębokie studnie. Jednak największym sprytem wykazały się rośliny.
Parinacota - wioska w Andach z uroczym, glinianym kościółkiem.© Panthermedia
Wykształciły zdolność pobierania wilgoci z przychodzących znad zimnych wód Pacyfiku mgieł. Nauczyli się tego i ludzie, stawiając "łapacze mgieł" - różnej wielkości płachty. Wilgoć osadza się na nich i spływa do zbiorników. Osobliwością Chile są "miasta duchów". To wspomnienie po gorączce saletry. Jej największe złoża znajdują się na chilijskiej Atakamie. Nawet Antofagasta, największe miasto tej części kraju, rozwinęło się dzięki "gorączce saletry". Pustynia widziała wzrost i równie nagły upadek fortun. Gdyby mogła mówić...
Dariusz Raczko
Świat i Ludzie 05/2012












~rzyt
drogach, a także po samej soli na wyschniętych jeziorach zwanych solarami. Największe pokłady so...
~MiMi
~JESTEM TU
tylko oglądać i podziwiać. Wszystkiego naj dla tych którzy mogą osobiście to oceniać i podziwiać.
dodaj komentarz »wszystkie wątki »